statystyki

Brzoska: Wejście w konkurencję z Pocztą nie było błędem. Problem jest z polityką [WYWIAD]

autor: Sebastian Stodolak23.06.2018, 19:00
Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer, twórca spółki Paczkomaty InPost.

Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer, twórca spółki Paczkomaty InPost.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nigdy nie chciałem budować biznesu rodzinnego, opartego na sukcesji. Rozwijam firmę z takim zamysłem, żeby we właściwym momencie ją sprzedać - mówi w wywiadzie dla DGP Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer, twórca spółki Paczkomaty InPost.

Pamięta pan, jak sześć lat temu przy okazji wywiadu nakręciliśmy krótki prześmiewczy film o Poczcie Polskiej?

Tak.

 

Wtedy InPost funkcjonował jeszcze w branży przesyłek listów zwykłych. Nagrałby pan takie wideo ponownie?

Dlaczego nie. Także w biznesie, robiąc poważne rzeczy, potrzebna jest odpowiednia dawka poczucia humoru. Choć z drugiej strony oczywiście wielu rzeczy, które zrobiłem, bym nie powtórzył. Nie udaję, że nie popełniam błędów. Dojrzałość menedżerska polega na tym, żeby wyciągać z nich wnioski.

 

A w tym przypadku błędem było wejście w konkurencję z Pocztą Polską?

Nie. To nie był błąd. Działaliśmy w określonym reżimie prawnym, wierząc, że przepisy są równe dla wszystkich. Ostro konkurowaliśmy z operatorem wyznaczonym (operator świadczący usługi powszechne na takich samych zasadach na terenie całego kraju; w Polsce wybierany w konkursie ogłaszanym przez Urząd Komunikacji Elektronicznej – obecnie do 2025 r. jest nim Poczta Polska; obowiązek wyboru operatora pocztowego wyznaczonego nakłada na swoje kraje członkowskie Unia Europejska – red.). Nie tylko obniżyliśmy ceny dla konsumentów, ale zmusiliśmy konkurencję do poprawy jakości świadczonych przez nią usług. Natomiast problem jest z polityką. Czy wyobraża pan sobie jakiś inny kraj, w którym decyzja o przyznaniu jednej z firm uprawnień operatora wyznaczonego będzie ogłoszona między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich? Bo stawką jest wygrana kandydata, który należy do tej samej partii politycznej co minister decydujący o przyznaniu uprawnień operatora wyznaczonego? Inna sprawa, że nijak mu to nie pomogło. To jest ten czynnik ryzyka, którego nie można w biznesie skalkulować. Weszliśmy w biznes ze stroną, która nie realizuje umów. Wygraliśmy przetarg na obsługę przesyłek pocztowych dla administracji rządowej, ale usług nie mogliśmy zrealizować, bo ta sama administracja – mimo 14 przychylnych nam wyroków sądu – nie podpisała z nami umowy. To fakt, zostaliśmy wypchnięci z rynku listów zwykłych. Zapłacili za to konsumenci. Natychmiast przełożyło się to na wzrost cen monopolisty: w pierwszym roku o 30 proc., w kolejnym o 20 proc. Straciła cała gospodarka. My na dumpingu cenowym straciliśmy niemal 500 mln zł. To była iskra, która wywołała w firmie pożar i spowodowała nasze wyjście z tego rynku. Nie wrócę tam.

 

I już nigdy nie będzie pan uczestniczył w publicznych przetargach?

Nie. Lepiej być mądrym po szkodzie niż wcale. Dopóki państwo samo zajmuje się biznesem, prowadząc własne firmy, a jednocześnie jest regulatorem rynku, zawsze będzie pole do konfliktu.

Państwo zajmuje się biznesem, bo chce budować narodowe czempiony. To źle?

To dobrze. Tylko jeżeli te czempiony konkurują z prywatnym biznesem, korzystając z parasola ochronnego państwa, to jest problem. Jak możemy myśleć o budowie silnych podmiotów, które wyrastając na rynku krajowym, będą zdolne do międzynarodowej ekspansji, jeżeli właśnie na rynku krajowym zmienia się reguły w trakcie gry. Gdyby tak się działo w USA, to nie powstałby ani Microsoft, ani Apple, ani Amazon, bo w rządzie pojawiłaby się myśl, żeby tym, czym zajmują się te firmy, lepiej zajmował się podmiot kontrolowany przez państwo. Myślę, że przed obecną ekipą jest wiele wyzwań związanych z zabezpieczeniem interesów właśnie dla polskiego biznesu. Nie da się zbudować silnej gospodarki wyłącznie na kapitalizmie państwowym. Z jednej strony tyle się mówi o wspieraniu narodowych czempionów, a z drugiej strony rzuca się im – tak jak nam, którzy cały czas eksportujemy nasze, polskie przecież, rozwiązania na cały świat – kłody pod nogi na krajowym rynku. Czy naprawdę w polskim interesie jest, żeby przywrócić monopol na rynku pocztowym, dławiąc rozwój firm na nim obecnych, które mogłyby się szybciej rozwijać, wychodząc z produktami na rynki światowe? A przecież mogłoby tak być, gdyby miały spokojne otoczenie biznesowe tu, w Polsce. Czy może wierzymy, że Poczta Polska zostanie liderem innowacyjności i nagle będzie eksportować swoje rozwiązania na cały świat? Zostawię otwarte pytanie, czy naprawdę polskie państwo musi się godzić na dodatkowe wydatki w wysokości 1 mld zł na usługi pocztowe – taki będzie według Poczty Polskiej wzrost wydatków administracji na te usługi w 2019 r. względem roku 2016 – które, powiedzmy sobie szczerze, są schyłkową technologią wymiany informacji?

 

Ale żadna partia nie głosi obecnie konieczności rozbicia monopolu poczty. Nie ma pan kogo wspierać, nikt nie pomoże.

Nigdy nie należałem i nie należę do żadnej partii, nie zamierzam się utożsamiać z żadnymi barwami politycznymi. Natomiast nie znaczy to, że nie będę się jako obywatel wypowiadał na tematy, w których mam coś do powiedzenia, i że nie będę popierał takich czy innych programów politycznych, jeśli uznam, że są dobre z punktu widzenia polskiej przedsiębiorczości. Obecna ekipa ma dobre pomysły, pod którymi mógłbym się podpisać. Kluczem jest to, by je realizować.

 

A czy, jeśli idzie o biurokrację i podatki, największe bariery dla przedsiębiorczości, faktycznie jest u nas na co narzekać? Szefowie dużych firm często zaskakują mnie, mówiąc, że w Polsce pod tym względem wcale nie jest tak źle.

Duże firmy stać na duże działy prawne, które odciążają ich prezesów od konieczności walki z urzędnikami albo pozwalają im na optymalizację podatkową. Małe firmy nie mają tego komfortu i ich szefowie zajmują się często wszystkim, ze staniem w kolejce do urzędu skarbowego włącznie. Zaczynałem biznes jako student – od roznoszenia ulotek, sam prowadziłem księgę przychodów i rozchodów i wypełniałem zeznania podatkowe, bo nie było mnie stać na księgową. Wciąż dobrze to pamiętam. Tak, jest na co narzekać. Oczywiście, wiele rzeczy zmieniło się na lepsze, ale ta zmiana wynika z postępu technologicznego, a nie jakichś istotnych reform. Przedsiębiorca w Polsce wciąż ma pod górkę. Natomiast ja nie składam broni i naprawdę mam z czego być zadowolony. Rozwinąłem firmę, która przeszła wielokrotnie transformację, a także kryzys, ale wciąż istnieje i rośnie. Co więcej, jest jedną z najszybciej rosnących firm tej wielkości w Polsce.

 


Pozostało 65% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Komentarze (19)

  • Poczta to badziewiarze i handel obwoźny(2018-06-23 22:26) Zgłoś naruszenie 94

    Wystarczy zajść na tzw. placowkę pocztową....przypomina stragan z badziewiem z lat 50tych

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Marcos (2018-06-23 20:49) Zgłoś naruszenie 83

    Ten facet zalicza jakiś odlot?A listy odbierane w kioskach?A wylamane zamki w drzwiach wejściowych do bloku bo ludzie wpuszczać importu nie chcieli. A nie doręczone wezwania sądowe? Ja krótkiej pamięci nie mam. Ipost paczkomatu ok ale cała reszta do bani.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • adresat(2018-06-23 21:33) Zgłoś naruszenie 85

    Nie korzystam z paczkomatów i cieszę się, że przesyłki sądowe znów obsługuje operator wyznaczony, czyli Poczta Polska.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Klientka (2018-06-23 19:29) Zgłoś naruszenie 76

    Najlepszy i najtańszy. Lubię Paczkomaty . Pozdrawiam: klientka.

    Odpowiedz
  • Z(2018-06-23 23:51) Zgłoś naruszenie 40

    Niestety kurierzy z inpost to tragedia... tydzień walczyłem, żeby raczył się pokazać

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • mm(2018-06-24 07:03) Zgłoś naruszenie 31

    paczkomaty to genialny wynalazek- chylę czoła, ale ten epizod z doręczeniami przesyłek sądowych- koszmar. widać, że pan Brzoska nigdy nie pracował w firmie, gdzie od prawidłowo doręczonej przesyłki sądowej zależy cała praca (np. kancelarii).

    Odpowiedz
  • biały murzyn(2018-06-24 07:46) Zgłoś naruszenie 20

    Niech się cieszy, że jak się procesował z państwem to polecone z sądu dostarczała PP - bo jeśli byłby to jego inpost to by nie dowiedział się o rozprawach Ja swoje awizo z inpost kiedyś znalazłem na chodniku przed blokiem - leżało jak śmieć

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Kaśka (2018-07-26 15:01) Zgłoś naruszenie 00

    jesli chodzi o InPost to jak dla mnie np. sama idea paczkomatów jest tak wygodna i praktyczna, że nie wyobrażam sobie zamawiać rzeczy w inny sposób. samo rozmieszczenie paczkomatow czyli galerie handlowe, okolice dworców, stacje benzynowe czy większe pawilony. jadąc na zakupy mogę przy okazji odebrac z paczkomatu zamowione rzeczy. nie mialam raczej wiekszych problemow z zamowieniami wiec ja bym sie tak nie czepiala.

    Odpowiedz
  • AA(2018-06-24 15:59) Zgłoś naruszenie 00

    A wydymani doręczyciele przekazani do firmy - słupa z kapitałem 5k??

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Kanasta(2018-07-09 13:22) Zgłoś naruszenie 00

    To jakaś bzdura. Oni mieli faktycznie jakieś tymczasowe kłopoty ale z wszystkiego sie rozliczyli

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane