- Z punktu widzenia przepisów dotyczących ochrony roślin to, czy sadzonka lub nasiono zmieniło właściciela na podstawie umowy sprzedaży czy umowy zamiany, jest obojętne - mówi w wywiadzie dla DGP prof. dr hab. Bartosz Rakoczy.
Przecież każdy sprzedawca uzyskuje korzyść, więc idąc tym tokiem rozumowania nie ma różnicy pomiędzy sprzedawcą amatorem, ćwierć amatorem a profesjonalistą. Ten kierunek interpretacji w ogóle niweczy sens wyjątku, którym ustawodawca chciał objąć hobbystów. Ten wyjątek od reguły stałby się bezprzedmiotowy. Poza tym mamy do czynienia z pogwałceniem szeregu reguł, standardów i zasad konstytucyjnych. Wszelkie obowiązki jakie mogą być nałożone na obywatela muszą mieć umocowanie w ustawie, która wyraźnie je przewiduje. Wyjątków nie można interpretować rozszerzająco. Taka wykładania w przypadku obowiązków jednostki jest niedopuszczalna. Możliwa jest tylko wykładania zwężająca zakres stosowania przepisów. Wykładnia nie może być podstawą prawną, bo to jest sposób rozumienia przepisów a nie sama norma. Poza tym trzeba pamiętać o zasadzie in dubio pro libertate mówiącej o tym, że w razie wątpliwości przepisy powinny być tłumaczone na korzyść wolności, a przeciw ograniczeniom.
Wykładnia celowościowa przy przepisach ograniczających prawa i wolności jednostki jest niedopuszczalna. Tutaj można stosować tylko wykładnię językową. Ważne jest to, co ustawodawca napisał, a nie to co chciał napisać lub co zamierzał.
To już wygląda na zupełne zapędzenie się w kozi róg. Dla zapobieżenia skutkom, których prawodawca unijny chce uniknąć, sposób przeniesienia prawa własności - czy on się odbędzie na podstawie umowy sprzedaży, darowizny czy zamiany – nie ma żadnego znaczenia. Co innego, gdybyśmy rozmawiali o przepisach podatkowych - sprzedaż czy zamiana przekłada się na opodatkowanie czynności. Ale z punktu widzenia przepisów dotyczących ochrony roślin to, czy sadzonka lub nasiono zmieniło właściciela na podstawie umowy sprzedaży czy umowy zamiany jest obojętne. Tymczasem w kodeksie cywilnym jest to jest to odrębnie uregulowany rodzaj umowy. Prawo cywilne trudno się jednak przedziera mentalnie do tych rozwiązań.
Ani unijne rozporządzenie, ani polska ustawa nie nakładają jakichkolwiek obowiązków na prowadzących te portale aukcyjne czy inne strony kojarzące strony umowy. Natomiast jeśli chodzi o egzekucję obowiązków, które miałyby objąć tak szeroki krąg odbiorców, to najprawdopodobniej organ nie będzie w stanie tego zrobić. Dlatego myślę, że prędzej czy później organ wycofa się z tej interpretacji. Jeśli nie pod wpływem krytycznych stanowisk doktryny, które pewnie się pojawią, to na pewno pod wpływem orzecznictwa, jeśli oczywiście się takowe pojawi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu