Korupcyjne przypadki Airbusa czy Ericssona potwierdzają regułę. Duże koncerny potrafią sobie radzić z kryzysami wizerunkowymi.
Airbus zaakceptował karę w wysokości 3,6 mld euro i zawarł ugodę z władzami Francji, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Tym samym, choć nie przyznał się do winy, to w praktyce potwierdził oskarżenia tamtejszych urzędów o to, że przekupywał urzędników państwowych, by zdobywać zamówienia, i tuszował przeznaczone na ten cel płatności. Francuskie i brytyjskie urzędy ścigały Airbusa za korupcję przy sprzedaży samolotów. Stany Zjednoczone badały naruszenia w zakresie kontroli eksportu.
Ugoda została zawarta po czterech latach dochodzenia. Największa część kary – ponad 2 mld euro – zostanie uiszczona we Francji, blisko miliard przypadnie Wielkiej Brytanii, natomiast ponad 500 mln euro zostanie zapłacone w USA. To najwyższa kwota dotychczas zaakceptowana przez globalny koncern w wyniku porozumienia korupcyjnego. Choć nie powstrzymuje to przed ściganiem indywidualnych sprawców, Airbus najprawdopodobniej nie wyjdzie na tym źle. Na mocy umowy o odroczonym ściganiu dalsze sankcje zostaną zawieszone na najbliższe trzy lata, a potem najprawdopodobniej umorzone.