Autopromocja

W Polsce mogą na szerszą skalę powstawać deep techy. Eksperci mówią, co jest potrzebne

Kongres Nauka dla Biznesu rozpoczyna się już 19 listopada
Kongres Nauka dla Biznesu rozpoczyna się już 19 listopadaMateriały prasowe
26 listopada 2025
Artykuł partnerski

Start-upy deep tech, oparte na przełomowych technologiach i badaniach naukowych, mogą stać się fundamentem przyszłej konkurencyjności polskiej gospodarki. Na razie ich udział w rodzimym ekosystemie start-upowym jest niewielki, ale potencjał naukowy kraju ogromny.

Jak te możliwości zamienić w powtarzalną ścieżkę, dyskutowano podczas panelu „Od naukowca do jednorożca. Jak budować skuteczną strategię wzrostu start–upów deep tech w Polsce?” w ramach I Narodowego Kongresu Nauka dla Biznesu.

Deep tech to nie tylko technologia

Panel, którego patronem było Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), moderowała dr Agata Wancio, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji i Polityki Przemysłowej w tym resorcie. Na scenie zasiedli dr inż. Adam Piotrowski, prezes VIGO Photonics S.A., dr Andrzej Poszewiecki, wiceprezes zarządu Univentum Labs – spółki celowej Uniwersytetu Gdańskiego (UG), Aleksander Mokrzycki, wiceprezes zarządu PFR Ventures, Magdalena Jabłońska, prezes Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej oraz dr hab. inż. Łukasz Sterczewski z Politechniki Wrocławskiej.

– Nie ma dużego ekosystemu innowacji ani innowacyjnej gospodarki bez silnej nauki – podkreśliła dr Agata Wancio. To właśnie w laboratoriach, na uczelniach i w ośrodkach badawczych powstaje wiedza i technologia, które mogą stać się paliwem dla firm deep tech, zdolnych do globalnego wzrostu. W Polsce, jak zauważyła, segment takich start-upów wciąż jest niewielki na tle całego ekosystemu, ale mamy znakomite zespoły badawcze, infrastrukturę akademicką i rosnące źródła finansowania.

Naukowiec kontra ściana rynku: brak sprzężenia zwrotnego

Łukasz Sterczewski wskazał na brak dojrzałego krajowego popytu na przełomowe technologie oraz wynikające z tego słabe sprzężenie zwrotne z rynkiem.

– Częstym problemem w naukach podstawowych i stosowanych jest to, że naukowcy sami wymyślają sobie problemy. Dopiero później zderzają się z brutalną ścianą rzeczywistości. Okazuje się, że rynek tego po prostu nie potrzebuje – mówił.

Jego zdaniem kluczowe jest stworzenie mechanizmów wczesnej weryfikacji pomysłów. Drugą barierą jest chroniczne niedofinansowanie i rozproszenie wysiłków badawczych. Sterczewski postulował zdefiniowanie kilku strategicznych obszarów i technologii, na które państwo świadomie stawia, oraz budowanie wokół nich skoncentrowanych kompetencji zamiast plasowania zasobów po całym systemie.– Gdyby młody człowiek wchodził w system, w którym widać jasno zarysowane priorytety, istnieją zespoły i infrastruktura wokół kluczowych technologii, a rynek wysyła czytelne sygnały, wiele barier pokonywałby niejako „przy okazji” – podsumował.

VC widzi najpierw spółkę i zespół, dopiero potem technologię

Perspektywę inwestorów przedstawił Aleksander Mokrzycki. PFR Ventures pełni rolę funduszu funduszy, czyli inwestuje w fundusze venture capital (wysokiego ryzyka).– Największe niezrozumienie polega na tym, że wielu naukowców zakłada, iż fundusz venture capital będzie finansował badania. Tymczasem fundusz może zainwestować tylko w spółkę, osobny byt prawny, z zespołem, który weźmie odpowiedzialność za rozwój technologii i przejście całej drogi od prototypu po rynek – tłumaczył.

Jak mówił, pierwszy krok, a więc przeniesienie wyników z uczelni do spółki,  jest sam w sobie trudny, a system nie zawsze pomaga. Na najwcześniejszych etapach ryzyko technologiczne jest zazwyczaj finansowane z grantów i dotacji. Dopiero gdy ryzyko osiągnięcia podstawowych parametrów technologii jest mniejsze, pojawia się miejsce na fundusz venture capital.

Magdalena Jabłońska od lat pracuje z naukowcami, którzy stają się założycielami start-upów. Przywołała rozmowy z zagranicznymi inwestorami, którzy wskazywali, że w polskich zespołach deep tech często brakuje kompetencji biznesowych, otwartości na partnerstwo z inwestorem i myślenia od początku o rynku globalnym. Dodatkowym wyzwaniem jest niewielki rynek wewnętrzny dla wielu zaawansowanych technologii.

Spółka celowa: między uczelnią, naukowcem a inwestorem

Dr Andrzej Poszewiecki opowiadał o praktyce budowania spółek spin-off przy uczelni. Wspomniał o najnowszym sukcesie: inwestycji sięgającej 10 mln zł w biotechnologiczną spółkę Waxina, rozwijającą się jako spin-off UG. W rundzie wzięły udział zarówno fundusz zarządzany przez PFR Ventures, jak i inwestorzy prywatni. Uczelnia, badacze i spółka celowa są udziałowcami tej firmy.

Poszewiecki przywołał także wyniki badań ogólnopolskiego projektu poświęconego spółkom celowym. Okazało się, że formalnie w Polsce jest ich około 240, ale operacyjnie działa mniej więcej połowa. – Bariery są bardzo realne, niejasne regulacje, spory o własność intelektualną, brak wsparcia, a czasem wręcz nieufność wobec spółek – wyliczał.

Czy fundusze rozumieją ryzyko technologiczne

Pytanie o to, czy polskie fundusze venture capital rozumieją ryzyko technologiczne i potrafią z nim pracować, wróciło do Aleksandra Mokrzyckiego. Wyjaśniał, że każdy fundusz potrzebuje dwóch rodzajów kompetencji.

Pierwsza grupa to kompetencje uniwersalne: umiejętność znajdowania ciekawych projektów, prowadzenia negocjacji, zamykania transakcji, a później wspierania spółki po inwestycji. Druga to wyspecjalizowane, niezbędne w trudno dostępnych, bardzo konkurencyjnych branżach, takich właśnie jak deep tech. Mokrzycki podkreślił też, że dla uczelni kluczowa jest standaryzacja modeli komercjalizacji – jasne, powtarzalne zasady przenoszenia technologii do spółek, które z jednej strony będą atrakcyjne dla inwestorów, a z drugiej zmniejszą osobiste ryzyko władz uczelni funkcjonujących w reżimie ustawy o finansach publicznych.– Proces komercjalizacji musi być prostszy i mniej obarczony ryzykiem – podkreślał.

Deep tech jako narzędzie suwerenności technologicznej

Adam Piotrowski spojrzał na temat z perspektywy kilkudziesięciu lat historii własnej firmy, która wyrosła z polskiej nauki i stała się rozpoznawalnym na świecie producentem zaawansowanych detektorów podczerwieni.
– Kiedy mówimy o deep tech, nie mówimy o modnej dziś sztucznej inteligencji. Mówimy o tym, co stało za rewolucją półprzewodnikową w latach 80. czy za rozwojem przetwarzania danych w latach 90. To praca nad fundamentami, która trwa dekadami, zanim zaczną się pojawiać spektakularne zyski – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że żyjemy w czasach globalnych napięć, w których ryzyko przerwania łańcuchów dostaw – czy to w elektronice, farmacji, czy energetyce – jest bardzo realne. Deep tech jest w jego ocenie narzędziem budowania suwerenności technologicznej: pozwala rozumieć materiały i procesy „od atomów”, a w konsekwencji tworzyć własne, niezależne rozwiązania.– Jeśli nie zbudujemy własnej polityki technologicznej, własnych funduszy inwestujących długoterminowo w deep tech, będziemy skazani na import kluczowych technologii. A za nimi idą nie tylko pieniądze, ale i zależności – ostrzegał.

Na przykładzie VIGO Photonics pokazał, że rozwój firmy deep tech to ciągły proces. Pierwszy kluczowy klient jest ważny, ale jeszcze ważniejszy jest długofalowy popyt krajowy.– Mamy ogromny potencjalny rynek wewnętrzny: obronność, zdrowie, energetykę. To są dziesiątki miliardów złotych rocznie. Pytanie, czy potrafimy połączyć ten popyt z naszymi technologiami, zamiast automatycznie importować gotowe rozwiązania – mówił.

Własność intelektualna i wzorce z USA oraz Litwy

Do kwestii własności intelektualnej i inspiracji płynących z zagranicy wrócił Łukasz Sterczewski. Jego zdaniem jednym z kluczowych elementów jest profesjonalny wywiad technologiczny – czyli stałe monitorowanie światowych trendów, rozwiązań i zapotrzebowania, prowadzone przez kompetentnych ludzi na styku nauki i rynku. Taki system ma nie tylko motywować naukowców do podejmowania tematów istotnych dla gospodarki, ale też „wyciągać” z uczelni pomysły, które mogłyby pozostać niezauważone. Sterczewski wskazał dwa modele, które mogą być inspiracją. Pierwszy, amerykański, oparty o agencję DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency, finansuje przełomowe projekty obronne – red.). Tam państwo definiuje strategiczne wyzwania, a wiodące ośrodki naukowe konkurują o ich realizację. Drugi przykład to litewska dolina fotoniczna: przez trzy-cztery dekady konsekwentnie budowano tam klaster firm i instytucji wokół technologii fotonicznych. Z czasem z tego ekosystemu zaczęły wyrastać kolejne start-upy akademickie, które dziś z sukcesem konkurują globalnie.

– Z wypowiedzi wszystkich wyłania się jeden mocny wniosek: komercjalizacja wyników badań nie może być dodatkiem, tylko integralnym elementem misji uczelni i całego systemu nauki – podsumowała Agata Wancio. – Tylko wtedy ścieżka od naukowca do jednorożca (firma warta miliard – red.) przestanie być wyjątkiem, a stanie się powtarzalnym elementem polskiego ekosystemu deep tech.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.