Doradztwo bez wynagrodzenia

Sprawa, która trafiła do sądu, dotyczyła inwestora indywidualnego. Współpracował on od wielu lat z jednym domem maklerskim. Został przekonany do kolejnej transakcji przez doradcę związanego z przedsiębiorcą. Uznał, że to dobry pomysł, więc zainwestował środki. Okazało się, że podmiot, w którym ulokował pieniądze, stał się niewypłacalny. Zabezpieczenie serii obligacji na nieruchomościach zaś stanowiło również zabezpieczenie na jednej z poprzednich serii.

Inwestor doskonale wiedział, że od emitenta żadnych pieniędzy nie odzyska. Postanowił zatem pozwać dom maklerski. W pierwszej instancji przegrał. Mówiąc najkrócej, uznano, że błędami emitenta nie można obarczać domu maklerskiego. A inwestor powinien sobie zdawać sprawę z podejmowanego ryzyka – bądź co bądź nie wpłaca pieniędzy na lokatę, lecz szuka papierów oferujących większy zwrot z inwestycji, ale i większe ryzyko.

Apelacja okazała się jednak częściowo skuteczna. Sąd Apelacyjny w Warszawie uwzględnił powództwo klienta w 50 proc., stwierdzając przyczynienie się inwestora do powstania szkody.

Przede wszystkim sąd wskazał, że fakt, iż nie zawarto pisemnej i odpłatnej umowy doradztwa inwestycyjnego, wcale nie oznacza, że do doradztwa inwestycyjnego nie doszło.

„Pomimo tego, że umowa o doradztwo inwestycyjne, jest umową zawartą z inicjatywy klienta i ma z reguły charakter odpłatny, to sam fakt, iż strony nie uzgodniły wynagrodzenia, nie wyklucza możliwości ustalania, że do zawarcia takiej umowy doszło” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. Zdaniem sądu zapewnienie przez przedstawiciela domu maklerskiego, że emitent jest wiarygodny, oraz wyrażenie oceny, że nie widzi on ryzyka w inwestowaniu w oferowane obligacje, należy uznać za udzielenie rekomendacji zakupu konkretnych instrumentów finansowych. A to świadczy o zawarciu umowy o doradztwo inwestycyjne.

Dlaczego to tak ważne? Ano dlatego, że wówczas podmiot doradzający musi rzetelnie sprawdzać rekomendowane instrumenty, w tym sytuację finansową emitenta oraz adekwatność oferty do potrzeb klienta. Jeśli tego nie robi, możliwa jest odpowiedzialność pozwanego za szkodę na gruncie art. 471 kodeksu cywilnego („Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi”).

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, iż przed zawarciem umowy o świadczenie usług maklerskich firma inwestycyjna zobowiązana jest pozyskać od klienta podstawowe informacje dotyczące poziomu jego wiedzy o inwestowaniu w instrumenty finansowe i doświadczenia inwestycyjnego celem dokonania oceny, czy instrument finansowy będący przedmiotem oferowanej usługi maklerskiej lub sama usługa maklerska, która ma być świadczona na podstawie umowy, są odpowiednie dla danego klienta. Takiej analizy w tej sprawie nie przeprowadzono.

Obowiązek weryfikacji

Sąd zaznaczył, że nawet gdyby uznać, że do zawarcia umowy nie doszło, to i tak możliwe byłoby uznanie domu maklerskiego za częściowo odpowiedzialny. Powód? Dom maklerski nie zweryfikował dokumentów i informacji przedstawionych mu przez emitenta, a te okazały się częściowo nieprawdziwe. Zdaniem pozwanego nie musiał on tego robić. Sąd uznał inaczej.

„Podkreślenia wymaga, że dom maklerski jest podmiotem zaufania publicznego, zatem nie może poprzestawać na bezkrytycznym akceptowaniu dokumentów i informacji przedstawionych mu przez emitenta. Winien on dokonać weryfikacji tych dokumentów z pewnością co najmniej z punktu widzenia wymogów prawa, w tym wymogu, by dokumenty następnie udostępnione klientom były rzetelne, niebudzące wątpliwości i niewprowadzające w błąd” – czytamy w uzasadnieniu.

Taka weryfikacja musi być przeprowadzana co najmniej w takim zakresie, w jakim pozwalają na nią publicznie dostępne źródła informacji. W omawianej sprawie zaś błędów, które dało się wykryć, było wiele. W warunkach emisji obligacji umieszczono dwa różne dni wykupu, wątpliwe było także to, że w jednym miejscu wskazano cel emisji, a w innym nie. Ponadto dom maklerski przekazał inwestorowi informację, że obligacje są zabezpieczone. Tymczasem zostały wyemitowane jako niezabezpieczone.

Sąd zaznaczył, że choć taka informacja mogłaby być wykryta przez samego klienta po uważnej lekturze warunków emisji obligacji, to nie zwalnia to z odpowiedzialności profesjonalnego podmiotu, który z tymże klientem się komunikuje w imieniu emitenta. Prawdą bowiem jest, iż pozwany, jako dom maklerski, nie musi dokonywać szczegółowych analiz finansowych emitentów. Nie oznacza to jednak, że sytuacja finansowa emitenta nie powinna domu maklerskiego w ogóle interesować.

Sąd dostrzegł też, że rekomendacja pozwanego była lakoniczna, inwestor musiał mieć zatem świadomość, że nie jest ona oparta na szczegółowym badaniu sytuacji emitenta. Poza tym nie przeprowadził żadnej analizy zasadności inwestycji w obligacje. Bez wątpienia więc przyczynił się do powstania szkody. 

opinia

To precedensowe orzeczenie

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie jest precedensowy i dotyczy niezwykle istotnych dla rynku kapitałowego instytucji. Rozważania sądu skupiają się na dwóch zagadnieniach – doradztwie inwestycyjnym świadczonym bez umowy zawartej na piśmie oraz odpowiedzialności firmy inwestycyjnej za nieprawidłowości w procesie oferowania instrumentów finansowych. Sąd podzielił argumenty prezentowane dotychczas przez Komisję Nadzoru Finansowego, iż doradztwo inwestycyjne może mieć miejsce w sytuacji, gdy nie zawarto pisemnej umowy, a sama rekomendacja nie musi być wyrażona wprost – może przybrać formę pozytywnej wypowiedzi dotyczącej cechy danego instrumentu finansowego, np. ryzyka. W kwestii oferowania instrumentów finansowych sąd wprost wskazał na źródła obowiązków firm inwestycyjnych, których naruszenie może skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą, a także podkreślił prymat zasady działania przez firmę inwestycyjną z uwzględnieniem najlepiej pojętego interesu klienta, która przejawia się m.in. w obowiązku dokonania przez oferującego weryfikacji dokumentów ofertowych sporządzanych przez emitentów, a także weryfikacji sytuacji finansowej emitenta. Niniejsze orzeczenie umożliwia klientom instytucji finansowych skuteczne dochodzenie na drodze sądowej naruszonych w czasie emisji praw oraz stwarza realne szanse na odzyskanie co najmniej części utraconych środków. Ponadto wnioski zawarte w wyroku powinny zostać uwzględnione przez instytucje finansowe przy konstruowaniu procedur wewnętrznych w celu zminimalizowania ryzyk związanych z bieżąca działalnością. ©℗

orzecznictwo

Wyrok Sądu Apelacyjnego z 6 maja 2019 r., sygn. akt I ACa 1211/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia