Resort cyfryzacji planuje zmianę przepisów, która pomoże zrealizować jedną z obietnic premiera dotyczącą szybkiego internetu w gminach. Zdaniem części samorządów nowelizacja może być niekonstytucyjna. „100 megabitów na 100-lecie niepodległości” – ten zainicjowany rok temu program stał się jednym z priorytetów Mateusza Morawieckiego w kampanii samorządowej. Zakłada, że do 2022 r. do każdej gminy zostanie doprowadzone łącze światłowodowe. Koszt – ok. 4 mld zł.



Celem jest załatanie białych plam na internetowej mapie Polski. Dzisiaj 8 proc. miejscowości nie ma dostępu do internetu, a ponad 4,8 mln gospodarstw jest poza zasięgiem sieci o przepustowości 30 Mb/s. Doprowadzenie sieci światłowodowej bywa nieopłacalne dla operatorów. „Dla inwestycji telekomunikacyjnych dziś najważniejszym problemem jest wysokość stawek opłat za zajęcie pasa drogowego dróg samorządowych oraz niepewność inwestycyjna związana z ich ewentualnym podnoszeniem przez organy stanowiące” – podaje Ministerstwo Cyfryzacji (MC).
Na niektórych obszarach opłaty za umieszczenie infrastruktury telekomunikacyjnej w pasie drogi mogą stanowić 60 proc. późniejszych kosztów utrzymania sieci. „Takie opłaty za użytkowanie pasa drogowego skutecznie hamują rozwój rynku telekomunikacyjnego” – diagnozuje MC. W takich sytuacjach operatorzy szukają innych tras dla światłowodów (tereny prywatne i leśne), decydują się na dużo wydajną technologię radiową lub w ogóle rezygnują z projektu. Obecnie na drogach zarządzanych przez GDDKiA najwyższa roczna stawka za zajęcie pasa drogowego wynosi 20 zł/mkw. W przypadku dróg zarządzanych przez samorządy to nawet 200 zł.
Reklama
W tych warunkach premier może mieć problem z dotrzymaniem obietnicy. Jak wynika z naszych informacji, z pomocą idzie MC. W październiku resort ma zaproponować gminom nowelizację, która ma 10-krotnie obniżyć poziom maksymalnej stawki na drogach samorządowych. Miałyby one obowiązywać w przyszłości, ale nie w stosunku do już zawartych umów. Część samorządowców dowodzi, że propozycja może być niekonstytucyjna. – Jeden operator za taką samą sieć światłowodową będzie ponosił wyższe koszty, a inny znacznie niższe, nawet jeśli poprowadzi swój światłowód tą samą trasą – mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich. Obecnie obowiązuje art. 40f ust. 1 ustawy o drogach publicznych, zgodnie z którym, jeśli samorząd ustali stawkę niższą od dotychczasowej, zmiana dotyczy także już wydanych decyzji.
Ministerstwo jest świadome tej kolizji. – Artykuł 40f zniechęca do obniżania stawek, bo trzeba by je obniżyć nie tylko na przyszłość, ale też uwzględnić wcześniejsze decyzje wydane operatorom. To by oznaczało, że dany samorząd musiałby zrezygnować z części już zaplanowanych przychodów – mówi nam wiceminister cyfryzacji Wanda Buk. – Chcemy usunąć ten przepis, bo skoro jakiś operator zaakceptował dany poziom stawek, to znaczy, że widział w tym interes ekonomiczny. Chcemy zaproponować, by maksymalna ustawowa stawka na drogach samorządowych wynosiła 20 zł zamiast 200 zł – deklaruje.
Mimo wątpliwości samorządy coraz bardziej przekonują się do argumentów MC. Same miały zaproponować, by była możliwość zawierania umów administracyjnych z operatorami, w ramach których gmina deklarowałaby obniżenie stawek, a operator w zamian miałby podłączyć do internetu określoną liczbę gospodarstw domowych. Po stronie rządowej pojawiły się wątpliwości, czy taka zmiana zostałaby zaakceptowana przez służby. – To ciekawy kierunek, ale też potencjalne źródło korupcji – ocenia jeden z rozmówców.
Teraz samorządy różnicują politykę ustalania stawek. Najniższe są w Świętokrzyskiem (średnio 7,32 zł na drogach gminnych w terenie zabudowanym i 6 zł w niezabudowanym), a najwyższe w Kujawsko-Pomorskiem (81,91 i 75,32 zł). Grupa powiatów i gmin ze Świętokrzyskiego na przełomie 2016 i 2017 r. solidarnie obniżyła swoje poniżej 10 zł. Ale zdarzają się też sytuacje, w których dochodzi do drastycznych podwyżek. Powiat puławski (Lubelskie) podniósł stawkę z 40 do 200 zł, gmina Goworowo (Mazowieckie) z 20 do 180 zł, a miasto Stoczek Łukowski (Lubelskie) z 3 do 70 zł.
Globalne koszty propozycji MC nie są jeszcze znane, ale władze lokalne szacują, że jeśli jakaś gmina stosowała najwyższą stawkę ustawową, to szykowana nowelizacja może obniżyć jej przychody nawet o 1 mln zł. A to może zaboleć.