Niemal 18 lat po podziale kolei wydzielone zeń spółki dojrzały do połączenia się. Oficjalnie dla dobra pasażerów.
Powołanie holdingu jest już przesądzone, a rząd wydał zgodę. Według zapowiedzi prezesa PKP SA Krzysztofa Mamińskiego zmiany wejdą w życie w styczniu 2019 r. Wkrótce odbędą się decydujące rozmowy między spółkami. Do ich integracji miałoby dojść po blisko 18 latach od wielkiej restrukturyzacji na kolei, gdy z PKP wydzielono spółki, które miały zajmować się konkretnymi dziedzinami. Największe z nich to PKP Polskie Linie Kolejowe (zarządza torami), PKP Intercity (narodowy przewoźnik dalekobieżny) czy PKP Cargo (przewoźnik towarowy). W Grupie jest też m.in. PKP Informatyka (dostawca usług informatycznych dla PKP) czy SKM Trójmiasto.
Według Mamińskiego celem utworzenia holdingu nie jest powrót do wielkiego PKP, a lepsze zintegrowanie kolei i stworzenie bardziej efektywnych metod zarządzania. – Jest wiele rzeczy, które możemy robić wspólnie, poczynając od strategii poprzez zakupy, wspólną politykę informacyjną, finansową czy działania marketingowe – mówi Mamiński. Liczy, że dzięki wspólnym zakupom spółki zaoszczędzą sporo pieniędzy.
Reklama
Istotne też będzie występowanie ze spójnym stanowiskiem za granicą, np. przy okazji negocjowania nowych szlaków, które dostaną wsparcie unijne.
Mamiński przekonuje, że powołanie holdingu przyniesie także korzyści dla pasażerów. Ale też łatwiejsze będzie stworzenie wspólnej oferty przewoźników, którzy wejdą w jego skład. Władze PKP zakładają, że w kolejnym etapie do holdingu przystąpią Przewozy Regionalne. W 2015 r. 51 proc. udziałów w tej spółce objęła Agencja Rozwoju Przemysłu. Reszta należy do samorządów województw.
Jedną z istotniejszych zmian będzie przejęcie przez PKP SA od Ministerstwa Infrastruktury kontroli nad zarządcą torów – spółką PKP Polskie Linie Kolejowe. W tym ruchu niektórzy widzą zagrożenia. Karol Trammer z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” mówi, że stracić na tym mogą przewoźnicy regionalni spoza Grupy PKP.
– Ta groźba już zaczyna być widoczna. PKP PLK zaproponowały nowe stawki za dostęp do torów, które znacznie podwyższają opłaty dla wielu przewoźników lokalnych, a obniżają dla PKP Intercity – zwraca uwagę. – Według mnie koncepcja powołania holdingu to próba obrony istnienia spółki matki – PKP SA, co wiąże się z ambicjami prezesa Krzysztofa Mamińskiego. Jej jedyną widoczną dla podróżnych działalnością jest zarządzanie i remonty dworców. Tym bez problemów mogłaby się zająć spółka PKP PLK – mówi Trammer.
Jakub Majewski z fundacji ProKolej komentuje ten pomysł tak: – Mam nadzieję, że holding to nie będzie narzędzie do eliminowania konkurencji, ale raczej realizacji ambitnych projektów, takich jakie powstawały przed wojną. Na przykład kiedy budowano linię Elektrycznej Kolei Dojazdowej, a wzdłuż niej rezerwowano działki pod nowe miasta, jak Podkowa Leśna. Może PKP, które przekazuje działki do programu „Mieszkanie plus”, powinno lobbować, by jednocześnie z budową osiedli od razu powstawały stacje i brakujące odcinki torów. To byłby praktyczny i prokolejowy wymiar koordynacji działań spółek z Grupy PKP – mówi.