statystyki

Tyrowicz: Pokusa nadużycia

autor: Joanna Tyrowicz06.08.2018, 07:33; Aktualizacja: 06.08.2018, 08:28
Joanna Tyrowicz

Joanna Tyrowiczźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: mat prasowe

Przetoczyła się dyskusja na temat stworzenia Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Powstanie on na bazie istniejącego od lat na marginesie Instytutu Badania Konsumpcji i Koniunktur. Jak donoszą twórcy koncepcji w mediach tradycyjnych i społecznościowych, celem nowej odsłony IBKK jest stworzenie „think tanku” na potrzeby państwa. Trudno polemizować ze słusznością samej idei: państwu niewątpliwie takowy by się przydał. Mimo to równie trudno jest mi przyklasnąć tak inicjatywie, jak i sposobowi realizacji. Dlaczego?

Po pierwsze: nie mamy armat – tak podobno odpowiedziano Napoleonowi Bonaparte na jego ostre pytanie, dlaczego nie słyszy salw armatnich (choć różne są wersje: niektórzy twierdzą, że miała to być tylko salwa honorowa towarzysząca wizycie cesarza, ale inni mówią o autentycznej sytuacji w polu bitwy). W naszym 38-milionowym kraju nie mamy zbyt wielu analityków mogących opracowywać merytoryczne i wiarygodne analizy na zapleczu rządowym.

Zacznijmy od efektów polityki fiskalnej: model klasy DSGE (czyli standard) zbudować umie w Polsce może ze 20 osób, wprowadzić do niego jakąś innowację, pozwalającą ocenić efekty konkretnych polityk fiskalnych – nie więcej. Polityka środowiskowa? Model klasy CGE (czyli znów standard) – umie zbudować w Polsce z 10 osób. Polityka handlowa? Dostosowanie modelu CGE, żeby uwzględniał tzw. resztę świata (tu standardem jest GTAP) – znów nie trzeba więcej niż obu rąk, żeby policzyć osoby kompetentne. Efekty zmian w polityce świadczeniowo-podatkowej? Model mikrosymulacyjny umie zbudować i wykorzystać może 10 osób. Starzenie się społeczeństwa? Prawdopodobnie jedyny skalibrowany do sytuacji model OLG (znów standard) ma w Polsce zespół GRAPE, zbudowanie go zabrało nam około dwóch lat. Oczywiście, masa osób może być bardziej błyskotliwa od nas i zbudować pełen skalibrowany OLG w krótszym czasie, ale matematyki i programowania niezbędnego do zbudowania do takiego modelu nie da się nauczyć w tydzień.

Żadna z osób kompetentnych w tych metodach nie pracuje w IBRKK/PIE. W jaki sposób jednostka ta miałaby dostarczyć rzetelnych analiz jakiegokolwiek aspektu funkcjonowania państwa, jeśli nie zna tych podstawowych narzędzi? Oczywiście, żadna z tych metodologii nie jest bez wad, a rzeczywistość jest bardziej złożona niż model. Podobnie zresztą jak rezonans magnetyczny czy USG nie pokażą wszystkich potencjalnych urazów u pacjenta. Ale czy to znaczy, że mamy powierzać operację lekarzowi, który w ogóle nie wie, że takie techniki diagnostyczne istnieją?


Pozostało 60% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane