Właściciel jednego ze sklepów w Barlinku skarżył się na liczne kradzieże, rzekomo dokonywane przez osoby z Ukrainy. Postanowił więc wywiesić informację: „Każdy obywatel Ukrainy po opuszczeniu kasy będzie poddany kontroli”. To dyskryminujące i mogące naruszać dobra osobiste działanie było desperacką próbą poradzenia sobie z drobnymi kradzieżami, które (niekoniecznie dokonywane przez imigrantów ze Wschodu) są często zmorą sklepikarzy. Powyższy incydent zainspirował nas, by wyjaśnić, w jakich okolicznościach wolno kontrolować zawartość torby klienta, jak zgodnie z prawem ująć (i unieruchomić) rabusia, kiedy należy wezwać policję i czy warto zatrudniać licencjonowanego ochroniarza.
PROBLEM: Kilka dni temu fora internetowe i portale informacyjne obiegło zdjęcie z wnętrza jednego ze sklepów w Barlinku (województwo zachodniopomorskie). Falę krytyki wywołał napis, jaki właściciel, rozgoryczony częstymi kradzieżami, umieścił na tablicy w językach polskim i ukraińskim: „Każdy obywatel Ukrainy po opuszczeniu kasy będzie poddany kontroli”. Przedsiębiorca pod naporem oskarżeń o dyskryminację przeprosił. Wyjaśnił, że działał pod wpływem impulsu – drobne kradzieże to zmora jego i wielu handlowców. Jak zatem się przed nimi bronić, aby nie popaść w konflikt z prawem? Jakie są granice dozwolonych działań prewencyjnych?
Dyskryminacja może słono kosztować
Zdaniem Karoliny Schiffter, adwokata z kancelarii Raczkowski Paruch, już samo wywieszenie tabliczki ostrzegającej o każdorazowej kontroli klientów sklepu będących obywatelami Ukrainy jest przejawem dyskryminacji ze względu na narodowość i narusza obowiązujące przepisy. Zgodnie z ustawą z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz.U. z 2016 r. poz. 1219) dyskryminacja ze względu na narodowość ma miejsce, gdy dana osoba jest traktowana gorzej niż inna osoba w podobnej sytuacji ze względu na swoją narodowość.
Reklama
– Ustawa ma zastosowanie nie tylko do mieszkańców UE, lecz także obywateli innych państw, np. Ukrainy – podkreśla Karolina Schiffter. W takiej sytuacji służby takie jak straż miejska i policja mogą poprosić sklepikarza o usunięcie dyskryminującej tabliczki. A i niewykluczone, że zachowanie właściciela sklepu mogłoby być podstawą zarzutu publicznego znieważenia grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej, za które grozi nawet kara pozbawienia wolności do lat trzech.

Reklama
Także odmowa obsługi określonej grupy osób nie wchodzi w grę. Zgodnie z kodeksem wykroczeń osoba zajmująca się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego, która umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmówi sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny do 5 tys. zł. Trzeba liczyć się nie tylko z odpowiedzialnością karną, lecz także cywilną. Ukrainiec, wobec którego została naruszona zasada równego traktowania, ma prawo dochodzić w sądzie odszkodowania. Takie żądanie będzie wymagało jednak wykazania szkody.
– W praktyce uzyskanie odszkodowania jest mało prawdopodobne, choć w przypadku wystąpienia dyskryminacji sytuacja skarżącego będzie bardziej komfortowa. Nastąpi bowiem odwrócenie ciężaru dowodu (tj. to sklepikarz będzie zobowiązany wykazać, że nie dopuścił się dyskryminacji). – Ale pomimo to, takie pozwy rzadko kończą się sukcesem – mówi mecenas Schiffter.
Przeszukanie klienta
Czy można zatrzymać klienta w sklepie i przeszukać jego torbę? Miłosława Strzelec-Gwóźdź, radca prawny, partner w GP Kancelaria Radców Prawnych, wyjaśnia, że w niektórych sytuacjach można poprosić klienta o pokazanie zawartości torby. Ale tylko wtedy, gdy zachodzi podejrzenie dokonania kradzieży i już po przejściu przez niego kas sklepowych bez zgłoszenia towaru do zapłaty. – Zatrzymanie to powinno być uzasadnione, np. gdy sprzedawca zauważył osobiście lub z wykorzystaniem monitoringu wizyjnego, że klient schował coś do torby – podkreśla mecenas Strzelec-Gwóźdź.
Samego przeszukania sprzedawca nie może dokonać bez zgody klienta, z uwagi na możliwość naruszenia jego dóbr osobistych. Sądy wielokrotnie uznawały, że każde nieuzasadnione podejrzenie dokonania kradzieży, które doprowadziło do zatrzymania i przeszukania klienta, stanowi naruszenie dóbr osobistych.
– Dlatego też wszystkie czynności powinny być dokonywane w sytuacji pewności, działania powinny być rzeczowe, ostrożne i dyskretne. W przeciwnym wypadku klient może żądać zadośćuczynienia – mówi Tomasz Osiej, radca prawny w kancelarii prawnej Osiej. Podkreśla, że nagrania z monitoringu czy aktywacja bramek lub zabezpieczeń antykradzieżowych może stanowić uzasadnienie do zatrzymania do czasu przybycia policji, jednak nie uzasadnia przeszukania. W ślad za orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 11 grudnia 2012 r., sygn. akt I ACa 933/12, warto też wskazać, że zatrzymanie na podstawie fałszywej aktywacji systemów alarmowych również może być uznane za bezprawne naruszenie dóbr osobistych.
Ujęcie obywatelskie
Co jednak w sytuacji, gdy przyłapany próbuje ucieczki? Istnieje możliwość, aby zastosować środki przemocy wobec niego na podstawie przepisów o ujęciu obywatelskim (art. 243 kodeksu postępowania karnego).
– Zgodnie z orzecznictwem sądów stosowanie przemocy wobec osoby ujętej jest dopuszczalne w granicach niezbędnych do uniemożliwienia jej oddalenia się, łącznie z zastosowaniem wobec niej krótkotrwałego pozbawienia wolności – mówi mec. Strzelec-Gwóźdź. Wskazuje, że ujęcie obywatelskie jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy zostaną łącznie spełnione dwie przesłanki: ujęcie zostanie dokonane w chwili popełnienia przestępstwa (lub w pościgu podjętym bezpośrednio po jego popełnieniu) oraz zachodzi uzasadniona obawa, iż osoba ta ukryje się lub nie da się ustalić jej tożsamości. Ewa Narożnik, adwokat w kancelarii Chałas i Wspólnicy, podkreśla, że ujętego w ten sposób należy niezwłocznie oddać w ręce policji.
Co jednak istotne, ujęcia obywatelskiego nie można dokonać po upływie pewnego czasu od danego wydarzenia. – Wykluczone będzie ujęcie sprawcy np. następnego dnia, po obejrzeniu nagrania z monitoringu. Osoba taka naraża się w ten sposób co najmniej na odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych ujmowanego, a nawet za przestępstwo bezprawnego pozbawienia wolności – mówi mec. Ewa Narożnik.
Interwencja policji
W przypadku podejrzenia kradzieży lub ujęcia złodzieja, eksperci radzą wezwać policję. Funkcjonariusze mają uprawnienia do przeszukania. Niezależnie od wartości przedmiotu kradzieży policja powinna podjąć czynności zmierzające do ujęcia sprawcy i jego ukarania. Jak wyjaśnia mec. Ewa Narożnik, policja, przyjmując zgłoszenie, zawsze będzie zainteresowana wartością rynkową rzeczy, co do której miało miejsce usiłowanie kradzieży. Pytanie to ma na celu ustalenie kwalifikacji prawnej czynu, a konkretnie czy stanowi on przestępstwo, czy wykroczenie. Jeżeli rzecz zabrana w celu przywłaszczenia ma wartość nieprzekraczającą 1/4 minimalnego wynagrodzenia (obecnie 500 zł), mamy do czynienia jedynie z wykroczeniem. Kwalifikacja prawna czynu jako wykroczenia niesie ze sobą zagrożenie karą grzywny, ograniczenia wolności lub aresztu do 30 dni. Natomiast karą przewidzianą w kodeksie karnym za przestępstwo kradzieży jest pozbawienie wolności od trzech miesięcy do lat pięciu. – Niestety, obecnie w przypadku kradzieży, których wartość nie przekroczyła progu kwalifikującego je jako przestępstwo, sprawcy często zostają bezkarni – ocenia mecenas Strzelec-Gwóźdź. [ramka]
Szykują się rozwiązania ustawowe
Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzega problem drobnych kradzieży w sklepach. W projekcie nowelizacji ustawy – Kodeks wykroczeń oraz niektórych innych ustaw, który obecnie znajduje się na etapie opiniowania, proponuje zmiany, które mają walczyć z tym zjawiskiem. Chodzi o:
● wprowadzenie stałego progu rozgraniczającego wykroczenie od przestępstwa w wysokości 400 zł w miejsce dotychczasowej kwoty równej 1/4 płacy minimalnej, a więc w praktyce jego obniżenie. Uznano, że wprowadzenie zmiennego progu w 2013 r. utrudniło ściganie sprawców;
● utworzenie elektronicznego rejestru sprawców drobnych wykroczeń. Wgląd do niego miałyby np. policja, prokuratura i sądy. Dzięki niemu sprytni zawodowi złodzieje, popełniający drobne kradzieże w różnych miastach, nie odpowiadaliby już tylko za pojedyncze wykroczenia, lecz możliwa stałaby się łączna ocena ich czynów.
Zatrudnienie ochroniarzy
Rozwiązaniem dość oczywistym, ale wartym uwagi może być zatrudnienie profesjonalnej ochrony. Na podstawie ustawy z 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1432 ze zm.) oraz rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z 29 czerwca 2017 r. w sprawie legitymacji pracowników ochrony (Dz.U. poz. 1307) możliwe jest użycie środków przymusu bezpośredniego przez licencjonowanych ochroniarzy. Zgodnie zaś z ustawą z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1120) – osoba taka może użyć nie tylko siły fizycznej w postaci chwytów obezwładniających oraz podobnych technik obrony, lecz także kajdanek, pałek obronnych wielofunkcyjnych, psów obronnych, paralizatorów elektrycznych, broni gazowej.
– Niestety, jak wynika z moich obserwacji, najczęściej jednak sklepy zatrudniają do ochrony pracowników niewykwalifikowanych, których uprawnienie co do zasady ogranicza się do wezwania policji – stwierdza mecenas Strzelec-Gwóźdź. Rekomenduje też sklepom instalację monitoringu obejmującego cały sklep oraz ustawienie produktów droższych w taki sposób, aby kasjerzy mogli je stale widzieć.