Kryterium najniższej ceny, preferowanie konkretnych produktów czy brak czasu na przygotowanie ofert – to m.in. zniechęca firmy do walki o zamówienia. Przyczyn jest jednak dużo więcej.
Ubiegły rok przyniósł niechlubny rekord, jeśli chodzi o zainteresowanie przedsiębiorców zamówieniami publicznymi. Średnio na jeden przetarg poniżej progów unijnych przypadało ledwo 2,19 oferty. Co gorsza, wskaźnik ten jest liczony przed oceną ofert. Po odliczeniu tych odrzuconych okazuje się, że o jedno zamówienie ubiegał się statystycznie mniej niż jeden wykonawca. Obecny rok pokazuje pewną poprawę (średnia: 2,44 oferty), ale to nadal dramatycznie.
Problem jest znany od lat. Już raport Komisji Europejskiej za lata 2006–2010 pokazywał, że byliśmy na trzecim od końca miejscu w UE, jeśli chodzi o konkurencyjność. Kolejne rządy próbowały zachęcić przedsiębiorców do udziału w przetargach, ale nie przynosiło to efektów. Teraz jest szansa na zmianę. Urząd Zamówień Publicznych przeprowadził kompleksowe badanie wśród przedsiębiorców i przeanalizował przyczyny zniechęcające ich od startu w przetargach.