- Współpraca z młodymi, dynamicznymi firmami to z jednej strony przejaw myślenia długofalowego, z drugiej realizacja naszej strategii, w której stawiamy również na produkcję niskotonażową i wysokomarżową - mówi Grzegorz Kądzielawski w rozmowie z DGP.
dr Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes zarządu Grupy Azoty odpowiedzialny za obszar badawczo-rozwojowy / Dziennik Gazeta Prawna

dr Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes zarządu Grupy Azoty odpowiedzialny za obszar badawczo-rozwojowy

Podpisaliście państwo list intencyjny ze start-upem na produkt daleki od waszego głównego obszaru działalności. Chodzi o ScienceBioTech i płytki przeznaczone do zabiegu korekcji złamanej kości. To element szerszej strategii dywersyfikacji?

Reklama

Grupa Azoty znana jest z produkcji nawozów, tworzyw i chemii specjalistycznej. Obecnie prowadzimy wiele działań zmierzających do dywersyfikacji naszego portfela produktowego. Współpraca ze start-upami takimi jak ScienceBioTech to z jednej strony przejaw myślenia długofalowego, z drugiej realizacja naszej strategii, w której stawiamy również na produkcję niskotonażową i wysokomarżową. Wspomniana technologia materiałowa związana z płytkami używanymi do osteotomii to właśnie taki rodzaj produktu.

Reklama

Jak jest zorganizowane zaplecze do realizacji tego typu projektów?

Przede wszystkim to ludzie z ogromnym doświadczeniem i pasją, oddani pracy w Grupie Azoty. Kilka miesięcy temu uruchomiliśmy też program akceleracyjny Idea4Azoty, którego zadaniem jest wyławianie perełek technologicznych. Ponadto prowadzimy intensywne prace nad rozbudową naszej infrastruktury badawczo-rozwojowej. W jednym z naszych centrów, w Tarnowie, poza nowymi laboratoriami powstanie hala półtechnik, gdzie będzie można przeskalować projekty. Zanim więc pomyślimy o produkcji przemysłowej, będziemy mogli daną koncepcję sprawdzić w mniejszej skali.

Co jest potrzebne w procesie rozwijania rozwiązań, które nie są bezpośrednio związane z główną działalnością?

Bez wątpienia interdyscyplinarny zespół, którego członkowie mają wyobraźnię i potrafią połączyć wiedzę technologiczną z sytuacją rynkową. Potrzebny jest nie tylko kompleksowy pomysł na produkt, ale też na rynek, na model biznesowy. Już na etapie początkowym musimy mieć wizję tego, jak dany produkt skomercjalizować i sprzedać, żeby odnieść sukces, najlepiej w skali globalnej. I w tym kontekście czynnik czasu ma znaczenie fundamentalne, gdyż start-upy np. z Izraela czy Estonii w momencie startu z danym pomysłem na produkt tworzą z reguły strategię międzynarodową. Tego warto się od nich uczyć, gdyż w produktach innowacyjnych, technologicznych często rywalizujemy globalnie.

Którymi branżami jesteście państwo najbardziej zainteresowani?

Widzimy swoje miejsce w procesie rozwoju elektromobilności. Prowadzimy prace nad akumulatorami, bateriami czy technologią 3D. Pracujemy też nad coraz bardziej „scalającym się” z Grupą Azoty tematem wodoru – pozostając oczywiście w naszym core businessie, ale rozbudowując to, co mamy w chwili obecnej do zaoferowania. Duże nadzieje wiążemy z usługą rolnictwa precyzyjnego, którą rozwijamy we współpracy z kilkoma startupami. W ramach prowadzonego obecnie w Grupie procesu wdrożenia nowych metod eksploatacji majątku produkcyjnego wykorzystujemy rozwiązania z zakresu Gospodarki 4.0. Systemy predykcyjne, bo o nich mowa, są podobne do rozwiązań, które wykorzystuje się chociażby w projektowaniu samochodu autonomicznego (np. Tesli). Rozwijamy je ze start-upem złożonym z absolwentów Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Jak wygląda współpraca z innymi spółkami Skarbu Państwa, jeśli chodzi o innowacje? Jeśli np. widzicie państwo, że projekt, który trafił do was, pasowałby lepiej do portfela innej spółki, to przekazujecie takie rozwiązania?

Tego rodzaju współpraca jest i się sprawdza. Spotykamy się, informujemy się wzajemnie, w jakich obszarach działamy i szukamy elementów synergii. Dla przykładu, pół roku temu podpisaliśmy z KGHM umowę o współpracę w zakresie badawczo-rozwojowym. Będziemy razem rozwijać kilka projektów. Współpracujemy także np. z Agencją Rozwoju Przemysłu. Wspierając rozwój gospodarczy naszego kraju, gramy do jednej bramki.

Jak radzą sobie start-upy z państwa kulturą pracy? Nie ma tarć?

Z naszej strony staramy się działać jak najbardziej elastycznie, ale też wymagamy pewnego wysiłku od start-upów. Nie widzę jednak, żeby dochodziło na tym polu do jakichś tarć. Obecnie coraz częściej młode firmy wiedzą, po co do nas przychodzą i czego mogą oczekiwać. Biorąc pod uwagę, że zgłaszają się do nas podmioty z projektami na różnych poziomach gotowości technologicznej, do każdego z naszych partnerów podchodzimy indywidualnie. Nie postępujemy zgodnie z utartymi schematami. Każdy start-up ma w Grupie Azoty swojego opiekuna. Między innymi to właśnie sprawia, że współpraca przebiega bez zakłóceń.