Rok temu w rankingu opartym na danych Banku Światowego byliśmy na miejscu 23. Między nami a pierwszą dwudziestką były Szwecja i Argentyna. W tym roku ten ostatni kraj przeżył załamanie gospodarcze i poważną przecenę waluty. Rankingi największych gospodarek robi się w dolarach, więc kurs waluty lokalnej do amerykańskiej ma bardzo duże znaczenie. Argentyńskie peso w tym roku zdewaluowało się tak bardzo (spadek kursu o ponad 50 proc.), że druga największa gospodarka Ameryki Południowej z miejsca 21. rok temu ląduje w okolicach miejsca 30.

Znacznie trudniej wyprzedzić Szwecję, ale wiele wskazuje na to, że to też nam się w tej chwili udaje. Według danych opublikowanych po zakończeniu trzeciego kwartału PKB Polski za ostatnie cztery kwartały to 2,08 bln zł. Z kolei PKB Szwecji w tym samym okresie to 4,74 bln koron. Na rynku walutowym jedna korona kosztuje 41,5 gr. Czyli jeśli przeliczymy szwedzkie PKB na nasze pieniądze, wyjdzie nam 1,97 bln zł. To o ponad 5 proc. mniej niż wartość produktu krajowego brutto naszego kraju.

Nowy wspaniały ekonomiczny świat. Oto trzy kluczowe zagadnienia, które należy obserwować w 2019 roku >>>

Oczywiście sprawa nie jest przesądzona. Po pierwsze nie mamy jeszcze wyników gospodarczych za czwarty kwartał, po drugie wystarczy, że korona znacząco się umocni, a złoty osłabi, i znów będziemy za Szwecją. Jednak jeśli chodzi o tempo wzrostu PKB, to w trzecim kwartale Polska wyglądała zdecydowanie lepiej niż Szwecja, która w ujęciu kwartał do kwartału zaliczyła nawet spadek PKB o 0,2 proc. Nic nie wskazuje na to, aby w czwartym kwartale Szwecja miała rosnąć szybciej niż Polska. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest, że to my powiększymy swoją przewagę nad naszym sąsiadem z drugiej strony Bałtyku.

Umocnienie się korony wobec złotego o 5 proc. w ciągu ostatnich trzech tygodni roku też jest mało prawdopodobne. Po takim umocnieniu korona musiałaby kosztować u nas około 43,5 gr. Ostatni raz kosztowała tyle w październiku 2017 r., czyli ponad rok temu. W tym roku notowania są stabilne i zawierają się w przedziale między 40 a 43 gr za koronę.

Polska wygląda też lepiej niż Szwecja, jeśli do porównań użyjemy prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego dotyczących wzrostu PKB i inflacji w całym 2018 r. Dla Polski te prognozy są bardzo ostrożne, bo przewidują wzrost PKB o 4,4 proc. Tymczasem większość ekonomistów jest pewna, że w tym roku urośniemy o co najmniej 5 proc.

Zaremba: Niemal wszystko, czym PiS może się chwalić, zawdzięcza Morawieckiemu. Kaczyński jest na niego skazany [OPINIA] >>>>

Dlatego miejsce 21. w rankingu największych gospodarek świata wydaje się w zasięgu ręki. Wejście do top 20 w kolejnych latach wygląda na zadanie zdecydowanie trudniejsze. Na 20. miejscu jest Szwajcaria, której PKB jest aż o 34 proc. większe niż nasze. Na krach gospodarczy u nich raczej nie ma co liczyć, o nagłym osłabieniu franka aż w takiej skali też raczej można zapomnieć. Szwajcarię doganiać będziemy zapewne powoli, przez wiele lat.

Bardziej narażone na kryzys mogą być kraje zajmujące miejsca 19. i 18., czyli Arabia Saudyjska i Turcja. Ich PKB jest większe od naszego o blisko 40 proc. Ale jeszcze rok temu nasz dystans do Turcji wynosił aż 62 proc. Zmniejszyliśmy go w tym roku prawie o połowę głównie dzięki wyraźnej dewaluacji tureckiej liry. Jeszcze jeden taki rok w wykonaniu gospodarki kontrolowanej przez Recepa Erdoğana i Turcja faktycznie może znaleźć się niedaleko nas. Oczywiście pod warunkiem, że my nadal będziemy unikać kryzysów gospodarczych.

W czołówce rankingu w tym roku zapowiadają się dwie bardzo ciekawe zmiany. Wszystko wskazuje na to, że Włochy pomimo wszystkich swoich problemów z wolnym tempem wzrostu wyprzedzą Brazylię, która przechodziła w tym roku mały kryzys. Włochy mogą wejść na miejsce ósme, a Brazylia spaść na dziewiąte. Z kolei miejscami piątym i szóstym mogą się zamienić Wielka Brytania i jej była kolonia, czyli Indie. Byłaby to zamiana dość symboliczna zwłaszcza dla zajętej wychodzeniem z Unii Europejskiej Wielkiej Brytanii. Indie od lat rosną znacznie szybciej niż jakakolwiek gospodarka UE.

Pierwsza czwórka największych gospodarek świata pozostaje bez zmian. To Stany Zjednoczone, Chiny, Japonia i Niemcy. W tym zestawie zapewne przez co najmniej kilka najbliższych lat nie będzie żadnych przetasowań. 

Wejście do top 20 wygląda na zadanie zdecydowanie trudniejsze