Na koniec stycznia odsetek osób mających problemy z obsługą swoich zobowiązań wzrósł do 5,6 proc. z 3,8 proc. na koniec lipca ubiegłego roku - wynika z badań przeprowadzonych wśród osób posługujących się kartami kredytowymi przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych oraz Instytut Rozwoju Gospodarczego. Coraz więcej osób korzysta też z przyznanego im kredytu i nie spłaca swoich zobowiązań w tzw. okresie bezodsetkowym (na ogół jest to 50-56 dni). I to pomimo tego że kredyty na kartach tradycyjnie należą do najdroższych wśród wszystkich pożyczek - nierzadko oprocentowanie przekracza 20 proc. To niewiele mniej niż wynosi limit oprocentowania pożyczek ustalony przez ustawę antylichwiarską. Obecnie ten limit wynosi 23 proc.

Spłacamy coraz gorzej

- Powoli zaczynam obserwować pierwsze sygnały pogorszenia się sytuacji finansowej klientów banków. Co prawda na razie nie jest to poważny problem, bo spowolnienie gospodarcze dopiero się zaczyna. Jednak w miarę wzrostu bezrobocia i zmniejszania się dynamiki wzrostu wynagrodzeń, przybywać będzie osób, które nie będą w stanie regularnie spłacać zaciągniętych kredytów - uważa Mateusz Ostrowski, analityk firmy Open Finance.

Trudniej dostać kartę

Jego opinię zdaje się potwierdzać Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów BIG.

- Według danych, jakie otrzymaliśmy z NBP, wartość niespłacanych należności z tytułu kart kredytowych na koniec III kwartału w 2008 r. wyniosła 626 mln zł wobec 580 mln zł kwartał wcześniej - mówi Andrzej Kulik. W ciągu 12 miesięcy odsetek złych długów z kart wzrósł o 39 proc.

Także banki zaczynają dostrzegać coraz większe niebezpieczeństwo związane z kartami. Jeszcze w ubiegłym roku kusiły kartami klientów, którzy mogli pochwalić się miesięcznym dochodem w wysokości 650 zł. Jednak rozdawnictwo kart to już przeszłość. Teraz, aby otrzymać kartę kredytową, w większości banków trzeba udokumentować dochody na poziomie 1 tys. lub 1,5 tys. zł netto. Bo to właśnie wśród klientów o najniższych przychodach jest największe ryzyko wpadnięcia w pętlę kredytową (zaciągania kolejnych pożyczek na spłatę istniejących już zobowiązań). Nadal bowiem w strukturze zadłużenia na kartach przeważają stosunkowo niskie zobowiązania - ponad jedna trzecia z nich to pożyczki do 500 zł. Stale jednak przybywa osób o wyższym zadłużeniu, przekraczającym nawet 5 tys. zł.