Jeśli ktoś nazwie cię pogardliwie dorobkiewiczem, potraktuj to jako komplement

autor: Sebastian Stodolak04.03.2018, 20:00; Aktualizacja: 04.03.2018, 20:10
kasa, monety, pieniądze, finanse

Polska burżuazja, mieszczańska klasa średnia, nie jest szczególnie silna.źródło: ShutterStock

Czy dalibyście wiarę, że jedno słowo może spowalniać wzrost PKB? Że przez to, jak używamy pewnego konkretnego terminu i jak go rozumiemy, wolniej rosną nasze płace?

Mowa o „burżuju”, pojęciu, które używane jest w Polsce wyłącznie w negatywnym znaczeniu. Burżujem jest dla nas prywaciarz, dorobkiewicz (inne popularne brzydkie określenia na przedsiębiorców), który pozwala sobie na to, na co nie stać nas samych, i jeszcze się tym chełpi. Ani jednego pozytywnego użycia nie znajduje nawet „Słownik języka polskiego”: „Burżuj – pogardliwie członek burżuazji, klasy posiadaczy; bogacz, kapitalista, wyzyskiwacz”.

Takie rozumienie słowa burżuj, a co za tym idzie – burżuazji, jest karykaturą prawdy. Karykaturą szkodliwą. Jeśli główni aktorzy kapitalizmu są określani pejoratywnie, to można uznać to za emanację przekonań większości – znaczenie słów jest w praktyce ustalane demokratycznie codziennym użyciem języka. Nie szanujemy kapitalistycznej burżuazji, nie wiedząc jednak, że krzywdzimy tym samym nie tylko burżujów, ale i siebie. Dobre traktowanie przedstawicieli tej grupy, a w historycznym ujęciu zwykłych mieszczan, którzy stworzyli klasę średnią, to warunek konieczny rozwoju gospodarczego.

Mocna teza?

Ideologia innowacyjności

I mocnych dowodów na jej potwierdzenie dostarcza opublikowana w latach 2006–2016 przez harwardzką historyk ekonomii Deirdre McCloskey trylogia poświęcona burżuazji. Już same tytuły jej tomów zaskakują: „Burżuazyjna równość”, „Burżuazyjna godność” i „Burżuazyjne cnoty”.

To dlatego, że prof. McCloskey uważa, że z tą klasą – wbrew stereotypom – należy wiązać przede wszystkim pozytywne skojarzenia. To właśnie rosnąca od przełomu XVI w. i XVII w. powszechna życzliwość dla burżuazji skierowała świat na drogę rewolucji przemysłowej. Jak? Uwalniając tłumiony wcześniej ludzki potencjał. – Nie jesteśmy nędzarzami – oto dyskretna zasługa burżujów. Stwierdzić tak to jednak za mało. W 2018 r. nie tylko mamy przecież chleb, lecz także stać nas na kino i wino, szczepimy dzieci, mamy smartfony, komputery, samochody, masowo drukowane kryminały, piękną, chociaż niedokończoną katedrę Sagrada Familia i relatywnie tanią ręcznie robioną ceramikę. Przy tym udział biednych ludzi w ogóle populacji maleje, gdy sama populacja rośnie. Coraz większa liczba osób może się więc z tych osiągnięć cieszyć. I tak – przekonuje ekonomistka – to wszystko zasługa wysiłków znienawidzonej burżuazji.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane