Coś drgnęło, gdy chodzi o otoczenie przedsiębiorców będących osobami fizycznymi. Ustawa o sukcesji broni się. Miejmy nadzieję, że wywoła zamierzone skutki w praktyce.
Ostatni felieton dotyczył umierania nadziei. Dobrze, że jeszcze nie umarła. Przychodzi jednak konstatacja, że pewne jest to, iż umrzemy wszyscy. Tak jest. Dotyczy to również osób prowadzących indywidualną działalność gospodarczą, wpisanych do ewidencji działalności gospodarczej. Niektórzy później, niektórzy wcześniej. Jeżeli wierzyć statystykom, to ok. 10 proc. wszystkich przedsiębiorców – osób fizycznych ma ponad 65 lat.

Na wypadek śmierci

Los naszych majątków po śmierci reguluje prawo spadkowe. Jednakże nie jest ono wystarczające dla rozwiązania problemów związanych ze śmiercią osoby prowadzącej działalność gospodarczą czy w przypadku wspólnika spółki cywilnej. Ściślej, problemów związanych z majątkiem, jaki pozostał. Najczęściej nie jest to majątek pasywny, ale aktywny, będący podstawą świadczonej przez ludzi pracy, wymiany gospodarczej, tworzący relacje z klientami. Dlatego też z zadowoleniem należy przyjąć, że wreszcie została uchwalona ustawa z 7 czerwca 2018 r. o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwa osoby fizycznej. Coś jednak drgnęło, gdy chodzi o otoczenie przedsiębiorców – osób fizycznych. Inaczej jest w stosunku do pozostałych, głównie spółek, gdzie ma miejsce ciągłe nieprzemyślane psucie prawa. Potwierdziły to stanowiska ministra sprawiedliwości i Rady Legislacyjnej odrzucające projekt populistycznej prostej spółki akcyjnej wprowadzony z powodu tego, że kiedyś taką ustawę zaplanował premier Morawiecki. Ale nie zapowiedział knota legislacyjnego. Wracając do osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, to kolejny krok w kierunku prawidłowego ukształtowania ich statusu. Przypomnijmy więc: skutki wpisu do ewidencji dla uczestników obrotu są daleko silniejsze niż kiedyś (choć przedsiębiorcy nie mogą korzystać z pełnej jawności materialnej), istnieje możliwość przekształcania przedsiębiorcy jednoosobowego w spółkę kapitałową, nie ma wątpliwości, że może on udzielić prokury, a teraz sukcesji. Brak mi jednak odrębnego potraktowania majątku przedsiębiorcy w kontekście jego odpowiedzialności ograniczonej tylko do masy majątkowej związanej z prowadzoną działalnością gospodarczą (pisałem o tym w felietonie „Przedsiębiorcy z o.o.”, DGP z 19 lipca 2016 r.). Jest trochę lepiej, ale czy odpadły podstawy do pytania, czy prowadzący działalność jako osoba fizyczna ma słabszą pozycję od innych przedsiębiorców i czy to gorsze traktowanie jeszcze trwa? (felieton „Ten gorszy”, DGP z 24 maja 2016 r.).
Reklama
Jaskółką w zmianie statusu prawnego przedsiębiorcy osoby fizycznej jest wspomniana sukcesja prowadzonego przez tę osobę przedsiębiorstwa. Ustawa o sukcesji nie reguluje spraw spadkowych, natomiast ustala zasady tymczasowego zarządzania przedsiębiorstwem po śmierci przedsiębiorcy. Wobec wielości definicji przedsiębiorcy doprecyzowano, że chodzi tylko o taką osobę, która we własnym imieniu wykonywała działalność gospodarczą i była wpisana do CEiDG. Tymczasowe zarządzanie ma służyć kontynuowaniu działalności gospodarczej wykonywanej z wykorzystaniem tego przedsiębiorstwa. Również wobec wielości definicji przedsiębiorstwa ustawodawca odwołuje się w istocie do znaczenia przedmiotowego określonego w art. 551 k.c. Doprecyzowując jednak pojęcie przedsiębiorstwa, użyte jest określenie „przedsiębiorstwo w spadku”, które obejmuje składniki niematerialne i materialne przeznaczone do wykonywania działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę, stanowiące mienie przedsiębiorcy w chwili jego śmierci. Jednocześnie pojęcie przedsiębiorstwa w spadku rozszerzone jest również o te składniki niematerialne i materialne przeznaczone do wykonywania działalności gospodarczej, które zostały nabyte przez zarządcę sukcesyjnego albo, gdy ten nie został jeszcze ustanowiony, przez osoby, o których mowa w art. 14 ustawy (małżonek, spadkobiercy itd.), w okresie od chwili śmierci przedsiębiorcy do dnia wygaśnięcia zarządu sukcesyjnego albo wygaśnięcia uprawnienia do powołania zarządcy sukcesyjnego. Zarządca sukcesyjny ma zapewnić ciągłość prowadzenia działalności gospodarczej. Może on być wyznaczony za życia przedsiębiorcy albo po jego śmierci. Celem takiego działania jest to, aby przedsiębiorstwo mogło funkcjonować bez przerwy po śmierci właściciela i bez oczekiwania na przedłużające się w polskich warunkach sądowe postępowanie spadkowe. Przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą może mieć wpływ na wyznaczenie osoby zarządcy sukcesyjnego, wskazując tę osobę albo zastrzegając, że z chwilą jego śmierci wskazany prokurent stanie się zarządcą sukcesyjnym. Natomiast po śmierci zarządcę może powołać małżonek przedsiębiorcy, który ma udziały w przedsiębiorstwie, lub spadkobiercy, którzy uzyskali udział do części spadku (poza spadkobraniem ustawowym i testamentowymi, podstawą taką jest zapis windykacyjny).

Reklama

Dlaczego nie zawodowy?

Chyba nie najlepiej się jednak stało, że stanowisko zarządcy zostało przypisane tylko do osób fizycznych. Można zrozumieć, że przedsiębiorca chciałby wyznaczyć osobę z kręgów rodzinnych, zaufanych pracowników. Nie można wszakże wykluczyć profesjonalizacji działalności zarządcy sukcesyjnego, którym mógłby być odrębny podmiot specjalizujący się w takim działaniu (osoba prawna, podmiot ustawowy). Funkcjonujące na rynku podmioty profesjonalne mogłyby dbać o kondycję majątku po śmierci przedsiębiorcy.
Od chwili ustanowienia zarządu sukcesyjnego zarządca wykonuje prawa i obowiązki zmarłego przedsiębiorcy wynikające z wykonywanej przez niego działalności gospodarczej oraz prawa i obowiązki wynikające z prowadzenia przedsiębiorstwa w spadku (art. 29). Zarządca sukcesyjny ma kompetencje do prowadzenia przedsiębiorstwa w spadku oraz dokonywania czynności sądowych i pozasądowych, związanych z jego prowadzeniem. Jest on więc zastępcą pośrednim. W stosunku do osób trzecich występuje tylko zarządca, a skutki prawne wynikające z dokonanej przez niego czynności realizują się w jego osobie. To on nabywa prawa i zaciąga zobowiązania. Następnie zarządca ma obowiązek przenieść nabyte prawa na właściciela przedsiębiorstwa, a ten ma obowiązek zwolnić go od zaciągniętych zobowiązań. Tak więc sytuacja jest inna niż w przypadku klasycznych przedstawicieli (zastępstwo bezpośrednie), gdzie działając w cudzym imieniu, skutki realizują się bezpośrednio dla reprezentowanego.
Kompetencje zarządcy w zakresie prowadzenia spraw i reprezentacji są więc ograniczone tylko do czynności związanych „z prowadzeniem przedsiębiorstwa w spadku”. Zarządu sukcesyjnego nie można ograniczyć ze skutkiem wobec osób trzecich i zarząd nie może być przeniesiony.
Zarządca sukcesyjny może ustanowić pełnomocnika do poszczególnych czynności lub pewnego rodzaju czynności. Oznacza to, że nie może on powołać prokurenta. Ten ostatni może jednak działać na podstawie powołania przez żyjącego jeszcze przedsiębiorcę (art. 91 ustawy). Dodatkowo art. 62 ustawy wprowadza zmianę art. 1097 par. 4 k.c., która przewiduje, że utrata przez przedsiębiorcę zdolności do czynności prawnych nie powoduje wygaśnięcia prokury, co oznacza, że wcześniej ustanowiony prokurent może działać.
Tak na marginesie, zaprezentowana w zdaniu poprzednim zmiana kodeksu cywilnego ma średni sens, gdyż z obecnego art. 1097 par. 4 k.c. „wyrzucono” śmierć przedsiębiorcy jako stan, który nie powoduje wygaśnięcia prokury. Wykreślenie słowa „śmierć” może doprowadzić do interpretacji odwrotnej niż zamierzona. Wszakże utrata zdolności do czynności prawnych nie może być utożsamiana również ze śmiercią, ale dotyczy sytuacji przedsiębiorcy żyjącego, który z jakichś powodów utracił tę zdolność. Natomiast trudno mówić o utracie zdolności do czynności prawnych w przypadku, gdy przedsiębiorca tej zdolności już po prostu nie ma, bo ona „wygasła”.
Zarządca sukcesyjny nie ma zupełnej swobody w prowadzeniu zarządu. Przy czynnościach przekraczających zakres zwykłego zarządu konieczna jest zgoda wszystkich właścicieli przedsiębiorstwa, a w przypadku braku takiej zgody konieczne jest zezwolenie sądu. Dobrym rozwiązaniem przy ustalaniu wynagrodzenia zarządcy sukcesyjnego jest odwołanie do przepisów kodeksu cywilnego o zleceniu (art. 734 i nast. k.c.), a w przypadku gdy zarządca sukcesyjny został powołany z naruszeniem przepisów, stosuje się przepisy o prowadzeniu cudzych spraw bez zlecenia (art. 752 i nast. k.c.).
Zarządca sukcesyjny ma prawo do wynagrodzenia, natomiast właściciele przedsiębiorstwa w spadku mają prawo do udziału w zyskach i uczestniczą w stratach w takim stosunku, w jakim przysługuje im udział w przedsiębiorstwie w spadku.

(Nie)odpowiedzialność zarządcy

Wątpliwości budzi proponowane rozwiązanie, zgodnie z którym zarządca sukcesyjny nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania zaciągnięte na rachunek właściciela przedsiębiorstwa w spadku (chyba że odrębne przepisy stanowią inaczej). Odpowiedzialność ponosi on natomiast, gdy wyrządzono szkodę na skutek nienależytego wykonywania obowiązków.
Zasada wyłączenia odpowiedzialności za zobowiązania nie jest dobrym rozwiązaniem, gdy działa się na cudzy rachunek i nie usuwa ich przyjęcie odpowiedzialności odszkodowawczej. Ustawodawca zdecydował się na zwolnienie od odpowiedzialności za zaciągnięte zobowiązania, podczas gdy istotą zastępstwa pośredniego jest to, że ta osoba, na rachunek której zastępca pośredni działał, zwalnia go z zaciągniętych zobowiązań.
Niemniej jednak, odnosząc się jedynie do materialnoprawnej części ustawy, należy stwierdzić, że jest ona – mimo pewnych wątpliwości – jaskółką zmian dla przedsiębiorców – osób fizycznych.
Wielokrotnie krytykowałem przygotowanie ustaw regulujących stosunki gospodarcze od strony prywatnoprawnej. W tym jednak przypadku – choć nie śmiem mieć nadziei, że również pod wpływem mojej krytyki innych projektów – ta ustawa się broni. Miejmy też nadzieję (chyba zbyt często to słowo się pojawia), że wywoła ona zamierzone skutki w praktyce.
Zarządca sukcesyjny ma zapewnić ciągłość prowadzenia działalności gospodarczej. Może on być wyznaczony za życia przedsiębiorcy albo po jego śmierci. Chodzi o to, aby przedsiębiorstwo mogło funkcjonować bez przerwy po śmierci właściciela i bez oczekiwania na przedłużające się w polskich warunkach sądowe postępowanie spadkowe