statystyki

Elektromobilność z prądem czy pod prąd? PR przykrywa chłodną analizę

autor: Paweł Musiałek10.12.2018, 10:00; Aktualizacja: 10.12.2018, 11:01
Rządowa strategia rozwoju transportu zeroemisyjnego, zakładająca promocję autobusów elektrycznych, jest sensowna, ponieważ pozwala długofalowo zmniejszyć koszty transportu, poprawiając jakość powietrza, obniżając hałas i ograniczając zapotrzebowanie na import ropy.

Rządowa strategia rozwoju transportu zeroemisyjnego, zakładająca promocję autobusów elektrycznych, jest sensowna, ponieważ pozwala długofalowo zmniejszyć koszty transportu, poprawiając jakość powietrza, obniżając hałas i ograniczając zapotrzebowanie na import ropy.źródło: ShutterStock

Elektromobilność to obecnie najpopularniejsze słowo w przemyśle motoryzacyjnym. Nie ma konferencji branżowej, na której nie poruszono by tej tematyki. W dominującym przekazie sprawa jawi się jako prosta i jednoznaczna: kierunek rozwoju motoryzacji jest dobrze rozpoznany, więc możemy dyskutować jedynie nad tempem zmian.

Elektromobilność ze względów technologicznych i ekologicznych zyskała tak pozytywny wizerunek, że coraz trudniej podjąć rzeczową rozmowę o bilansie zysków i strat. Politycy, bojąc się przyklejenia im łatki nienowoczesnych, ochoczo deklarują kolejne inwestycje. Trudno nie odnieść wrażenia, że w tych działaniach jest więcej chęci pokazania, że nie jesteśmy gorsi i też potrafimy, niż refleksji nad tym, czy podejmowane przez nas działania są w ogóle zasadne. Taką refleksję podjęliśmy w Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, a jej wyniki opisaliśmy w raporcie „Z prądem czy pod prąd? Perspektywy rozwoju elektromobilności w Polsce”.

Odpowiedź nie jest łatwa. Mimo to w dotychczasowych raportach rozwój elektromobilności traktuje się jako pewnik. Podstawy tak stanowczego optymizmu pozostają niejasne. Dziś zakup e-auta wiąże się z kosztem minimum dwukrotnie wyższym niż w przypadku takiego samego samochodu wyposażonego w tradycyjny napęd. Głównym argumentem optymistów jest prognozowany spadek cen baterii, które odpowiadają za wysoką cenę elektryków. Ma to zostać osiągnięte dzięki oszczędnościom skali pojawiającym się w miarę wzrostu wielkości produkcji. Warto jednak zwrócić uwagę na ryzyka, które mogą ten proces zaburzyć.

Pierwsze wiąże się ze wzrostem cen surowców, z których produkowane są baterie. W ciągu ostatnich trzech lat cena litu wzrosła trzykrotnie, a przecież spodziewana rewolucja dopiero się zaczęła. Może się okazać, że ten sam efekt skali, który będzie odpowiadał za spadek kosztów produkcji, zwiększy cenę komponentów. Drugie ryzyko to szybki rozwój napędów wodorowych. Choć samochody z takim napędem również należą do rodziny pojazdów elektrycznych, nie potrzebują baterii, a więc funkcjonują w innym modelu biznesowym.

Dlaczego warto zostawić sobie margines błędu w ocenie perspektyw technologicznych, przekonały się niemieckie koncerny, które jakiś czas temu postawiły na technologie dieslowe. To, co przez lata stanowiło ich przewagę, staje się obciążeniem. Inwestycje w zdolności produkcyjne tych samochodów nie zostaną w pełni zamortyzowane, ponieważ diesle tracą na atrakcyjności. Afera z fałszowaniem wyników badań ekologicznych wzmocniła ten proces, ale i bez tego niemieckie diesle miałyby problem ze znalezieniem klientów.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze FB:

Komentarze (4)

  • trąba trąbi ?(2018-12-10 16:00) Zgłoś naruszenie 30

    cały czas słyszę trąbienie o miliardach, a tymczasem, jeżeli dobrze wiem to rząd polski nie wydaje ani złamanego grosza na pozamiejski drogowy publiczny transport zbiorowy, bo przecież refundację biletów ulgowych chyba nie należałoby traktować jako dopłaty do publicznego transportu zbiorowego, a jedynie jako dopłaty dla osób uprzywiliowanych. .

    Odpowiedz
  • Jeremi(2018-12-15 11:55) Zgłoś naruszenie 20

    Im kupisz lepszy samochod tym bateria bedzie miała dluzszy żywot. To jak ze wszystkim. Przeciez nie mozna zakladac ze elektryki sa długowieczne... wszystko sie kiedys psuje i wymaga utylizacji. Elektromobilnosc to jedyna szansa biorac pod uage to co sie juz dzieje na naszych dogach - to jedyna szansa na wykluczenie spalin samochodowych. Oddychanie zima zwlaszcza jak probuje sie chociazby biegac czy spacerowac to udreka. Nie mowiac juz o dzieciakach... A i ceny elektromobili lada moment sie wyrownaja. Juz widac zreszta ze wszystko zaczyna sie normowac - greenway tez wprowadzil nowa polityke cenowa za ładowanie w kontekscie indywidualnych potrzeb uzytkownikow

    Odpowiedz
  • gość(2019-04-09 10:28) Zgłoś naruszenie 00

    Elektromobilność w zamówieniach publicznych do kosza. Splajtują małe firmy a zamawiający będą LEŻELI NA :łopatkach " BO NIKT NIE SPEŁNI WYMOGU USTAWY O ELEKTROMOBILNOŚCI. Cała infrastruktura, brak odpowiedniego taboru it., czyli wszystko w rozsypce Tym samym nie wiążcie tej ustawy z ustawą PZP, bo to nie ma racji bytu. Zamienicie życie Zamawiających i wykonawców w piekło, bo jak można żądać czegoś co jest dopiero w powijakach. Zastanówcie się i nie ośmieszajcie samych siebie.

    Odpowiedz
  • Janusz(2018-12-11 17:32) Zgłoś naruszenie 00

    Co z utylizacją tych baterii?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane