Autopromocja

May carry, czyli internet jest jakiś inny [OPINIA]

Elżbieta Rutkowska
Elżbieta RutkowskaDziennik Gazeta Prawna/Inne / Wojtek Gorski
7 czerwca 2018

Rozprowadzanie programów telewizyjnych w internecie podlega tym samym zasadom, co emisja tradycyjna – z nadajników naziemnych, w sieciach kablowych czy na platformach cyfrowych. Tak uznała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, odnosząc się do sporu o regułę must carry/must offer, toczonego między nadawcami telewizyjnymi a operatorami internetowych serwisów wideo.

Tylko że w internecie realizacja must carry bardziej przypomina may carry, czyli wolną amerykankę.

Ale od początku. Co to jest must carry? Autorzy ustawy o radiofonii i telewizji chcieli zagwarantować klientom sieci kablowych i platform satelitarnych dostęp do wszystkich telewizji naziemnych. Żeby nie zależało to od kaprysów operatora lub nadawcy ani targów między nimi. Uchwalono więc, że każdy operator musi włączać do swojej oferty stacje naziemne (must carry). Drugą stroną medalu jest must offer, czyli przepisy zobowiązujące nadawców do udostępniania sygnału. Ponieważ te zasady wprowadzono w epoce nadawania analogowego, obejmują tylko TVP1, TVP2, TVP3, Polsat, TVN, TV4 i TV Puls – bo więcej ogólnopolskich kanałów naziemnych wtedy nie było (dziś w cyfrowej telewizji naziemnej mamy 27). 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.