Zmiana strategii to efekt obserwacji , jak użytkownicy aplikacji korzystają z usług firmy. Często jeżdżą tylko do przystanków autobusowych.



Znany dotychczas z platformy łączącej kierowców i podróżnych Uber zamierza zmienić model działania i zostać liderem w dziedzinie mobilności miejskiej w znacznie szerszym tego słowa znaczeniu. Za pośrednictwem jego aplikacji użytkownicy zamówią nie tylko przejazd samochodem, ale także wypożyczą rower, elektryczną hulajnogę, kupią bilety komunikacji miejskiej, a nawet zamówią taksówkę.
Firma, której wartość rynkowa wyceniana jest na 72 mld dol., zbudowała swoją pozycję na przejazdach samochodowych. – Musimy pamiętać, że jest to najwyżej wyceniany start-up świata. Tym samym decyzje jego zarządu będą wyznaczać światowe trendy – podkreśla prof. Marcin Wojtysiak-Kotlarski z Kolegium Zarządzania i Finansów w SGH.
Reklama
Przywołuje opinię Petera Thiela, jednego z najbardziej znanych aniołów biznesu z Doliny Krzemowej, że wyłącznym celem start-upów ma być budowanie globalnych monopoli. – Obecnie Uber ma konkurencję na całym świecie, od chińskiego Didi po amerykański Lyft. Z tego względu firma korzysta ze strategii błękitnego oceanu, czyli poszukuje niezagospodarowanych nisz – mówi Wojtysiak-Kotlarski.
Przedstawiciele Ubera przekonują, że dostrzegli niszę, jaką jest transport oparty na różnych środkach komunikacji. Zauważono, że w godzinach szczytu przejazdy kończą się w okolicach przystanków komunikacji miejskiej. – Użytkownicy Ubera korzystają z naszej aplikacji, aby dostać się do transportu publicznego. Przykładowo w odleglejszych dzielnicach Londynu, podczas porannych godzin szczytu, prawie 30 proc. przejazdów z Uberem kończy się ok. 200 metrów od stacji metra lub kolei – twierdzi Pierre-Dimitri Gore-Coty, wiceprezes Ubera na Europę, Bliski Wschód i Azję.
Profesor Wojtysiak-Kotlarski podkreśla, że Uber chce skorzystać z globalnego trendu, jakim jest urbanizacja – według ONZ do 2050 r. ok. 68 proc. ludności będzie żyć w miastach. Celem jest też zwiększenie wartości marki, co przełoży się na rynkową wycenę. Ogłaszając swoje plany, kreuje wizerunek firmy przyjaznej środowisku i wspierającej zrównoważony transport, co podnosi jego atrakcyjność dla inwestorów.
O zmianach w modelu operacyjnym Ubera zrobiło się głośno w lutym, kiedy firma wprowadziła rowery elektryczne w San Francisco. Ogólna liczba przejazdów w aplikacji wzrosła o 15 proc., przy jednoczesnym spadku podróży samochodami o 10 proc. – Ma to sens: połowa wszystkich podróży samochodowych w Unii Euro pejskiej jest krótsza niż 6 km. A to odległość, którą można spokojnie przejechać na rowerze, jeśli tylko jest taka możliwość – przyznaje Pierre-Dimitri Gore-Coty.
Obecnie z rowerów elektrycznych JUMP, należących do Ubera, można korzystać tylko w USA, ale wkrótce będą dostępne też w Berlinie. Z elektrycznych skuterów i hulajnóg Lime, czyli firmy, w którą Uber zainwestował, mogą korzystać mieszkańcy 70 miast.
Docelowo rozszerzona o no we usługi aplikacja Ubera ma być dostępna we wszystkich 65 krajach, w których działa firma. Od kiedy? Tego nie wiadomo. Na razie władze spółki dążą do porozumienia z przedstawicielami transportu zbiorowego, by użytkownicy mogli kupić i korzystać biletów za pośrednictwem aplikacji. Sprawdziliśmy – w Polsce takich rozmów na razie nie było.