Węgry pozostają najdynamiczniejszą gospodarką naszego regionu. Ich pozycja jest w tej chwili niepodważalna. W III kwartale był to nie tylko kraj z najwyższym wzrostem gospodarczym (wyniósł 5,2 proc. w skali roku), lecz także z największą dynamiką produkcji przemysłowej (7,3 proc.). Równocześnie, biorąc pod uwagę dane za ostatnie trzy miesiące, to gospodarka z niemal najwyższym wzrostem cen (w październiku inflacja liczona przez Eurostat wyniosła 3 proc., wyższa była tylko w Rumunii – 3,2 proc.).

Na drugim miejscu pod względem „rozgrzania” koniunktury jest Polska. W żadnej z kategorii, które bierzemy pod uwagę w wyliczaniu barometru koniunktury, nie jesteśmy na pierwszym miejscu, ale w kilku znaleźliśmy się w ścisłej czołówce. Na przykład razem z Estonią mamy drugi w regionie wynik, jeśli chodzi o wzrost PKB. Jesteśmy też krajem o jednej z najniższych stóp bezrobocia. Drugą pozycję zawdzięczamy konstrukcji naszego indeksu (w szczegółach o tym niżej) – słabiej wypadamy w porównaniach między poszczególnymi krajami. Ale jednocześnie część wskaźników – jak bezrobocie, wzrost cen mieszkań czy stopy procentowe – jest ostatnio najlepsza w ostatnim dziesięcioleciu. Zaraz za Polską lokują się Słowenia i Litwa.

Unia pomaga

W dużej części naszego regionu widać wpływ środków unijnych. Na przykład w Rumunii inwestycje były w III kwartale realnie o prawie 24 proc. większe niż rok wcześniej (wtedy spadały). Na Węgrzech wzrost przekraczał 16 proc. (od początku 2017 r. nie spada poniżej 10 proc. w skali roku).

– Teraz cały region przechodzi okres intensywnego wykorzystania środków unijnych, co pozytywnie przekłada się na dynamikę inwestycji. U nas w ostatnim kwartale inwestycje spowolniły – za sprawą samorządów. Na Węgrzech dużą część środków wykorzystano i hamowanie inwestycji będzie widać w przyszłym roku. Ale np. Czesi dopiero się rozkręcają. Unijna perspektywa budżetowa kończy się w 2020 r., ale realizacja projektów z tych pieniędzy będzie możliwa jeszcze w dwóch kolejnych latach – mówi DGP Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego.

Jesteśmy krajem o jednej z najniższych stóp bezrobocia

Nie tylko w Polsce popyt wewnętrzny jest na tyle mocny, że poszczególne kraje w ograniczonym stopniu są dotknięcie przez spowolnienie w Europie Zachodniej, przede wszystkim w Niemczech. W ostatnim kwartale odstawała jedynie Słowacja, gdzie dynamika PKB pierwszy raz od niemal trzech lat spowolniła do mniej niż 2 proc. To jednak kraj z dużym udziałem przemysłu samochodowego, który należy do najbardziej narażonych na eskalację protekcjonizmu ze strony Stanów Zjednoczonych, czy – zwłaszcza – Chin.

„Gospodarki regionu wykazują zaskakująco wysoką odporność na stagnację przemysłu czy spowolnienie w strefie euro i Niemczech w tym cyklu koniunkturalnym. Wynika to po pierwsze z silnego ożywienia popytu wewnętrznego Europy Środkowo-Wschodniej z uwagi na rekordowo niskie bezrobocie, dwucyfrowe wzrosty płac (poza Polską), stymulację budżetową i politykę monetarną. Po drugie, z mniejszej niż w Niemczech ekspozycji regionu na pozaeuropejskie rynki. Po trzecie, z odporności popytu wewnętrznego na spowolnienie przemysłu. Po czwarte, z utrzymania konkurencyjności krajów regionu pomimo dużych wzrostów płac” – ocenili jednak we wtorkowym raporcie ekonomiści ING.

Jak liczymy

Żeby sprawdzić, jak wypadamy w porównaniu z innymi krajami, DGP stworzył barometr gospodarczy, w którym bierzemy pod uwagę dziesięć różnych wskaźników obrazujących koniunkturę. Każdy z nich porównujemy pomiędzy 11 państwami Europy Środkowo-Wschodniej należącymi do Unii Europejskiej – od Estonii po Chorwację i Bułgarię. Przyglądamy się również temu, jak w danym kraju każdy ze wskaźników wypada na tle najlepszego wyniku od 2009 r. Pod uwagę braliśmy dane za III kwartał. Wyjątkami były wskaźniki inflacji, gdzie uwzględniliśmy średnią za ostatnie trzy miesiące (w przypadku części krajów okres wrzesień–listopad), i cen mieszkań, gdzie ostatnie dostępne dane dotyczą II kwartału.

W porównaniu między krajami za każdy wskaźnik można otrzymać od zera do 10 punktów. W poprzednich edycjach przyjmowaliśmy zasadę, że najwyższą ocenę dostaje najlepszy, a każdy kolejny o jeden mniej. Tym razem mechanizm punktacji został zmodyfikowany – najlepszy kraj wciąż dostaje 10 punktów, a kolejne noty proporcjonalne do tego, jaki jest ich wynik w każdej kategorii w stosunku do wyniku lidera. Przykładowo, pod względem wzrostu PKB przodujące obecnie Węgry dostają maksymalną punktację, następne Polska i Estonia – po 8,4 pkt, a ostatnia Słowacja – 2,6 pkt – w myśl dotychczasowych zasad dostałaby zero. Obecnie zerowa punktacja „przysługuje” wówczas, gdy wskaźnik jest na poziomie zerowym lub ujemnym (np. gdy PKB albo produkcja przemysłowa spada).

W porównaniu „w czasie” 10 punktów za wskaźnik jest wtedy, gdy określona zmienna jest obecnie najwyżej w ostatnim dziesięcioleciu. Finalny wynik każdego kraju to średnia jego wszystkich danych cząstkowych. 

OPINIA

Węgry: na pełnych obrotach

Tomasz Ślagórski, wiceprezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych

Zgodnie z prognozami Międzynarodowego Funduszu Walutowego w 2020 r. największą dynamikę PKB spośród krajów Europy Środkowej i Wschodniej odnotują: Albania, Rumunia, Węgry, Bułgaria i Polska. Wydaje się, że największym rywalem Polski w walce o pozycję lidera zrównoważonego (!) wzrostu w regionie od wielu kwartałów pozostają Węgry. OECD i MFW przewidują, że w przyszłym roku węgierska gospodarka będzie się rozwijać w tempie 3,3–3,5 proc. Podobnie jak nasza radzi sobie ona nadspodziewanie dobrze ze światowym spowolnieniem i to nawet pomimo większego udziału eksportu w produkcie narodowym i silniejszego związania z globalnymi łańcuchami dostaw. Zakłady należące do międzynarodowych koncernów pracują na pełnych obrotach. Dobre wyniki produkcji przemysłowej to głównie zasługa sektorów: samochodowego, elektronicznego i przetwórstwa żywności. Dodatkowo bardzo silny pozostaje popyt wewnętrzny, wzmacniany szybkim wzrostem płac i ekspansywną polityką monetarną.

Zachowanie przyzwoitego tempa wzrostu przez węgierską gospodarkę pozwala mieć nadzieję, że utrzyma się rosnący trend sprzedaży polskich produktów do tego kraju. W tym roku (dane za styczeń – październik) eksport Polski wzrósł o 8,6 proc. w ujęciu rocznym i udział Węgier w całości naszego eksportu powiększył się do 2,8 proc. z 2,6 proc. dwa lata temu. Nad Balaton wysyłamy przede wszystkim maszyny i urządzenia elektryczne, pojazdy, tworzywa sztuczne i meble, utrzymując bardzo dużą nadwyżkę handlową. Z doświadczeń KUKE wynika, że firmy na Węgrzech są generalnie rzetelnymi kontrahentami, a ryzyko braku zapłaty za dostarczone towary czy usługi nie jest znaczące.