Nie są wykluczone też działania mogące ugodzić w memoriały w Katyniu i Miednoje. Moskwa przygotuje sankcje przeciwko Warszawie w odwecie za nowelizację ustawy dekomunizacyjnej, która rozszerza katalog obiektów do rozbiórki o pomniki i tablice „sławiące komunizm”.
Tak twierdzi dziennik „Izwiestija”, powołując się na źródła w tamtejszym MSZ. Zmiany w ustawie zostały przyjęte przez Sejm 22 czerwca.
„Rozpatrywanych jest kilka wariantów. Sankcje personalne przeciwko polskim politykom biorącym udział w przygotowaniu ustawy, środki ekonomiczne i aktywne działania na płaszczyźnie międzynarodowej” – czytamy w gazecie. Informacje te potwierdziło „Izwiestijom” biuro prasowe resortu Siergieja Ławrowa. „W odpowiedzi podejmiemy adekwatne kroki, które mogą nosić asymetryczny charakter” – napisali urzędnicy z gmachu przy Smoleńskim bulwarze.
Reklama
– Trzeba wprowadzić sankcje przeciw autorom oraz lobbystom przepisów i zerwać relacje gospodarcze między rosyjskimi i polskimi regionami. Poprę każde zaproponowane sankcje – mówił Władimir Dżabarow, szef komisji spraw zagranicznych Rady Federacji, izby wyższej rosyjskiego parlamentu. Wcześniej jego odpowiednik z izby niższej, bardziej od niego wpływowy Konstantin Kosaczow, sugerował, że w związku z nowymi przepisami Rosjanie mogą „przestać dbać” o obiekty ważne z punktu widzenia polskiej pamięci historycznej. W grę wchodzą cmentarze w Katyniu i Miednoje czy tablica pamiątkowa w miejscu katastrofy smoleńskiej 2010 r.
Gazeta sugeruje z kolei, że Rosja może znów uderzyć w polski eksport, idąc dalej niż embargo na produkty spożywcze, będące odwetem za zachodnią reakcję na aneksję Krymu. Posługiwanie się przeciekami do zaprzyjaźnionych mediów jest narzędziem, z którego Rosjanie często korzystają, by wysłać pod adresem zagranicznych partnerów odpowiednie sygnały. Zapytaliśmy polskie MSZ, jak Warszawa zareaguje na ewentualne sankcje. Do zamknięcia tego numeru DGP nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Polsko-rosyjskie spory o pomniki wybuchają od lat. Każda próba dekomunizacji symboliki wywołuje gniewną reakcję Kremla. Rosjanie utrzymują, że usuwanie sowieckich pomników narusza zapisy polsko-rosyjskiego Traktatu o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy z 1992 r., który gwarantuje opiekę prawną nad „cmentarzami, miejscami pochówku, pomnikami i innymi miejscami pamięci, będącymi przedmiotem czci i pamięci obywateli jednej ze stron, zarówno wojskowymi, jak i cywilnymi”. Polsko-rosyjski spór dotyczy tego, jak szeroko interpretować zapis o „pomnikach będących przedmiotem czci i pamięci”. Polskie przepisy nie zakładają usuwania pomników umieszczonych na cmentarzach, co byłoby niezgodne z inną umową z Rosją.
Do najgłośniejszych sporów ostatnich lat należała sprawa popiersia generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie, rozebranego w 2015 r. Dowódca III Frontu Białoruskiego zginął 18 lutego 1945 r. podczas odbijania tego miasta z rąk niemieckich. Czerniachowski kilka miesięcy wcześniej odpowiadał za rozbrojenie i likwidację Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Dlatego władze lokalne miejscowości zdecydowały się usunąć jego pomnik z przestrzeni publicznej.