statystyki

Smyk i Tryowicz: Kto nie lubi kremówek?

autor: Magdalena Smyk, Joanna Tyrowicz29.01.2018, 07:59; Aktualizacja: 29.01.2018, 10:55
praca pracownik budowa

Drugi mechanizm, który może prowadzić do różnicowania płac, to... brak świadomości, że w ogóle je różnicujemyźródło: ShutterStock

A kto lubi dyskryminować swoich pracowników? Mało który pracodawca chce być niesprawiedliwy, a jednak wciąż słyszymy o dysproporcjach płacowych między pracownikami wykonującymi te same zadania. Skąd ta różnica w zarobkach między kobietami i mężczyznami? I nierówne szanse?

W grę wchodzą mniej lub bardziej uświadamiane mechanizmy. Wielu pracodawców powiedziałoby: „To nie ja dyskryminuję, to kobiety same stawiają się w gorszej pozycji!”. W pewnym sensie racja. Jeśli ktoś w trakcie rozmowy rekrutacyjnej przedstawi niższe oczekiwania płacowe, dostanie mniejszą płacę, nawet jeśli wykonuje pracę na równi z innymi. I faktycznie, przez lata badania psychologiczne i ekonomiczne wskazywały, że gdy przychodzi do negocjacji, czy też gdy w grę wchodzi rywalizacja, mężczyźni statystycznie lepiej się odnajdują w sytuacji: częściej walczą o siebie i chętniej podejmują współzawodnictwo. Mężczyźni poszukujący pracy średnio podawali wyższą wyjściową stawkę niż kobiety m.in. w licznych badaniach eksperymentalnych.

Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Leibbrandt i List (oboje z Chicago) wykorzystali prawdziwy proces rekrutacyjny amerykańskich firm, by zweryfikować, na ile różnice w skłonności do negocjowania rzeczywiście są uwarunkowane płcią. Część poszukujących pracy poinformowano, że płaca będzie negocjowana podczas rozmowy kwalifikacyjnej, a części osób nie przekazano żadnej informacji na ten temat. Przy wypełnianiu formularza zgłoszeniowego kandydaci byli proszeni o podanie swojej proponowanej stawki. Gdyby różnice w skłonności do negocjowania były po prostu warunkowane płcią, w obu grupach rozpiętość proponowanych stawek powinna być taka sama. Jednak tam, gdzie szukający pracy zostali wcześniej poinformowani o planowanych negocjacjach, kobiety proponowały wyższe stawki niż mężczyźni. Okazało się, że jasne określenie zasad zupełnie zmieniło wnioski na temat różnic w skłonności do negocjowania, które uznawano niemal za pewnik.

Nie inaczej ma się sprawa skłonności do rywalizacji. Jak pokazał Diogo Geraldes (Universiteit van Amsterdam), jeśli kobietom powie się, że konkurować mają z mężczyznami, ich chęć do tego maleje. Gdy jednak nie wiedzą, jaka jest płeć osoby, z którą mają się porównywać – różnice w skłonności do podjęcia rywalizacji znikają jak kamfora.


Pozostało jeszcze 61% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane