Samorząd apteczny uważa, że przygotowane przepisy spowodują, że farmaceuci będą zmuszani przez właścicieli placówek do wykonywania nieetycznych działań.
Reklama
Michał Chodorek adwokat w kancelarii KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński / DGP
Mowa o projekcie ustawy o zawodzie farmaceuty, którym niebawem zajmie się rząd. To jeden z najistotniejszych projektów Ministerstwa Zdrowia na najbliższy rok. Kontrowersje samorządu aptekarskiego budzi nawet nie to, co w nim jest, lecz to, czego w nim brakuje. A zabrakło – jeśli wierzyć przedstawicielom farmaceutów – gwarancji, że farmaceuta będzie mógł być niezależny przy świadczeniu pracy. Bywa przecież często tak, że właściciel apteki zmusza zatrudnionych w niej farmaceutów np. do oferowania niewiele wartych suplementów diety, promowania konkretnych produktów leczniczych, które niekoniecznie są najlepsze we wszystkich przypadkach, czy tworzenia tzw. wystawek z promocjami, które są wbrew przepisom o zakazie reklamy aptek. Farmaceuci to robią z obawy przed konsekwencjami pracowniczymi.

Walka o ochronny przepis

Dlatego Naczelna Izba Aptekarska proponuje dodanie nowego art. 40a w brzmieniu: „Rozwiązanie stosunku pracy za wypowiedzeniem z farmaceutą z powodu nienależytego wykonywania zawodu farmaceuty może nastąpić po uprzednim zasięgnięciu opinii rady okręgowej izby aptekarskiej, której farmaceuta jest członkiem”. Rada miałaby doręczać opinię w terminie 21 dni od dnia otrzymania od pracodawcy informacji o zamiarze rozwiązania stosunku pracy. Niedoręczenie opinii we wskazanym terminie traktowałoby się jako dopełnienie obowiązku uzyskania opinii.
Technicy też mają zastrzeżenia
Przeciwko projektowi ustawy o zawodzie farmaceuty zdecydowanie protestuje również środowisko właścicieli punktów aptecznych i technicy farmaceutyczni. Izba Gospodarcza Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek w swym stanowisku wskazuje, że niebezpieczny jest proponowany przepis stanowiący, że technik farmaceutyczny ma pracować pod nadzorem farmaceuty. „Zważywszy, że w punktach aptecznych pracują technicy i z przyczyn ekonomicznych nie ma tam możliwości zatrudnienia farmaceuty, doprowadzi to wkrótce do ich likwidacji” – twierdzi IGWPAiA.
Organizacja zwraca uwagę, że już teraz na terenach wiejskich występują kłopoty z zaopatrzeniem w leki. Jej zdaniem regularnie brakuje 30–40 proc. zamawianych pozycji. Gdyby nowe przepisy zaczęły obowiązywać, wiele punktów aptecznych należałoby zamknąć. Jednocześnie na wsi otwieranych jest bardzo mało aptek – biznes się nie opłaca.
Ministerstwo Zdrowia prowadzi obecnie rozmowy z technikami. Kierownictwo resortu zapewnia, że celem nowej ustawy bynajmniej nie jest wykarczowanie punktów aptecznych z mapy Polski. A zarazem istotne jest to, by wykształcony fachowiec, czyli farmaceuta, czuwał nad wydawaniem leków pacjentom. ©℗
Zdaniem NIA rozwiązanie to, zaczerpnięte ze znanych już w polskim porządku prawnym przepisów, zabezpieczyłoby farmaceutów przed nieuprawnionym rozwiązaniem stosunku pracy za wypowiedzeniem z powodu nienależytego wykonywania zawodu farmaceuty. Ot, choćby art. 19 ust. 1 ustawy z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 2115 ze zm.) stanowi, że „rozwiązanie stosunku pracy za wypowiedzeniem z radcą prawnym przez jednostkę organizacyjną z powodu nienależytego wykonywania obowiązków radcy prawnego (…) może nastąpić po uprzednim zasięgnięciu opinii rady okręgowej izby radców prawnych”. Opinia ta powinna być przesłana jednostce organizacyjnej w terminie 14 dni od dnia otrzymania od tej jednostki zawiadomienia o zamiarze rozwiązania stosunku pracy.
Naczelna Izba Aptekarska przekonuje, że nie byłby to więc precedens. – Farmaceuta w aptece musi być niezależny decyzyjnie – nie może podlegać naciskom sprzedażowym oraz nie może być wywierany wpływ na jego postawę merytoryczną – uważa Marcin Piątek, farmaceuta z Bydgoszczy. I podkreśla, że od lat mamy do czynienia z nierównym rozdziałem odpowiedzialności za funkcjonowanie apteki. Co do zasady bowiem za wszelkie uchybienia w relacji z pacjentem odpowiada zatrudniony farmaceuta, a nie właściciel apteki. – Brak jest regulacji określającej odpowiedzialność pracodawcy w sytuacjach, na które farmaceuta nie miał wpływu. Doprowadzało to w historii do kuriozalnych sytuacji, których zwieńczeniem była afera z Jarocina (pacjent zmarł najprawdopodobniej wskutek wydania niewłaściwej dawki leku w aptece – red.). Za uchybienia w obrocie środkami odurzającymi odpowiedzialność poniósł kierownik apteki, mimo że w czasie gdy doszło do złamania przepisów, był na urlopie zatwierdzonym przez pracodawcę – przypomina Marcin Piątek.

Sieci: to próba zwiększenia wpływów

Sieci apteczne uważają jednak, że propozycja samorządu aptekarskiego służyłaby jedynie zwiększeniu jego znaczenia i uzależnienia właścicieli aptek od grupy osób, które prowadzą konkurencyjną działalność i w których interesie może być działanie na szkodę większych konkurentów. Poza tym – twierdzą przedstawiciele sieci – niby dlaczego ktokolwiek niedziałający w majestacie państwa, w którym działa choćby inspekcja farmaceutyczna, miałby wpływać na decyzje biznesowe ludzi, którzy ponoszą ryzyko gospodarcze prowadzenia apteki? I wreszcie – skąd pewność, że samorząd aptekarski nie będzie bronił kiepskich pracowników tylko dlatego, że są kolegami po fachu opiniujących?
Ale przedstawiciele farmaceutów odpierają te zarzuty. – Samorząd sprawuje merytoryczną pieczę nad wykonywaniem zawodu farmaceuty. Już dziś mamy regulacje, które sprawiają, że farmaceuta postępujący nieetycznie czy w sposób niezgodny ze sztuką i współczesną wiedzą fachową podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej sprawowanej przez organy samorządu aptekarskiego. W przypadku stwierdzenia winy może podlegać karze upomnienia, nagany, zawieszenia bądź odebrania prawa wykonywania zawodu. Kary te mogą bezpośrednio przekładać się na karierę zawodową farmaceuty, utrudniając bądź uniemożliwiając awans zawodowy, a nawet blokując możliwość pracy w aptece – zauważa Marcin Piątek. Jego zdaniem naturalnym wydaje się zatem, aby to właśnie samorząd oceniał, czy w danej sytuacji farmaceuta sprzeniewierzył się zasadom wykonywania zawodu. A jednocześnie by stawał w obronie tych farmaceutów, którzy swoim wysoce etycznym i właściwym merytorycznie zachowaniem chronią pacjentów przed biznesowymi naciskami przełożonych.

Ministerstwo bliżej właścicieli

Ministerstwo Zdrowia uważa jednak, że nie należy ograniczać właścicielom aptek prawa własności w ten sposób, by musieli konsultować z samorządem wypowiadanie umów zatrudnionym farmaceutom. I broni się przed wprowadzeniem regulacji chroniących farmaceutów do projektu.
„Fakt obowiązywania analogicznych przepisów w ustawach regulujących niektóre z zawodów zaufania publicznego (np. zawód radcy prawnego) nie jest wystarczającym uzasadnieniem wprowadzenia analogicznego przepisu w projekcie. Rozwiązanie takie jest wyjątkiem od ogólnie przyjętych zasad rozwiązywania stosunku pracy i w obecnym stanie prawnym przypisane jest do nielicznych, ściśle określonych grup zawodowych” – wskazuje resort zdrowia. Oznacza to, że nadal to właściciel apteki będący pracodawcą będzie mógł samodzielnie decydować o tym, czy farmaceuta pracujący w aptece wywiązuje się właściwie ze swoich obowiązków.
Decyzja Ministerstwa Zdrowia oznacza, że nadal przedsiębiorcy prowadzący apteki będą mogli wydawać polecenia farmaceutom. I nawet jeśli aptekarz odmówi jego wykonania ze względu na niezgodność polecenia z zasadami wykonywania zawodu, będzie można wyciągnąć wobec niego konsekwencje pracownicze. A z drugiej strony, gdy tenże farmaceuta-pracownik polecenie niezgodne z etyką zawodową wykona – konsekwencje wyciągnąć będzie mógł zawodowy sąd dyscyplinarny.

opinie ekspertów

NIA chce zbyt szerokiej kontroli

Piotr Sędłak radca prawny / DGP
Naczelna Izba Aptekarska w swoich uwagach do projektu ustawy o zawodzie farmaceuty zaproponowała, aby rozwiązanie stosunku pracy z farmaceutą za wypowiedzeniem z powodu nienależytego wykonywania przez niego zawodu wymagało uprzedniego uzyskania opinii rady okręgowej izby aptekarskiej. To jest kolejna z serii propozycji, która dowodzi, że samorząd chce więcej uprawnień, niż jest to uzasadnione jego funkcją – chce kontrolować apteki, a nawet inne firmy zatrudniające farmaceutów, a ma przecież jedynie prawo do nadzoru nad zawodem farmaceuty. Nie ma powodów, aby samorząd wchodził do każdej apteki niemal jako „rodzic”, który wie lepiej. Tak szerokich uprawnień, jakich domaga się samorząd aptekarski, nie ma żaden inny samorząd. Trzeba też zauważyć, że projekt ustawy o zawodzie farmaceuty bardzo szeroko definiuje zakres czynności, które stanowią wykonywanie zawodu farmaceuty. Są to w dużej mierze czynności, których sposób realizacji, np. w aptece ogólnodostępnej, hurtowni farmaceutycznej, podmiocie leczniczym, określać powinien sam podmiot prowadzący tę działalność. Wprowadzenie obligatoryjnej opinii rady skutkowałoby tym, że samorząd mógłby dyskrecjonalnie oceniać prawidłowość rozwiązań organizacyjnych i technicznych wdrożonych przez przedsiębiorców. A przecież kontrolowanie aptek to ustawowy obowiązek inspekcji farmaceutycznej, a nie samorządu aptekarskiego. Także dlatego, że w samorządzie często zasiadają po prostu konkurenci kontrolowanego. Co więcej, konieczność uzyskania opinii rady znacznie wydłużałaby proces rozwiązania umowy z farmaceutą – rada miałaby bowiem 21 dni na przedstawienie swojego stanowiska. W mojej ocenie zaproponowane rozwiązanie stanowiłoby zbytnią ingerencję w zakres działalności aptek. Podzielam ocenę resortu zdrowia, który nie uwzględnił propozycji NIA. To państwo, a nie samorząd, powinno sprawować kontrolę nad działalnością aptek. Rolą samorządu aptekarskiego, jak każdego innego samorządu zawodowego, jest natomiast zrzeszanie i dobra reprezentacja farmaceutów.

Wzmocnienie ochrony stosunku pracy jest niezbędne

Z godnie z art. 17 ust. 1 Konstytucji RP farmaceuta jest niezależnym zawodem zaufania publicznego. Tymczasem z istoty stosunku pracy wynika zależność służbowa w relacji pracodawca-pracownik. Ten pierwszy ma prawo do wydawania poleceń służbowych temu drugiemu; pracownik – co do zasady – ma obowiązek je wykonywać. Jednakże farmaceuta związany jest również etyką zawodową i przepisami regulującymi wykonywanie jego zawodu. Pracodawca, jeśli nie jest farmaceutą, takim obostrzeniom nie podlega. Tym samym po jego stronie rodzi się przestrzeń do nadużyć. Na problem ten zwracał uwagę TSUE w sprawach: C-531/06, C-171/07 i C-172/07. Aby temu przeciwdziałać, należałoby w ustawie o zawodzie farmaceuty wprowadzić prawne gwarancje niezależności. Po pierwsze farmaceuta-pracownik powinien zostać wyposażony w uprawnienie do odmowy wykonania polecenia służbowego naruszającego zasady etyki i wykonywania zawodu. Po drugie koniecznym jest wzmocnienie ochrony stosunku pracy farmaceuty. W sytuacji, w której pracodawca chciałby wypowiedzieć mu umowę o pracę z powodu nienależytego wykonywania obowiązków zawodowych, zobligowany byłby skonsultować ten zamiar z okręgową radą aptekarską. Opinia samorządu nie miałaby wiążącego charakteru, lecz jej niezasięgnięcie stanowiłoby uchybienie formalne w zakresie rozwiązania stosunku pracy (podobny mechanizm ochronny uregulowano w art. 38 kodeksu pracy; zamiar zwolnienia pracownika musi być poprzedzony konsultacją z organizacją związkową). Zwalniany pracownik mógłby wykorzystać argumentację zawartą w opinii np. przed sądem pracy. Utrudniałoby to wypowiadanie stosunku pracy farmaceucie pod pozornym zarzutem niewłaściwego wywiązywania się z obowiązków, gdy rzeczywistym powodem zwolnienia jest odmowa wykonywania polecenia uchybiającego etyce zawodu. A doświadczenie pokazuje, że jest to niestety powszechna praktyka na rynku (zwłaszcza w dużych sieciach aptecznych). Opisywane rozwiązanie obowiązuje w innym zawodzie zaufania publicznego; wprowadzono je do ustawy o radcach prawnych (art. 19 ust. 1). Resort zdrowia odmówił jednak jego powielenia w ustawie o zawodzie farmaceuty, argumentując, że instytucja ta stanowi wyjątek od ogólnych reguł rozwiązywania stosunku pracy. To błąd, który – jak się wydaje – wynika z niezrozumienia specyfiki zawodu farmaceuty. A przecież farmaceuta odpowiada za życie i zdrowie pacjenta, wykonując zawód w warunkach zależności służbowej oraz presji ekonomicznej ze strony pracodawcy.