Obowiązująca wspólna unijna definicja małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) przewiduje, że taki status posiada firma, która zatrudnia mniej niż 250 pracowników i której roczny obrót nie przekracza 50 milionów euro lub całkowity bilans roczny nie przekracza 43 milionów euro. Tymczasem Rada Europejska planuje zwiększyć próg zatrudnienia z 250 do 500 pracowników. Zdaniem Związku Rzemiosła Polskiego, który skierował w tej sprawie protest do prezesa Rady Ministrów, skutkiem takiej zmiany będzie osłabienie pozycji małych i średnich przedsiębiorstw. Komisja Wspólnot Europejskich realizuje bowiem wobec takich podmiotów specjalne polityki, programy i działania, które mają im ułatwić istnienie na rynku.

Zalecenie przyjęte w 2003 roku przez Komisję WE, które obowiązuje do dziś, wprowadziło definicję mikroprzedsiębiorstwa. Zgodnie z nią za mikroprzedsiębiorstwo uważa się firmę, która zatrudnia mniej niż 10 pracowników, a roczny obrót lub całkowity bilans roczny nie przekracza 2 milionów euro. Z kolei przedsiębiorstwem małym jest to, które zatrudnia mniej niż 50 pracowników oraz którego roczny obrót lub całkowity bilans roczny nie przekracza 10 milionów euro. Natomiast status średniego przedsiębiorstwa posiada firma, która zatrudnia mniej niż 250 pracowników i której roczny obrót nie przekracza 50 milionów euro lub całkowity bilans roczny nie przekracza 43 milionów euro.

Teraz definicja MSP ma ulec zmianie. O planowanej zmianie poinformowała Europejska Unia Rzemiosła, Małych i Średnich Przedsiębiorstw (UEAPME). Zdaniem tej organizacji objęcie definicją MSP przedsiębiorstw o większym progu zatrudnienia będzie stanowiło przeszkodę w wypracowywaniu instrumentów, które mają służyć wzrostowi i rozwojowi małych i średnich przedsiębiorstw. Komisja WE bowiem dysponuje specjalnymi środkami przeznaczonymi dla MSP na promowanie i wsparcie mikroprzedsiębiorców. Włączenie firm zatrudniających do 500 pracowników do definicji MSP będzie w praktyce oznaczało, że taki status otrzymają prawie wszystkie firmy działające na europejskim rynku. Innymi słowy - małym firmom, które zatrudniają np. pięciu pracowników, będzie trudniej otrzymać np. dotacje unijne. Dlatego też ZRP wystosował list do premiera, w którym wyraził swój sprzeciw wobec planowanego rozszerzenia definicji MSP.

Wicepremier Waldemar Pawlak odpowiedział rzemieślnikom, że rząd rozważa pewne niewielkie podniesienie limitu zatrudnienia dla średnich przedsiębiorstw, jednak nie do poziomu zasugerowanego przez Francję (500 pracowników).

OPINIA

JAROSŁAW JATCZAK

radca prawny, wspólnik w Kancelarii Prawnej Jatczak i Wspólnicy

Z jednej strony podniesienie progu zatrudnienia, jako przesłanki pozwalającej na uznanie określonego podmiotu za średniego przedsiębiorcę, niewątpliwie przyczyni się do zwiększenia liczby beneficjentów, którzy potencjalnie będą mogli składać wnioski o dofinansowanie ze środków wspólnotowych. Może to utrudnić dotychczasowym małym i średnim przedsiębiorcom (MSP) dostęp do dotacji unijnych, ponieważ będą oni zmuszeni konkurować w postępowaniach konkursowych z podmiotami będącymi, w świetle obowiązujących regulacji prawnych, dużymi przedsiębiorcami, które zasadniczo mają większe możliwości przygotowania prawidłowego wniosku o dofinansowanie. Tym samym polityka wsparcia małych przedsiębiorców może ulec osłabieniu.

Z drugiej strony nie można pozostawać obojętnym na okoliczność niskiej efektywności wykorzystania przez sektor MSP pieniędzy pochodzących z Unii Europejskiej. Skoro bowiem środki wspólnotowe przeznaczone dla tej grupy przedsiębiorców nie są w pełni wykorzystane, to z punktu widzenia gospodarki może okazać się bardziej racjonalne umożliwienie szerszej grupie podmiotów składania wniosków w ramach działań zarezerwowanych dla mniejszych. Nie sposób wykluczyć, że więksi przedsiębiorcy efektywniej wykorzystają środki wspólnotowe, a tym samym uzyskają zewnętrzne źródła dofinansowania, co może wpłynąć na utrzymanie na dotychczasowym poziomie lub nawet wzrost poziomu inwestycji i zatrudnienia.