Rekordowa nadwyżka w transporcie, duże przychody z obsługi biznesu – mimo gospodarczego spowolnienia w Europie te sektory trzymają się nieźle. Ale ciemne chmury zaczynają się zbierać.
Duża sprzedaż usług za granicę już od wielu kwartałów zapewnia polskiej gospodarce stabilność zewnętrzną. Bo w tym sektorze gospodarki w obrotach międzynarodowych mamy dużą nadwyżkę. Według NBP w III kw. 2019 r. wyniosła ona ponad 5,9 mld euro. Samo saldo może nie było rekordowe, ale już przychody, które są najlepszą miarą popytu, osiągnęły nienotowaną wartość niemal 16,7 mld euro i były o prawie 11 proc. większe niż rok wcześniej.
Jak to możliwe, że mimo hamującego wzrostu gospodarczego w strefie euro, a szczególnie w Niemczech, polskie firmy usługowe notują rekordowe przychody z eksportu? Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, zwraca uwagę, że europejska dekoniunktura dotyczy głównie przemysłu. Usługi trzymają się mocno, napędzane konsumpcją prywatną.
Reklama
Drugi powód to nadal konkurencyjne ceny, które w czasie gospodarczej posuchy mogą być głównym konkurencyjnym orężem. To właśnie na dobrej relacji jakości do ceny swoją potęgę w Europie zbudował polski transport. W III kw. przychody z usług transportowych wzrosły o ponad 12 proc. i był to największy wzrost w 2019 r. Nadwyżka w transporcie zwiększyła się jeszcze bardziej, o ponad 19 proc. i osiągnęła 2,2 mld euro. Tak dobrego kwartalnego salda w rozliczeniach usług transportowych z zagranicą jeszcze nie mieliśmy. Firmy transportowe wypracowują niemal połowę usługowej nadwyżki. Choć w III kw. wzrost dodatniego salda w transporcie to nie tylko efekt większego popytu z zagranicy, ale także mniejszego importu do Polski. – To taka cykliczna poprawa na rachunku obrotów bieżących, gdy zamówienia z zagranicy podtrzymują wzrost eksportu, a import spowalnia. Zwracam jednak uwagę, że w przypadku transportu dwucyfrowa dynamika przychodów to nic dziwnego, w poprzednich latach była ona nawet większa. Teraz, choć przychody rosną o 12 proc., to jednak w porównaniu do 2018 r. widać pewne spowolnienie – mówi Maliszewski.
Ekonomista zwraca uwagę, że choć wyniki są dobre, to nad transportem zbierają się ciemne chmury. Powodów jest kilka. Pierwszy to przefiltrowywanie się recesji z europejskiego przemysłu do sektora usług. Branże, które pracują dla przemysłu, w tym właśnie transport, prędzej czy później odczują jego kłopoty.

Reklama
– W obliczu mizernego wzrostu gospodarczego u naszego głównego partnera handlowego – Niemiec i zawirowań na innych rynkach oczekujemy dalszego wzrostu upadłości i restrukturyzacji w transporcie ze względu na dużą ekspozycję branży na rynki zagraniczne – mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce.
Drugi powód to unijne regulacje, a konkretnie pakiet mobilności. Krótko przed świętami Bożego Narodzenia przedstawiciele rządu Finlandii, która do końca 2019 r. przewodziła Unii Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu, osiągnęli kompromis w sprawie pakietu, który zakłada niekorzystne – z punktu widzenia Polski – zmiany w zasadach zatrudniania kierowców w transporcie międzynarodowym. Eksperci z firmy Ogólnopolskie Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK), świadczącej usługi rozliczania czasu pracy w transporcie, policzyli, że przyjęcie pakietu w obecnej formie oznaczać będzie wzrost kosztów pracy w transporcie o ok. 30 proc.
Grzegorz Kwieciński, dyrektor departamentu ryzyka ubezpieczeniowego KUKE, presję na podwyżki płac w połączeniu z deficytem pracowników wymienia jako jeden z głównych powodów podwyższonego ryzyka w branży w 2020 r. – Firmy transportowe muszą dużo inwestować, by dostosowywać się do zaostrzających się rygorów dotyczących ochrony środowiska – dodaje.
Eksperci wskazują jednocześnie, że dużą niepewność dla całego sektora usług generuje brexit. Przy czym jego wpływ może być negatywny – jak w przypadku transportu, gdzie według badań OCRK aż 70 proc. polskich przewoźników tak postrzega wpływ wyjścia Wielkiej Brytanii z UE na swój biznes – ale też może on mieć pozytywne skutki. Widać to choćby w dynamicznie rosnących przychodach w pozostałych usługach biznesowych. Pod tym pojęciem kryją się przede wszystkim usługi świadczone przez profesjonalistów: obsługa księgowa, podatkowa czy prawna, marketing, usługi badawczo-rozwojowe itd. W tym segmencie Polska też jest ważnym europejskim graczem, bo to u nas duże międzynarodowe korporacje umiejscawiają swoje administracyjne zaplecza. W III kw. wzrost nadwyżki w usługach dla biznesu był imponujący, wyniósł ponad 32 proc. w porównaniu ze stanem sprzed roku. Nadwyżka osiągnęła 1,2 mld euro, a podobne wyniki z I i II kw. wskazują, że w całym roku będzie rekord. Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego to może być efekt brexitu, bo duże banki przenoszą część swojego back office’u na kontynent, w tym do Polski.
Rozliczenia z zagranicą / DGP