Od wybuchu największej afery finansowej w historii Polski minął już przeszło rok. W tym czasie 49 osób usłyszało zarzuty, a prokuratorzy zabezpieczyli majątek warty ok. 331 mln zł. Wielu podejrzanych trafiło decyzją sądu do aresztu. W tym były prezes GetBacku Konrad K., któremu pod koniec kwietnia przedłużono areszt o kolejne trzy miesiące. W sumie spędzi więc w nim rok. Z naszych ustaleń wynika, że ma już co najmniej kilkanaście zarzutów. Do części się przyznał i składa obszerne wyjaśnienia. W tym takie, które obciążają inne osoby.

30 tys. poszkodowanych

W ubiegłym tygodniu sprawa GetBacku była kolejny raz przedmiotem obrad sejmowej komisji finansów publicznych. Głos zabierali m.in. przedstawiciele Prokuratury Krajowej (PK). Prokurator Piotr Kowalczyk, wicedyrektor departamentu ds. przestępczości zorganizowanej, informował, że jest na etapie postępowania przygotowawczego. – Być może wkrótce będziecie mieli państwo możliwość przekonania się, że gromadzone dowody materializują się w sprawie i przechodzi ona z fazy in rem w fazę in personam. Ze względu na etap postępowania i jego dobro nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć – mówił prokurator z PK.

– Najważniejsi podejrzani mają już zarzuty, ale wciąż jest bardzo wiele wątków, nad którymi pracują prokuratorzy, i nie można wykluczyć kolejnych zatrzymań, rozszerzania zarzutów osobom, które już mają status podejrzanego – przekonuje źródło DGP znające szczegóły sprawy.

Kolejny z naszych rozmówców wskazuje, że „prostsze” wątki, które zostały już zamknięte, będą wyłączane ze śledztwa i można się spodziewać, że wkrótce do sądu trafią akty oskarżenia. – Chodzi o te relatywnie poboczne i mniejsze sprawy, np. związane z fikcyjnymi umowami na świadczenie usług i wyprowadzanie w ten sposób pieniędzy. Dobrze rozpoznane są też wątki związane z missellingiem, czyli oszustwami przy sprzedaży obligacji – mówi nasz informator.

Jego zdaniem akty oskarżenia powinny trafić do sądu w ciągu kilku miesięcy, być może przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

– Nie mówimy tutaj o takich osobach jak Konrad K., bo to są wciąż wątki rozwojowe – podkreśla nasze źródło. Pokazanie aktywności prokuratury przed wyborami jest o tyle istotne, że przez GetBack poszkodowanych jest wiele osób: obligatariuszy czy akcjonariuszy. W sumie może to być nawet 30 tys. osób. Kupujący obligacje utopili przeszło 2,3 mld zł i odzyskają jedynie niewielką część środków.

– Prokuratorzy prowadzący śledztwo nie kombinują politycznie, bo dla nich pośpiech w tak dużej, medialnej i skomplikowanej sprawie nie jest wskazany. Jednak ich przełożeni mogą patrzeć na to inaczej. Tym bardziej że wielu poszkodowanych narzeka na opieszałość prokuratorów czy Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego – mówi nam prokurator z wieloletnim doświadczeniem, który nie zajmuje się tą sprawą.

Rozwojowość wątków pokazują choćby ostatnie zatrzymania. Sprawa trzech osób, którym na początku kwietnia postawiono zarzuty: aktora Piotra A., byłego partnera piosenkarki Edyty Górniak Bartosza B. i Ryszarda W. łączy się z jednym z pierwszych zatrzymanych Piotrem B.

B. był bliskim współpracownikiem byłego prezesa Konrada K. w GetBacku. W czerwcu 2018 r. usłyszał zarzuty działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i wyrządzenia tym szkody na kwotę co najmniej 7 mln zł wrocławskiemu windykatorowi. Z naszych nieoficjalnych informacji wynikało, że B. miał świadczyć fikcyjne usługi bezpieczeństwa w biznesie dla spółki. Spędził w areszcie kilka miesięcy. Opuścił go w grudniu ubiegłego roku po wpłaceniu poręczenia majątkowego. – To pokazuje, że wątek sprzed dziesięciu miesięcy został połączony z zatrzymaniami, które miały miejsce półtora miesiąca temu. Argumenty prokuratury muszą być mocne, bo dwóch z podejrzanych nie odwołało się od decyzji sądu o zastosowaniu aresztu tymczasowego – mówi jeden z naszych informatorów.

Zespół cywilny pracuje

Podczas sejmowej komisji przedstawiciele Prokuratury Krajowej skupili się głównie na wątku prowadzonym przez zespół cywilistyczny działający w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie, która prowadzi śledztwo od kwietnia ubiegłego roku. Prokuratorzy-cywiliści rozpoczęli swoją pracę osiem miesięcy później, w grudniu 2018 r.

Prokurator Anita Woźniak-Rzążewska, zastępca dyrektora departamentu postępowania sądowego w PK, tłumaczyła, że zespół pracuje w oparciu o ustalenia śledztwa oraz inne materiały, a jego celem jest nie tylko udział w postępowaniu sądowym, lecz także inicjowanie postępowań sądowych, czyli wytaczanie powództw. Zwracała jednak uwagę, że każda indywidualna sprawa jest inna, bo np. zakup obligacji opierał się o inne umowy. Poinformowała, że takich spraw zarejestrowanych w stołecznej prokuraturze regionalnej jest 276. 

Jeśli chcesz podzielić się z nami informacjami, skontaktuj się z DGP za pośrednictwem bezpiecznego adresu e-mail: dziennik@tutanota.com