Fitch nie zmienił oceny Polski. Fundamenty mamy mocne, ale są rzeczy, które stoją na przeszkodzie podwyżce. Od początku roku agencje ratingowe tyle samo razy podnosiły, co obniżały ratingi dla krajów
Reklama
Dziennik Gazeta Prawna
Zaskoczenia nie było: agencja ratingowa zgodnie z oczekiwaniami analityków podtrzymała swoją ocenę wiarygodności kredytowej dla Polski na poziomie A minus. Nota od Fitcha mieści się pomiędzy ratingami, jakie przyznają nam dwie inne główne agencje: Moody’s i Standard & Poor’s. Nie oznacza to jednak, że piątkowy komunikat Fitcha jest bez znaczenia. Agencja przedstawiła ocenę mocnych i słabych stron naszej gospodarki. Powiedziała też, co może spowodować podwyżkę lub obniżkę ratingu.
„Ratingi Polski odzwierciedlają mocne fundamenty gospodarki, jest wspierany przez przejrzystą politykę pieniężną i solidny sektor bankowy. Oceny są ograniczone przez słaby wynik PKB na mieszkańca w porównaniu ze średnią dla tego poziomu oceny oraz wysokie, chociaż zmniejszające się, zadłużenie zewnętrzne” – wskazała agencja.
Według agencji PKB per capita w przypadku Polski wynosi 13,7 tys. dol. rocznie. Inne kraje, które mają podobny rating, notują średni wynik przekraczający 20 tys. dol. Fitch zwraca przy tym uwagę, że w przypadku Polski tempo doganiania tej średniej spadło (choć przyznaje też, że po uwzględnieniu różnicy w poziomie cen między Polską a innymi krajami nasz wynik jest nieco lepszy).
Zagraniczny dług jako hamulec dla podwyżki ratingu pozwala zrozumieć, dlaczego tak często o zadłużeniu mówi premier Mateusz Morawiecki. Wskazuje on, że wysokie zobowiązania Polski (zarówno z tytułu kredytów i pożyczek, jak i inwestycji zagranicznych firm w naszym kraju) oznaczają dla gospodarki wysokie koszty. Fitch zwraca z kolei uwagę, że sięgający 31 proc. PKB dług wobec zagranicy jest niemal 2,5-krotnie wyższy, niż wynosi średnia dla krajów o ratingu A. Według agencji do końca przyszłego roku nasz dług powinien spaść do 25 proc. PKB. Pozwoli na to m.in. napływ funduszy unijnych.
Ostatnia zmiana ratingu dla Polski miała miejsce na początku 2016 r. Standard & Poor’s nieoczekiwanie obniżył wtedy ocenę, argumentując to konfliktem wokół Trybunału Konstytucyjnego. W piątkowym komunikacie Fitch wskazuje, że kwestia rządów prawa może doprowadzić do zmniejszenia strumienia środków unijnych. Zaznacza jednak, że to ryzyko może się zmaterializować po 2021 r., czyli poza obecnym horyzontem ratingu dla Polski.
Trzy główne światowe agencje dokonały w tym roku ponad 30 podwyżek lub obniżek ratingów dla poszczególnych krajów (bądź ogłosiły przegląd oceny z możliwością jej obniżki, co dla inwestorów oznacza właściwie cięcie ratingu). Liczba podwyżek i obniżek była dokładnie taka sama.
W odniesieniu do dużych gospodarek wyróżniły się podwyżki dla Hiszpanii i Grecji oraz dla Rosji. Hiszpania poradziła sobie ze skutkami kryzysu finansowego na tyle, że ma obecnie w agencji Fitch taką samą notę, jak Polska (S&P ocenia ją nawet minimalnie wyżej niż Polskę). Rating Grecji jest wciąż śmieciowy, ale kraj wydobył się z poziomu „default”, wskazującego, że zobowiązania nie są obsługiwane. Z kolei ocena dla Rosji została podniesiona – niedługo przed ostatnimi wyborami prezydenckimi – z poziomu spekulacyjnego na inwestycyjny.
W dół szły za to oceny krajów, które są ostatnio w poważnych kłopotach. S&P i Moody’s obniżyły rating Turcji, gdzie wysokiej inflacji towarzyszy mocny spadek kursu waluty. Ta druga agencja niedawno ogłosiła, że dokonuje kolejnego przeglądu ratingu dla Ankary. W dół poszły też oceny dla wielu krajów latynoamerykańskich – na czele z Brazylią (rating dla Argentyny nie był zmieniany). Niedawno do grona krajów, które muszą liczyć się z obniżką oceny wiarygodności, dołączyły Włochy. Wciągając ten kraj na listę „przegląd z możliwością obniżki”, agencja Moody’s dała wyraz obawom o konsekwencje powołania eurosceptycznego rządu.