statystyki

Z paszportami roślin urzędnicy zapędzili się w kozi róg

autor: Piotr Szymaniak11.03.2020, 08:50; Aktualizacja: 11.03.2020, 08:59
Z punktu widzenia przepisów dotyczących ochrony roślin to, czy sadzonka lub nasiono zmieniło właściciela na podstawie umowy sprzedaży czy umowy zamiany jest obojętne

Z punktu widzenia przepisów dotyczących ochrony roślin to, czy sadzonka lub nasiono zmieniło właściciela na podstawie umowy sprzedaży czy umowy zamiany jest obojętneźródło: ShutterStock

- Z punktu widzenia przepisów dotyczących ochrony roślin to, czy sadzonka lub nasiono zmieniło właściciela na podstawie umowy sprzedaży czy umowy zamiany, jest obojętne - mówi w wywiadzie dla DGP prof. dr hab. Bartosz Rakoczy.

Przedsiębiorcy zajmujący się profesjonalnie sadzeniem, uprawą, przechowywaniem czy sprzedażą roślin przeznaczonych do sadzenia a także nasion niektórych warzyw i roślin ozdobnych muszą zostać wpisani do rejestru prowadzonego przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa, a sprzedawane przezeń sadzonki i nasiona muszą być wyposażone w tzw. paszport roślin. Urzędnicy upierają się jednak, że te obowiązki dotyczą nie tylko profesjonalistów, ale też hobbystów sprzedających choćby jedną roślinę przez internet. Wychodzą bowiem z założenia, że jeśli osoba fizyczna osiąga z tego tytułu korzyści finansowe, to oznacza, że jest zaangażowanie profesjonalne, a więc amator ogrodnik jest podmiotem profesjonalnym.

Przecież każdy sprzedawca uzyskuje korzyść, więc idąc tym tokiem rozumowania nie ma różnicy pomiędzy sprzedawcą amatorem, ćwierć amatorem a profesjonalistą. Ten kierunek interpretacji w ogóle niweczy sens wyjątku, którym ustawodawca chciał objąć hobbystów. Ten wyjątek od reguły stałby się bezprzedmiotowy. Poza tym mamy do czynienia z pogwałceniem szeregu reguł, standardów i zasad konstytucyjnych. Wszelkie obowiązki jakie mogą być nałożone na obywatela muszą mieć umocowanie w ustawie, która wyraźnie je przewiduje. Wyjątków nie można interpretować rozszerzająco. Taka wykładania w przypadku obowiązków jednostki jest niedopuszczalna. Możliwa jest tylko wykładania zwężająca zakres stosowania przepisów. Wykładnia nie może być podstawą prawną, bo to jest sposób rozumienia przepisów a nie sama norma. Poza tym trzeba pamiętać o zasadzie in dubio pro libertate mówiącej o tym, że w razie wątpliwości przepisy powinny być tłumaczone na korzyść wolności, a przeciw ograniczeniom.


Pozostało 47% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane