Rynek muzyczny jest tym segmentem gospodarki, który w największym stopniu przechodzi zmiany za sprawą procesów cyfryzacji, piratyzacji i zmian form własności związanych z nowoczesną gospodarką. Jak w lustrze, i to czasem krzywym, odbijają się w nim wszystkie problemy i nierówności współczesnej gospodarki.
Jak wyliczył „Super Express”, Dawid Podsiadło dzięki trasie „Wielkomiejski tour”, w którą muzyk wyruszył po zakończeniu koncertów w ramach „Małomiasteczkowy tour”, od lutego do maja wystąpił wraz z zespołem łącznie 55 razy. Według dostępnych danych za jeden koncert wokalista inkasuje nie mniej niż 45 tys. zł. Dziennik wykalkulował, że dzięki intensywnej trasie Podsiadło zarobił prawie 2,5 mln zł, choć trzeba mieć na uwadze, że to kwota do podziału między artystę, managera oraz cały zespół i współpracowników, w tym tych technicznych.
Średnia gaża Podsiadły jest jedną z większych na polskim rynku. Według dostępnych informacji, Kazik i Kult zarabiają około 50 tys., a Kayah i Goran Bregović – 40 tys. zł. 26-letni muzyk jest więc dzisiaj opłacany prawie tak dobrze jak muzyczni wyjadacze. Co ma jednak Podsiadło do gospodarki? Okazuje się, że wiele.