Zdaniem premiera, budżet w roku 2009 może wyglądać inaczej, niż ten zaplanowany. "Przychody mogą być wyraźnie mniejsze, a co za tym idzie, musimy także szukać sposobów na ograniczenie wydatków" - zaznaczył. Dodał, że to oznacza potrzebę oszczędności.

Cięcia budżetowe nie będą dotykać ludzi - zapewnił premier. Dodał, że "emeryci mogą się czuć bezpieczni".

"Ci wszyscy, którzy myślą o swoich wynagrodzeniach, pensjach, mogą być także bezpieczni. Cięcia nie będą dotykać ludzi; te cięcia będziemy proponować przede wszystkim w wydatkach rzeczowych i w rozmaitych programach i planach ministerstw" - podkreślił szef rządu.

Dodał, że oszczędności poszczególnych ministerstw "będą musiały uwzględniać zasadę solidarności", przyjętą dziś przez rząd.

"Cięcia mogą dotyczyć ograniczenia administracji"

Cięcia wydatków w poszczególnych resortach mogą dotyczyć ograniczenia zatrudnienia w administracji - zapowiedział premier.

"To mogą być redukcje w ministerstwach, redukcje pewnych komórek, czy działów, a co za tym idzie redukcje zatrudnienia w biurokracji centralnej" - powiedział. Według niego takie deklaracje "odważnych decyzji" składali już minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i nowy minister sprawiedliwości Andrzej Czuma.

Szef rządu podkreślił, że to wskazywanie przez ministrów, gdzie można szukać oszczędności, ma przede wszystkim na celu uniknięcie jakichkolwiek cięć tam, gdzie dotknęłyby one zwykłych ludzi i ich dochodów.

"Wiadomo, że będziemy gwarantować bezpieczeństwo tych największych wydatków, jak dopłaty do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a więc bezpieczeństwo polskich emerytów, że w takich resortach jak MON czy MSWiA nie będziemy sięgać po pieniądze na wynagrodzenia i na emerytury mundurowe" - podkreślił premier.

"To, co będziemy oglądali z każdej strony, to wydatki rzeczowe, wydatki inwestycyjne w ramach resortów, np. zakupy samochodów, remonty budynków, innego typu zakupy, dotacje i wydatki agencji" - powiedział.

"Sprawa jest prosta intelektualnie, ale bolesna z punktu widzenia ministrów. Minister finansów wyraźnie wskazuje, których wydatków nie dotykamy, bo na te pieniądze czekają ludzie. Tutaj macie wydatki, gdzie możecie pokazać możliwe cięcia i muszą one ważyć ok. 10 proc. planowanych wydatków na 2009 r." - tłumaczył.

Zaznaczył, że równolegle do resortów będą pracować urzędnicy ministerstwa finansów. "Zakładamy, że trafniej mogą to wskazać ministrowie i urzędnicy resortowi". "Kiedy będzie to w rękach bezlitosnego ministra finansów, będziemy po prostu szukali pieniędzy i nie musimy najtrafniej uderzać z tymi cięciami" - mówił premier.

Poinformował, że rząd nie wyklucza zmian ustawowych, aby ograniczyć wydatki - np. zracjonalizować budżet ministerstwa obrony narodowej. "Profesjonalizacja armii i ten czas kryzysowy może być świetnym momentem dla racjonalizacji tych wydatków" - dodał.

Zapowiedział, że o wynikach tych działań będzie informował media w piątek i sobotę. "W sobotę będzie informacja całościowa" - podał.

"1,7 proc. wzrostu PKB w scenariuszu pesymistycznym"

Rząd w scenariuszu pesymistycznym zakłada, że wzrost gospodarczy w 2009 r. wyniesie 1,7 proc., a inflacja 1,9 proc. - powiedział premier.

Podkreślił, że to "scenariusz zapasowy, jeśli sprawdzą się te złe prognozy dotyczące świata".

"Mogą one odbić się na spowolnieniu gospodarczym w naszym kraju - zakładamy inne wskaźniki w budżecie" - powiedział premier.