Urząd Ochrony Konkurencji i Konkurentów wykrył zmowę przewoźników autobusowych, którzy podzielili między siebie lokalny rynek. W wyniku decyzji prezesa urzędu PKS w Pile będzie musiał zapłacić karę w wysokości 95 tys. zł.
UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające po zawiadomieniu innego przewoźnika, firmy Rafbus, która zarzuciła PKS-owi wykorzystywanie pozycji dominującej na lokalnym rynku przewozów pasażerskich. Ostatecznie zarzuty zostały uznane za bezpodstawne. Za to okazało się, że PKS podzielił rynek właśnie do spółki z Rafbusem.
Na części linii objętej zawiadomieniem przewoźnicy najpierw konkurowali, przez co obniżali ceny biletów. Jednak od pewnego momentu zmienili przebieg swoich tras, a opłaty za przejazdy podnieśli. Kiedy urzędnicy nabrali podejrzeń, że pomiędzy podmiotami mogło dojść do nielegalnych ustaleń, właściciel Rafbusa zdobył się na szczerość.
I przyznał, że PKS dał jasno do zrozumienia, że jeśli jego firma nie zrezygnuje z obsługi nowo otwartej linii, PKS będzie stosować ceny dumpingowe, by wyeliminować konkurenta.
Reklama
Rafbus twierdził natomiast, że nigdy nie zawierał z PKS porozumienia ograniczającego konkurencję, nie uzgadniał, które linie autobusowe mają być obsługiwane przez poszczególnych przedsiębiorców. Zapewnił, że nie toczyły się żadne negocjacje w tej materii. – Natomiast warunki PKS Piła były przedstawione w arbitralnej formie i stanowiły kontynuację niezgodnych z prawem działań, jakie PKS Piła jako duży i ugruntowany na rynku przewoźnik stosował wobec Rafbus będącego małym przewoźnikiem, krótko działającym na rynku – bronił się przedstawiciele firmy.
Również PKS zaprzeczył, że zawarto zarzucane porozumienie, a decyzję o skróceniu linii (tak by jej przebieg nie pokrywał się z trasą konkurencji) uzasadniał niekorzystnym rachunkiem ekonomicznym. UOKiK nie dał wiary tym wyjaśnieniom i nałożył na PKS karę w wysokości 95 tys. zł. Drugi uczestnik zmowy – Rafbus uniknął sankcji pieniężnej, ponieważ UOKiK m.in. wziął pod uwagę, że choć nieświadomie, to dobrowolnie przekazał informacje o niedozwolonym porozumieniu. Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu.