Trudna sytuacja na rynku zagraża lokalnym inwestycjom. W ciągu roku liczba unieważnianych przetargów wyraźnie wzrosła.
Reklama
samorząd
Generalni wykonawcy albo się nie zgłaszają, albo żądają za swoje usługi ceny wyższej niż w kosztorysie – wynika z sondy przeprowadzonej przez DGP w kilkudziesięciu miastach i urzędach wojewódzkich. Problem dotyczy już nie tylko przetargów na drogi, ale też szpitale, muzea czy parki miejskie.
Na realizacji nowych projektów zaś samorządom teraz szczególnie zależy. – Wybory zawsze przyspieszają decyzje o inwestycjach. A te przecież już niebawem. Ale to nie jedyny powód. Gminy nie chcą też stracić dofinansowania z UE – uważa Dariusz Blocher, prezes Budimexu.
W Malborku połowa z 36 ogłoszonych przetargów zakończyła się bez rezultatu. Miasto boryka się z problemem braku zainteresowanych firm już od zeszłego roku.

Reklama
Rzeszów wylicza, że na 120 ogłoszonych w tym roku postępowań na wykonanie robót budowlanych ponad 40 unieważnił. – Przed rokiem nierozstrzygniętych pozostało ponad 30 przetargów – mówi Iwona Kosińska-Koś, dyrektor Wydziału Centralnego Zamawiającego UM Rzeszowa.
Nie lepiej jest w Częstochowie, która odsetek unieważnionych w tym roku postępowań szacuje na 30 proc. większy niż rok temu.
– Na 66 przeprowadzonych dotąd przetargów nierozstrzygniętych było 12, w tym siedem z powodu przekroczenia budżetu finansowego przeznaczonego na dane zamówienie. Ceny wzrosły na niektóre roboty budowlane nawet o 50 proc. – komentuje Sylwia Bielecka z biura prasowego UM Częstochowy.
W Olsztynie bez rozstrzygnięcia skończyło się w tym roku już 13 przetargów na roboty budowlane. W całym ubiegłym było 17 takich przypadków.
Z problemami borykają się praktycznie wszystkie miasta. Zamość z 31 zakończonych postępowań musiał unieważnić osiem. Przed rokiem tylko trzy na 21. – Zmusza nas to do ich powtórzenia. To z kolei może prowadzić do tego, że niektóre zadania nie zostaną zrealizowane w założonym terminie. Albo w ogóle nie będzie możliwości ich skończenia w tym roku. Dlatego w niektórych przypadkach decydujemy się na najkorzystniejszejszą ofertę, choć musimy do niej dopłacić – mówi Małgorzata Strzępek z Wydziału Inwestycji Miejskich i Zamówień Publicznych w UM Zamość.
Powtarzanie przetargów, jak zauważają samorządy, nie przynosi oczekiwanych skutków.
– Kilkukrotna próba wyłonienia wykonawcy powoduje opóźnienia w harmonogramach projektów. Niestety zauważamy podobny trend nie tylko w obszarze generalnego wykonawstwa, ale i usług projektowych – informuje Marta Milewska, zastępca dyrektora Kancelarii Marszałka ds. komunikacji zewnętrznej w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego.
Powtórki mają jeszcze jedną wadę: urzędy ryzykują otrzymaniem droższych ofert. – Dlatego jeżeli chcemy wykonać jakąś inwestycję, to zazwyczaj zgadzamy się na kwoty zaoferowane przez wykonawców – wyjaśnia Krzysztof Rudzki z biura prasowego UM Piotrkowa Trybunalskiego.
Podobnie mówi Witold Włodarczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Przemyślu. I podaje przykład: w jednym z ostatnich przetargów na modernizację drogi kwota zaproponowana przez wykonawcę zdecydowanie przekraczała kosztorys. Ten nie był zaniżony, ale opracowano go jakiś czas wcześniej. – Mówimy tu o różnicy ok. 25 proc. Dlatego przetarg został unieważniony i drugi raz ogłoszony pod koniec czerwca. Wybrana oferta nadal przekraczała nasz budżet, była jednak niższa o 600 tys. zł niż najtańsza z pierwszego postępowania – mówi nasz rozmówca.
Strategię dopłacania obrał też Urząd Wojewódzki w Katowicach. W tym roku przeprowadził dwa postępowania na roboty budowlane, w przypadku których zwiększył kwotę przeznaczoną na realizację zamówienia o 15 proc. Na takie rozwiązanie decydują się też Świnoujście czy Bydgoszcz.
– Naszym atutem jest wysoka nadwyżka operacyjna na poziomie ok. 221 mln zł. Dzięki niej możemy uzupełniać środki niezbędne do rozstrzygania postępowań. W skrajnych przypadkach mówimy o dodatkowych kwotach rzędu 40 mln zł – wylicza Marta Stachowiak, rzeczniczka UM Bydgoszczy. Miasto w tym roku ogłosiło 43 przetargi o wartości powyżej 30 tys. euro. 14 z nich jest w toku. Nie udało się rozstrzygnąć pięciu.
– Takie przypadki zdarzają się na pewno częściej niż w ostatnich latach. Mamy też sytuacje, w których choć oferent został już wyłoniony, to do podpisania ostatecznej umowy z nim nie dochodzi. Jedna dotyczyła budowy drogi rowerowej, gdzie wykonawca uznał, że wzrost cen materiałów nie pozwala mu na zawarcie umowy. Z tego samego powodu odmówił dostawca prądu oraz wykonawca mający rewaloryzować park na Wzgórzu Dąbrowskiego, z którym prowadziliśmy już zaawansowane negocjacje w trybie z wolnej ręki – potwierdza Marta Stachowiak, rzecznik prasowy urzędu miasta.
Zdaniem Rafała Bałdysa-Rembowskiego, wiceprezesa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, było tylko kwestią czasu, kiedy samorządy zaczną ponosić konsekwencje tego, co dzieje się na rynku budowlanym. – Branża boryka się ze stałym wzrostem cen robocizny, podwykonawstwa, materiałów budowlanych. Kontrakty zawarte dwa lata temu są dziś niemożliwe do wykonania z jakąkolwiek marżą. Dlatego, podejmując nowe zlecenia, firmy uwzględniają wszelkie ryzyka, co ma przełożenie na cenę – dodaje. ©℗