Dziś pakietem projektów zajmie się prezydium Rady Dialogu Społecznego. Pierwszy to nowelizacja tzw. specustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Drugi dotyczy udzielania pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców (polityka nowej szansy). Trzeci to nowelizacja ustawy o systemie instytucji rozwoju, takich jak Polski Fundusz Rozwoju (piszemy o tym wyżej).

Rządowi zależy, by podejmowane przez niego działania zyskały szeroką akceptację polityczną i społeczną, zwłaszcza w zakresie oczekiwań pracodawców i pracowników. Już wiadomo, że do rozstrzygnięcia będą co najmniej dwa punkty sporne.

Pierwszy z nich dotyczy dopuszczenia do dotowania zatrudnienia przez państwo także tych firm, które zdecydują się na zwolnienie pracowników. Przedsiębiorcy argumentują, że wobec rysującej się skali zapaści na rynku, coraz czarniejszych prognoz, oczekiwanie, że firmy utrzymają obecne zatrudnienie nawet przy pomocy państwa, jest nierealistyczne. Z kolei związkowcy twardo opowiadają się za ochroną wszystkich zatrudnionych w tych zakładach. – Taki zakaz jest oczywisty, przecież po to firmy dostają subsydia, żeby nie zwalniać – zauważa Henryk Nakonieczny z Solidarności. Rząd stara się wyważyć stanowisko. Z jednej strony zdaje sobie sprawę, że w niektórych branżach nawet przy pomocy państwa utrzymanie zatrudnienia może być niemożliwe, więc i nie mogłyby skorzystać z pomocy. Z drugiej strony obawia się, że związki zarzucą mu, że wprowadzając taką furtkę do przepisów, daje przedsiębiorcom zielone światło do zwolnień. Jak wynika z naszych informacji, rząd rozważa wprowadzenie zmiany idącej w stronę postulatów firm, np. że nie mogą one zwolnić więcej niż 5 czy 10 proc. załogi, inaczej nie będą mogły skorzystać z pomocy państwa w utrzymaniu reszty zatrudnienia. – To musi być rozwiązanie wypracowane w porozumieniu, więc nawet nie ma sensu wpisywać takiej propozycji do projektu ustawy – mówi nam osoba z rządu.

Druga oś sporu dotyczy czasowego zniesienia zakazu handlu w niedziele. W projekcie ustaw tzw. tarczy antykryzysowej wprowadzono taką możliwość, ale tylko w zakresie czynności polegających na „rozładowywaniu, przyjmowaniu i ekspozycji towaru pierwszej potrzeby”. – Apelujemy o całkowite zniesienie zakazu handlu w niedziele, które musi zostać zawarte w pakiecie antykryzysowym – argumentują Pracodawcy RP. Nie podoba im się, że rząd pozostawił jedynie możliwość przyjmowania towaru w niedziele. – To tylko pozorne złagodzenie zakazu, który należy natychmiast znieść dla naszego bezpieczeństwa – wskazuje organizacja. Tu także jest weto związków zawodowych. Skłonienie PiS do wprowadzenia zakazu handlu było jednym z większych sukcesów Solidarności w tamtej kadencji Sejmu. Związkowcy boją, się, że nawet epizodyczne i ograniczone uchylenie tego przepisu z powodu kryzysu doprowadzi do pełnego wycofania z tego rozwiązania w przyszłości.

W miniony weekend trwały intensywne prace nad pakietem ustaw. Swoje propozycje zmian w przepisach osobno dorzucili: Ministerstwo Sprawiedliwości (dostosowanie sądów i organów administracji), Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (kwestie związane z Funduszem Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, przepisy wydłużające termin ważności orzeczeń o niepełnosprawności), ZUS (przepisy o tzw. postojowym) czy wreszcie UOKiK (możliwość wprowadzenia cen i marż maksymalnych na towary i usługi mające „istotne znaczenie dla ochrony zdrowia lub bezpieczeństwa ludzi lub kosztów utrzymania gospodarstw domowych”).

W pakiecie znajdzie się także propozycja wypracowana na sobotnim spotkaniu u prezydenta Andrzeja Dudy z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz. Chodzi o zwolnienie ze składek ZUS na trzy miesiące samozatrudnionych, zleceniobiorców oraz mikrofirm do 9 osób, jeśli ich przychody spadły o 50 proc. Pierwotna propozycja rządowa zakładała, że zwolnienie będzie adresowane do konkretnych branż. Pod naciskiem prezydenta rząd dokonał korekty, a Andrzej Duda publicznie ogłosił swój sukces.

Po przyjęciu pakietu ustaw przez RDS i rząd przyjdzie pora na parlament. Posiedzenie Sejmu zaplanowano na piątek, przy czym trwają rozważania, w jaki sposób je zorganizować i zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem posłów. – Myślę, że będzie to głosowanie online – mówi nam jeden z parlamentarzystów zorientowany w sprawie. Ale są i inne propozycje. – Ryszard Terlecki lansuje pomysł podzielenia posłów na dziesięć sal, w każdej byłoby po ok. 40 osób – twierdzi nasz rozmówca. Ostateczne decyzje mają zapaść na jutrzejszym posiedzeniu prezydium