Zamiast walczyć o pozycję lidera branży, duża firma windykacyjna broni się przed utratą płynności finansowej.
– Rozumiem niezadowolenie inwestorów indywidualnych, którzy kupili akcje i sprzedali je ostatnio. Natomiast od początku naszej działalności powtarzam, że GetBack jest nastawiony na długotrwałe budowanie wartości firmy i jej wzrost. Proszę zatem inwestorów o cierpliwość – tak Konrad Kąkolewski, prezes spółki, stara się opanować kryzys, za który sam w największym stopniu odpowiada. Z jednej strony, podejmując działania, które spowodowały, że firma zbyt dużo wydała na inwestycje, z drugiej – wielokrotnie zapewniając posiadaczy akcji, że GetBack ma się świetnie. Jeszcze miesiąc temu opisywał walory spółki jako „jedne z najbardziej atrakcyjnych aktywów do zakupu”, odwołując się do ich niskiej – w jego opinii – ceny w stosunku do wypracowywanych zysków. Kurs akcji oscylował wówczas wokół 16,5 zł. W piątek notowania spadły nawet do 8,51 zł (na zakończenie sesji podskoczyły do 9,9 zł).
– Co do zasady nie komentujemy decyzji inwestycyjnych dotyczących instrumentów finansowych emitowanych przez spółkę, w szczególności nie chcemy odnosić się do wyceny rynkowej akcji spółki – mówi dziś Konrad Kąkolewski. I zwraca uwagę, że wpływ na spadek kursu mogą mieć plany nowych emisji akcji oraz emocjonalne, nieuzasadnione racjonalnie reakcje inwestorów.