Autopromocja

Rynkowi finansowemu w Europie szkodzą nie tylko Włochy

pieniądze handel giełda inwestycje
pieniądze handel giełda inwestycjeShutterStock
25 października 2018

Kurs euro pierwszy raz od sierpnia spadł wczoraj poniżej 1,14 dol.

Obniżka notowań wspólnej waluty trwa od połowy października. Jednak wczoraj – podobnie jak w poniedziałek – była wyjątkowo duża. W stosunku do dolara euro straciło ponad 50 centów. W ciągu ostatnich trzech dni notowania obniżyły się o niemal 1 proc.

Na początku tygodnia zniżka była spowodowana obawami o sytuację finansów publicznych Włoch. Działający od kilku miesięcy populistyczny rząd przekazał Brukseli projekt budżetu przewidujący znaczne zwiększenie deficytu w porównaniu z pierwotnymi planami. Spotkało się to z ostrą reakcją Komisji Europejskiej. Już w ubiegłym tygodniu padały z jej strony deklaracje, że podwyżka planowanego deficytu z 1,9 proc. do 2,4 proc. PKB jest nie do zaakceptowania. We wtorek projekt został formalnie odrzucony przez Brukselę. To pierwszy taki przypadek w historii. Ocena Komisji dotycząca przestrzegania przez poszczególne kraje jej zaleceń dotyczących stanu finansów publicznych została wprowadzona w następstwie ostatniego kryzysu finansowego.

3794047-kurs-euro-w-dolarach.jpg
Kurs euro w dolarach

Z powodu planowanego deficytu agencja Moody’s obniżyła w miniony piątek rating Włoch. Negatywnie przełożyło się to również na notowania włoskich obligacji. Spadek cen to wzrost rentowności długu. W przypadku papierów 10-letnich dochodowość przekracza 3,5 proc. Jest najwyższa od ponad 4,5 roku. Wysokie oprocentowanie długu oznacza z kolei dla rządu w Rzymie wyższe koszty jego obsługi. Ale przekłada się również na oprocentowanie, jakie muszą zaoferować inne podmioty z Włoch, np. banki, które jeszcze nie poradziły sobie ze złymi kredytami powstałymi w czasie kryzysu. Z punktu widzenia włoskich banków jest jeszcze jedna negatywna konsekwencja spadku cen obligacji rządowych – konieczność zaksięgowania strat na tym portfelu. To zaś oznacza spadki notowań akcji banków, a wraz z nimi całej giełdy w Mediolanie.

Wczoraj europejskiej walucie zaszkodził jeszcze jeden czynnik: obawy o wzrost gospodarczy w całej strefie euro. Wskaźnik koniunktury PMI spadł z 54,1 do 52,7 pkt – najniższego poziomu od ponad dwóch lat. Indeks produkcji w przemyśle znalazł się najniżej od niemal czterech lat.

„Oczekiwania firm dotyczące przyszłego wzrostu obniżyły się do najniższego poziomu od prawie czterech lat, a w produkcji zanotowano niemal sześcioletnie minimum. Mniejszy optymizm przekłada się na zatrudnienie, uderzając we wzrost liczby miejsc pracy. Równocześnie presja cenowa pozostaje na podwyższonym poziomie, blisko siedmioletnich maksimów” – podała obliczająca PMI firma IHS Markit.

Sygnały osłabienia koniunktury z perspektywy inwestorów mają jeden pozytywny skutek: utrudnią Europejskiemu Bankowi Centralnemu wycofanie się z ekspansywnej polityki pieniężnej. Wprawdzie EBC zapowiedział już, że z końcem 2018 r. zamyka program ilościowego luzowania polityki pieniężnej, ale niski wzrost gospodarczy może oddalić podwyżki stóp procentowych. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png