Choć resort cyfryzacji uspokaja, że nie będzie żadnej inwigilacji, specjaliści twierdzą, że obecny kształt szykowanego rozporządzenia nie daje takiej gwarancji.
Reklama
„Możliwość kontroli, przez uprawnione podmioty, w dowolnym czasie, zarejestrowanych danych dotyczących realizowanej usługi” – to ten fragment projektu rozporządzenia ministra cyfryzacji w sprawie aplikacji mobilnej rodzi pytania o inwigilację.
Resort podaje, że to ustawa o transporcie drogowym precyzuje, kto i w jakim zakresie może kontrolować przewoźników. – To przepisy ustawowe, których nie może zmieniać rozporządzenie – zastrzega. Dodaje, że do kontroli przewoźników uprawniona jest np. Inspekcja Transportu Drogowego, policja, służby celno-skarbowe czy Straż Graniczna.
Takie tłumaczenie nie przekonuje części ekspertów, którym pokazaliśmy pełną odpowiedź MC na nasze pytania. – Ministerstwo unika odpowiedzi na podstawowe kwestie. Wciąż nie rozumiem, o jakie dane chodzi w przypadku aplikacji. Bo nie mówimy tu o papierowych dokumentach dotyczących np. czasu pracy kierowcy, lecz również danych klientów, które mogłyby być zbierane niejako przy okazji. Rozporządzenie nie daje gwarancji, że tak nie będzie się działo – uważa Krzysztof Izdebski z fundacji ePaństwo. Podobnego zdania jest Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Według niego ustawa zwana „lex uber” nie uprawnia ministra do zawarcia w rozporządzeniu paragrafu dotyczącego kontroli służb.
Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon nie dostrzega w projekcie rozporządzenia „zapędów inwigilacyjnych”, a raczej próbę uregulowania przewozów osób korzystających z aplikacji mobilnych z przewozem tradycyjnymi taksówkami. Co jednak nie eliminuje znaków zapytania. Jego zdaniem należałoby doprecyzować szykowany przepis tak, by np. ITD niejako z rozpędu nie miała dostępu do takich danych, jak imię i nazwisko klienta czy jego numer konta.
– Dane o przejazdach w aplikacji Uber są gromadzone i przetwarzane zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Każdy przejazd zamówiony za pośrednictwem aplikacji Uber zostawia po sobie cyfrowy ślad na platformie, dzięki czemu całość operacji wykonywanych przez użytkowników i kierowców korzystających z aplikacji jest łatwa do prześledzenia. Począwszy od 1 stycznia 2020 r. wyłącznie podmioty uprawnione ustawowo do dostępu do takich danych i występujące z takim żądaniem do firmy Uber otrzymają do nich dostęp w przepisanym przez prawo trybie – wynika z oświadczenia firmy Uber przesłanego redakcji DGP.