Osoby, które zarabiają najmniej, płacą gigantyczne pieniądze za usługi bankowe, prowadzenie konta czy kartę kredytową. Naszym zdaniem to nie powinno tyle kosztować - mówi w wywiadzie dla DGP Matt Komorowski, dyrektor zarządzający PayPal w Europie
Jak będzie wyglądać rynek płatności internetowych za pięć lat?
Główne trendy, które teraz obserwujemy na rynku płatności internetowych, to: dynamiczny rozwój urządzeń mobilnych, automatyzacja płatności, wykorzystanie sztucznej inteligencji, zwiększanie wygody związane ze skróceniem procesu płatności oraz coraz większa waga przykładana do kwestii bezpieczeństwa. Boom technologiczny sprzyja zmianom na rynku płatności i przewidujemy, że w okresie najbliższych pięciu lat zmieni się on bardziej niż przez ostatnie 30 lat. Obecnie w szybkim tempie rośnie liczba inwestycji oraz konsolidacji na rynku. Jest to spowodowane między innymi tym, że ludzie odchodzą od gotówki. Zresztą robią to także niektóre kraje, m.in. Szwecja, która ogłosiła, że w niedalekiej przyszłości chce stać się gospodarką bezgotówkową. Przewiduje się, że w Polsce odsetek transakcji wykonywanych gotówką spadnie z 50 do 25 proc. w ciągu 10 lat.
Co z urządzeniami mobilnymi?
Reklama
Nasze telefony są obecnie o wiele mocniejsze niż komputery, które były dostępne jeszcze kilka lat temu. Do tego dochodzi fakt, że dziś urządzenia są praktycznie cały czas podłączone do sieci. Coraz więcej ludzi wykorzystuje urządzenia mobilne, aby realizować płatności, coraz więcej także używa ich, żeby zarządzać swoimi finansami czy oszczędnościami. W zeszłym roku jako PayPal obsłużyliśmy transakcje wartości 155 mld dol. dokonane za pomocą urządzeń mobilnych. To aż o 52 proc. więcej niż rok wcześniej.

Reklama
Tak duże zwyżki występują przy niskiej bazie początkowej. Gdy rynek zacznie się nasycać płatnościami mobilnymi, zwyżki nie będą już tak dynamiczne.
Na pewno, ale już dzisiaj widzimy kilka ciekawych zjawisk. Na świecie już dwa miliardy ludzi przynajmniej raz dokonało transakcji z pomocą urządzenia mobilnego. Takie transakcje robi 48 proc. Europejczyków. Sprzyja te mu powszechny dostęp do smartfonów i to, że firmy coraz mocniej widzą, że konsumenci korzystają z urządzeń mobilnych i dostosowują do nich swoje strony internetowe i usługi. Jedno napędza drugie. Kolejny silny trend to wygoda. Użytkownicy stają się coraz bardziej niecierpliwi i oczekują coraz więcej, a poręczność telefonów umożliwia ich łatwe i wygodne używanie. Klienci będą stopniowo odchodzić od firm, które nie pozwalają na dokonanie zakupu jednym kliknięciem i korzystanie z usług, które gwarantują łatwą i szybką płatność. Przykładem może być Uber czy polskie iTaxi, gdzie płatność dzieje się w tle. Kilka lat temu ludzie obawiali się tego, a dzisiaj taka usługa staje się wymagana.
Mówimy o jednym kliknięciu, o płatnościach w tle, ale to przecież są kwestie bezpieczeństwa finansowego. Czy takie ciągłe ułatwianie nie prowadzi do absurdu? Trzeba przecież znaleźć kompromis pomiędzy wygodą a bezpieczeństwem.
To jest coś za coś. Bezpieczeństwo w płatnościach jest na tyle zaawansowane, że nie musimy się obawiać. Oszustwa i nieautoryzowane transakcje zostały praktycznie wyeliminowane. Mamy obecnie do czynienia raczej z kwestią źle naliczonych opłat czy awariami systemów płatniczych. Wydaje mi się, że kierunek, w którym zachodzą zmiany, będzie polegać na zwiększeniu elastyczności użytkowników – ludzie będą w stanie oddać część swojej prywatności, swoich danych osobowych w ręce trzecie, żeby usługi finansowe były o wiele sprawniejsze. Żyjemy w świecie szybkich zmian. To, co dawniej było akceptowalne, czyli stanie w kolejce do okienka w banku, dzisiaj jest nie do pomyślenia. Firmy, które świadczą usługi, muszą być w stanie zbudować zaufanie oraz, tak jak my, otwierać programy gwarancyjne. W PayPal mamy program ochrony kupujących, gdzie stajemy się pośrednikiem zaufania.
W tym momencie wiążemy nasze płatności ze smartfonami, które nie należą do urządzeń najbezpieczniejszych i takich, których nie da się np. zgubić.
Obawy będą zawsze. Różnica względem przeszłości jest taka, że większość danych jest dziś przechowywana w chmurze. Budowaliśmy te rozwiązania od lat. W PayPal chcieliśmy, żeby każde urządzenie mobilne mogło łączyć się z platformą, która jest w chmurze. Coraz więcej danych i płatności będzie zautomatyzowanych. Żeby to działało, musimy zaakceptować, że część danych, np. to, jak dokonujemy transakcji, będzie monitorowanych, żeby rozpoznawać te podejrzane. Firmy takie jak PayPal budują rozwiązania antykradzieżowe, żeby chronić użytkowników przed niepożądanymi transakcjami. Co więcej, za kilka lat smartfony może zastąpić coś zupełnie innego. Trzeba jednak zauważyć, że Polska – według ING – jest drugim krajem, który najchętniej korzysta z bankowości mobilnej w Europie. Coraz większą część naszego życia finansowego przejmują właśnie smartfony.
Firmy często razem z produktem sprzedają przekonania, którym hołdują ich prezesi. Finanse to ważna część życia – czy PayPal stawia siebie w roli ideowego drogowskazu?
Przekonania to bardzo ważna część naszej działalności. Wizja naszego prezesa Daniela Schulmana jest jasna – demokratyzacja płatności. Wywodzi się to stąd, że w USA bycie biednym jest okropnie drogie. Osoby, które zarabiają najmniej, płacą gigantyczne pieniądze za usługi bankowe, prowadzenie konta czy kartę kredytową. Naszym zdaniem to nie powinno tyle kosztować. Dla osób poza systemem finansowym – a jest to ponad 70 mln dorosłych w USA i ponad 2 mld ludzi na świecie – te podstawowe usługi finansowe mogą być niezwykle czasochłonne i bardzo drogie. Przeciętnie taki konsument wydaje 10 proc. dochodu, którym dysponuje, na niepotrzebne opłaty i oprocentowania. W Stanach chcemy dać ludziom możliwość korzystania z konta PayPal, gdzie możemy skanować czeki, płacić za rachunki, używać bezkosztowo kart debetowych. Właśnie to sprawiło, że z pośrednika staliśmy się platformą finansową. Patrzymy, w jaki sposób możemy rozwiązać problemy. Trzeba także zauważyć, że w rozwiniętych krajach kolejne pokolenia mają coraz mniejszą siłę nabywczą. Dlatego wykształciła się tzw. sharing economy, czyli zakupy dzielone. Nie kupujemy już osobno, lecz dzielimy wydatki, jak np. w przypadku zamawiania jedzenia czy nowej opcji Ubera, która umożliwia łączenie kosztów przejazdów. Płatności P2P to fundamentalna usługa. Nowe pokolenie chce, by dostęp do ich pieniędzy był szybszy, łatwiejszy i bezpieczniejszy niż ich selfie.
Raczej powiedziałbym, że młode pokolenie cechuje duża doza ignorancji.
Bo dla nich to bezpieczeństwo wydaje się być dane od razu. Wychodzą z założenia, że technologia jest tak zaawansowana, że usługi finansowe są bezpieczne.
Pomówmy o konkurencji. Jak mierzyć się – jako podmiot innowacji finansowych – z krajami azjatyckimi, które dysponują ogromną ilością danych i ogromnymi rynkami wewnętrznymi?
Bardzo dużo innowacji pochodzi z USA i z Europy, gdzie liczba inwestycji w start-upy jest wysoka. Rynek fintechowy w Polsce wart jest około miliarda dolarów. Gdy działa się na rynku, na którym jest dużo konkurentów, to wymusza to innowacje. Rynki chronione nie wymuszają aż tak wielu zmian. W przypadku usług płatniczych najtrudniejsze jest uzyskanie skali – łatwiej to zrobić na jednym rynku, ale globalna skala zaczyna być wymogiem rynku płatności.
Państwo działają w Europie na licencji bankowej od 2007 r. Czy dzisiaj taka licencja też byłaby potrzebna?
Otworzyliśmy siedzibę w Luksemburgu i tam tę licencję uzyskaliśmy. W ramach UE mamy wspólne regulacje, co jest pomocne i o wiele mniej kosztowne niż zdobywanie zezwoleń w 28 krajach. Dzięki temu możemy więcej pieniędzy przeznaczyć na innowacje.
A dyrektywa PSD2, która wprowadza pojęcie podmiotu trzeciego (pośrednika transakcji) oraz oferuje zabezpieczenia na wypadek nieautoryzowanych transakcji? Czy coś w państwa przypadku zmienia?
Doceniamy tę dyrektywę. Jako firma płatnicza braliśmy udział w dyskusjach nad kierunkiem tych regulacji i uważamy, że usprawni ona system płatności. Dzięki niej i pojęciu podmiotu trzeciego pojawi się wiele nowych firm, które napędzą konkurencję. Zwiększą się nakłady na inwestycje, co wpłynie pozytywnie na rynek.