statystyki

Problemy z przesyłaniem ofert: UZP chce wyjaśnić sprawę terminów w e-przetargach

autor: Sławomir Wikariak23.07.2019, 07:40; Aktualizacja: 23.07.2019, 07:43
UZP zwraca też w swej skardze uwagę, że dopiero po niespełna miesiącu zamawiający otrzymał odpowiedź na temat przyczyn niemożliwości otwarcia oferty.

UZP zwraca też w swej skardze uwagę, że dopiero po niespełna miesiącu zamawiający otrzymał odpowiedź na temat przyczyn niemożliwości otwarcia oferty.źródło: ShutterStock

Sąd rozstrzygnie, jak liczyć termin na wniesienie odwołania, w sytuacji gdy oferty firmy startującej w e-przetargu nie można otworzyć.

W przetargach powyżej tzw. progów unijnych wciąż powtarzają się problemy z przesyłaniem ofert przez platformy zakupowe lub też ich otwieraniem po stronie zamawiającego. Jeden z nich opisywaliśmy w DGP w maju. Chodziło o dostawę sprzętu medycznego dla jednego ze szpitali. Dwie firmy, chcąc mieć pewność, że ich oferty dotrą do zamawiającego, złożyły je z wyprzedzeniem, dobę przed upływem terminu. MiniPortal, na którym prowadzony był przetarg, wysłał im potwierdzenie złożenia. Zamawiający również widział obydwie oferty w swej skrzynce ePUAP. Gdy jednak nadszedł moment otwarcia, okazało się, że nie można pobrać plików. Zamawiający był bezradny. Napisał do administratorów ePUAP (to za pośrednictwem tego portalu przesyłane były pliki). Odpowiedź otrzymał dopiero po ponad miesiącu. „Referencja do załącznika w dokumencie XML wskazuje na pliki, które nie znajdują się na zasobie, co jest przyczyną braku możliwości ich pobrania” – napisali pracownicy Service Desk, sugerując ponowne przesłanie oferty.

Z odpowiedzi tej trudno dociec, co było powodem problemów. Zamawiający uznał jednak, że skoro nie mógł pobrać ofert, to obydwie firmy po prostu ich nie złożyły. Jego zdaniem wina musiała leżeć po stronie wykonawcy. A nawet jeśli zawinił ePUAP, to i tak nie zmieniało to sytuacji. Porównał ją do nadania oferty w placówce pocztowej czy też u kuriera. Gdyby koperta z ofertą została zalana i nie można byłoby jej odczytać, to przecież odpowiedzialności za to nie ponosiłby zamawiający.

Jeden z przedsiębiorców, którzy złożyli felerne oferty, zdecydował się wnieść odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej. Ta jednak odrzuciła je, uznając, że wpłynęło po terminie.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

  • wnerw(2019-07-23 13:45) Zgłoś naruszenie 20

    Jak zwykle winni są przedsiębiorcy. Przypomnę że nowelizacja miała uprościć postępowanie była i owszem wprowadzona w związku z wejściem w życie nowej dyrektywy, jednak jak zwykle polski ustawodawca potrafił tak zaimplementować ustawę i w taki sposób przygotować się na jej wejście w życie że po raz kolejny odracza termin obowiązywania jej do zamówień poniżej progu unijnego. Jest to jeden wielki bubel prawny powodujący odchodzenie wykonawców od udziału w postępowaniach. Teraz chcą wprowadzić nową ustawę, która jest tak obszerna i nie zrozumiała, że kompletnie pogrąży rynek zamówieniowy. Udział w postępowaniach będą brać tylko duże podmioty, które stać na obsługę prawną.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane