- Im więcej robotów, tym szybszy wzrost i więcej pracy dla ludzi - mówi Frank Duggan, członek zarządu Grupy ABB, prezes ABB na Europę.
Frank Duggan, członek zarządu Grupy ABB, prezes ABB na Europę / Dziennik Gazeta Prawna
ABB otworzyło w Polsce zrobotyzowane centrum odpowiedzialne za tworzenie aplikacji sortowania, pakowania i paletyzowania. Rynek środkowoeuropejski jest gotowy na robotyzację?
Reklama
Liczba robotów rośnie w całej Europie. Europa Środkowa i Wschodnia jest najszybciej rozwijającym się pod względem zrobotyzowania rynkiem na świecie. Mówimy o 26-proc. wzroście w skali roku. W przeszłości roboty były wykorzystywane głównie w przemyśle motoryzacyjnym. Teraz rośnie zapotrzebowanie w zupełnie innych branżach, choćby farmaceutycznej czy spożywczej. Nie chodzi tylko o sortowanie, pakowanie i paletyzowanie. Pojawia się popyt na rozwiązania zintegrowane. Polska jest dużym eksporterem żywności, więc popyt na roboty będzie rósł, podobnie jak ma to miejsce w innych państwach w regionie.
Ludzie boją się, że roboty zabiorą im pracę.

Reklama
Nic dziwnego, w końcu to rozwiązania stosunkowo nowe, które szybko się rozwijają. Roboty często wykonują prace substytucyjne lub komplementarne do prac ludzkich. Robot realizuje zadania niebezpieczne czy przekraczające ludzkie możliwości. Te kraje, które korzystają z pomocy automatów, zanotowały ogromną poprawę produktywności, co przekłada się na wzrost gospodarczy. Kraje, w których robotyzacja jest powszechna, mają niższe wskaźniki bezrobocia. Człowiek zawsze bał się dużych zmian, a u progu kolejnej właśnie stoimy. Czwarta rewolucja przemysłowa, która wprowadzi tzw. internet rzeczy, samouczenie się maszyn czy robotyzację na powszechną skalę, wpłynie na poprawienie jakości życia w skali globalnej. Wielu z nas będzie wykonywać inne zadania, ale pracy dla ludzi nie zabraknie. Europa, uwzględniając część Rosji, to łącznie 750 mln ludzi, którzy muszą konkurować z resztą świata. Mamy silną gospodarkę amerykańską, równie silną chińską. Europa musi być tak produktywna, jak to tylko możliwe. Niewykluczone, że ze względu na brak rąk do pracy roboty będą niedługo dla przedsiębiorców jedynym rozwiązaniem.
Jak lokalizacja takiego centrum wpłynie na otoczenie? Wywoła to np. wzrost poziomu innowacji w robotyce na polskim rynku?
Kiedy w 1997 r. budowaliśmy centrum badawcze w Krakowie, było dużo sceptycyzmu co do samej lokalizacji tak ważnego obiektu. Teraz to jedno z wiodących centrów ABB na świecie.
Jak wygląda współpraca ABB z uczelniami?
Kooperujemy z Politechniką Warszawską i Wojskową Akademią Techniczną, z których pochodzi wielu naszych pracowników, czy z Akademią Górniczo-Hutniczą, gdzie zlokalizowane jest nasze laboratorium wysokiego napięcia. Współpracujemy także z uczelniami w Poznaniu i we Wrocławiu. Zależy nam także na młodszych osobach, które jeszcze nie poszły na studia. Chcemy, żeby inżynierów było jak najwięcej.
Czy mógłby pan podać przykład skutecznego wdrożenia rozwiązania z polskiego rynku do produkcji ABB?
Od wielu lat wdrażamy rozwiązania opracowane przez lokalnych inżynierów, na przykład produkty i systemy średniego i wysokiego napięcia. Stworzyliśmy system odzyskiwania energii hamowania, który jest obecnie używany na drugiej linii warszawskiego metra.
Firma działa globalnie w sektorze elektromobilności. Polska chce budować swój samochód elektryczny. Widzicie w tym potencjał?
Tesla też nie wywodzi się od klasycznych producentów samochodowych. Z czasem na pewno pojawią się nowi gracze w tej branży. Dlaczego takim graczem nie mogłaby być Polska? Widzimy, że ten rynek będzie rósł. Producenci klasycznych samochodów również sukcesywnie odkrywają rynkowy potencjał aut elektrycznych. My skupiamy się na infrastrukturze, by ładowanie było coraz szybsze i efektywniejsze. Żeby użytkownik mógł przejechać z Warszawy do Katowic bez obaw, czy po drodze będzie miał go gdzie naładować.
Co z pana perspektywy będzie najbardziej zajmować Europę technologicznie w najbliższej przyszłości?
Stary Kontynent jest liderem w transporcie elektrycznym. Natomiast w kontekście internetu rzeczy mówi się przede wszystkim o Dolinie Krzemowej i Chinach, choć i nasza część świata mocno rozwija ten sektor. Europa jest i będzie silna, także w produkcji przemysłowej, szczególnie jeśli chodzi o żywność i leki. Dynamiczny wzrost obserwujemy też w branży technologii energii odnawialnych. W Indiach, na Bliskim Wschodzie i w Afryce mieszka 42 proc. ludności, a produkuje się tam jedynie 11 proc. energii. To się zmieni i Europa może w takich regionach grać pierwsze skrzypce.
A rynek nowych technologii informatycznych, na przykład blockchain?
Świat zmienia się w szybkim tempie. Trzeba zachować elastyczność, żeby takie technologie umieć wykorzystać. Przyszłość nie będzie stabilna i najważniejsze jest, jak zareagujemy na te zmiany i jak się na nie przygotujemy.