Puławska część grupy grozi strajkiem po podpisaniu umowy zacieśniającej współpracę spółek przy sprzedaży nawozów.
Reklama
Firmy z Puław, Tarnowa, Polic i Kędzierzyna mają stworzyć departament korporacyjny handlu segmentu agro z siedzibą w Puławach, w ramach którego powołany zostanie komitet handlowy składający się z przedstawicieli zarządów każdej z czterech spółek. Departamentem ma zarządzać dyrektor korporacyjny. Rada pracowników puławskiego zakładu uważa jednak, że niewłaściwy jest dobór spółek, które mają konsolidować handel. Są bowiem wśród nich podmioty przejęte w przeszłości przez Tarnów, a nie ma tych kupowanych przez Puławy (Zakłady Azotowe Chorzów, Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych Fosfory, Agrochem, Bałtycka Baza Masowa), co – ich zdaniem – umniejsza rangę puławskiej spółki. Według pracowników zasadne wydaje się, by partnerami w umowie były dwa równorzędne podmioty: Tarnów i Puławy. Uważają oni, że kompetencje nowego departamentu należałoby przekazać pionowi handlowemu Zakładów Azotowych Puławy, który ma doświadczenia w handlu nawozami.
Piotr Śliwa, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność puławskiego zakładu, poinformował, że załoga zgadza się na wspólny handel pod warunkiem, że to Puławy będą za niego odpowiadać i że będą mieć wpływ na realne zarządzanie, włącznie z powołaniem dyrektora. Samo umiejscowienie departamentu w Puławach o tym nie przesądza. – Nie ma mowy o naszej zgodzie na powstanie wspólnego departamentu. Jest zgoda na dalsze prace i na nic więcej – powiedział. Zapowiedział możliwość ogłoszenia strajku przez załogę.
Dyskusja na temat konsolidacji struktur handlowych trwa w Puławach od dłuższego czasu. Pomysł ten był jedną z głównych przyczyn konfliktu puławskiej załogi z zarządem tamtejszej spółki w zeszłym roku. Pracownicy obawiali się, że wydzielenie z Puław pionu handlowego pozbawi ich kontroli nad wypracowywanymi zyskami. A od zysków uzależnione są ich premie i podwyżki pensji. – Nie chcemy, by podważano naszą integralność i nas rozczłonkowywano – mówił Piotr Śliwa. Rokowania nie przyniosły porozumienia. Teraz załoga czeka na mediatora. Władze puławskiej spółki zwróciły się z wnioskiem do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o jego wyznaczenie.
Grupa Azoty / Dziennik Gazeta Prawna
Rynkowi eksperci uważają, że sam pomysł konsolidacji handlu biznesowo się broni. – To ma uzasadnienie. Grupa może uzyskać dzięki temu oszczędności. Możliwe będzie wspólne planowanie sprzedaży tak, by produkt trafiał do konkretnego klienta z instalacji, które są położone najbliżej odbiorcy – mówi Jakub Szkopek z DM mBanku. – Jest tu spory potencjał do optymalizacji sprzedaży – dodaje.
Zarząd Puław poproszony o komentarz dotyczący stosunków z załogą odpowiedział pisemnie, że „prowadzi regularną politykę informacyjną skierowaną do wszystkich pracowników spółki”. Zapewnił, że stworzenie departamentu handlu w Puławach jest odpowiedzią na zagrożenia płynące z rynku, m.in. agresywny import nawozów. „I to ten aspekt jest dla nas dziś najważniejszy” – podaje. Ale zauważa też, że zmiany pozwolą na koordynację działań handlowych w grupie i ich usprawnienie.
Prezes Grupy Azoty Wojciech Wardacki w ubiegłotygodniowej rozmowie z DGP informował, że powołanie departamentu umożliwi przyjęcie jednolitej polityki handlowej dla całej grupy i pozwoli osiągnąć efekty synergii. Przekonywał, że grupie zależy na takiej konsolidacji, która pozwoli zachować tożsamość i niezależność poszczególnym podmiotom. Informował, że nie będzie się to wiązało ze zwolnieniami w grupie, zastrzegając, że chodzi wyłącznie o zmiany organizacyjne.
Azoty Tarnów i Zakłady Azotowe Puławy połączyły się w 2012 r. Była to forma ochrony przed przejęciem Tarnowa przez rosyjski Acron, który podejmował takie próby. Konsolidacja polskiej chemii miała temu zapobiec. Pracownicy Puław od początku nie byli zwolennikami transakcji, wskazując, że mniejsza firma przejmuje większą. Argumentowali też, że połączenie jest decyzją polityczną, nie biznesową. Zależało im na mocniejszej pozycji Puław w grupie i o tę pozycję zabiegają do dziś.