Większość kontrolowanych przez państwo firm wypłaci w tym roku niższe dywidendy lub wcale tego nie zrobi. Zamiast dzielić się zyskiem z akcjonariuszami, przedsiębiorstwa inwestują w rozwój.
Odkąd po wygranych jesienią 2015 r. wyborach Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w spółkach kontrolowanych przez państwo, sposób dzielenia wypracowywanych przez te firmy zysków zmienił się radykalnie. Spółki więcej pieniędzy zachowują dla siebie, przede wszystkim na inwestycje, a mniej wypłacają akcjonariuszom. Zakończony w zeszłym tygodniu sezon walnych zgromadzeń akcjonariuszy podsumowujących dokonania spółek w 2016 r. dobrze to udowadnia. Chociaż w wielu wypadkach do podziału było więcej pieniędzy niż rok wcześniej, bo zyski wzrosły, to przyznane akcjonariuszom dywidendy drugi rok z rzędu spadły. Także do państwowej kasy z tytuły dywidend i wypłat z zysku wpłynie w tym roku niewiele ponad 2 mld zł, najmniej od 2005 r.
Reklama
Energetyka inwestuje i ratuje górnictwo

Reklama
Wyniki finansowe poprawiły np. spółki energetyczne. Enea, Energa, PGE i Tauron zarobiły w zeszłym roku łącznie 3,9 mld zł. Rok wcześniej miały 4,4 mld zł straty, przede wszystkim ze względu na korektę wartości znajdujących się w ich aktywach elektrowni węglowych. Mimo tego kwota dywidend, które otrzymają akcjonariusze, spadła o 70 proc. W ciągu dwóch lat wypłaty z zysku obniżyły się o 90 proc. Przede wszystkim dlatego, że politykę dywidendową zmieniła PGE. W zeszłym roku największa firma w branży wypłaciła 25 gr na akcję, w tym roku akcjonariusze nie otrzymają nic. Tym razem zaskoczenia nie było (w zeszłym roku akcjonariusze dowiedzieli się dopiero na walnym, że dywidenda będzie niższa o 70 proc. od proponowanej przez zarząd), bo już w maju zarząd firmy poinformował, że będzie rekomendował wstrzymanie wypłat dywidendy do 2020 r. Walne zgromadzenie tę deklarację zatwierdziło.
Drugi rok z rzędu zyskiem z akcjonariuszami nie podzieli się Tauron, kolejny raz wysokość dywidendy obniżyła Energa. Przed rokiem spółka zapłaciła 49 gr na akcję, w tym jedynie 19 gr. Jeszcze dwa-trzy lata temu do akcjonariuszy gdyńskiej firmy trafiała ponad połowa rocznego zysku, teraz wskaźnik wypłaty spadł do 10 proc. Jedynie Enea zwiększyła dywidendę, chociaż przede wszystkim dlatego, że przed rokiem nie płaciła jej wcale. Teraz udziałowcy mogą liczyć na 25 gr na jedną akcję.
Energetyka radykalnie zmniejszyła wypłaty dla akcjonariuszy, bo modernizuje elektrownie i buduje nowe. Ale dodatkowe pieniądze pochłaniają też projekty, które są realizacją programu politycznego Prawa i Sprawiedliwości: energetyka zaangażowała się w ratowanie górnictwa i repolonizację branży, w której i tak polski państwowy kapitał miał dominującą pozycję. PGE nie zdecydowała się w tym roku na wypłatę dywidendy, m.in. dlatego że 4,5 mld zł wyda na odkupienie polskich aktywów francuskiego koncernu EDF.
– W przypadku kontrolowanych przez państwo firm zawsze trzeba brać pod uwagę takie ryzyko, że zamiast wypłacać dywidendę będą one wydawać pieniądze na projekty wymyślone przez polityków. W poprzednich latach państwowe firmy np. intensywnie szukały gazu łupkowego, teraz wspierają górnictwo – zauważa Adam Ruciński, doradca inwestycyjny i prezes zarządu BTFG Advisory.
KGHM płaci najmniej od 13 lat
Także tylko na symboliczną dywidendę mogą liczyć akcjonariusze KGHM. Czołowy producent miedzi na świecie zapłaci 1 zł na akcję. Dla porównania w rekordowym 2012 r. spółka wypłaciła udziałowcom 28,34 zł. Ale w ostatnich dwóch latach KGHM zanotował łącznie ponad 9 mld zł, przede wszystkim ze względu na przeszacowanie wartości chilijskiej kopalni Sierra Gorda. Strata nie zamyka drogi do wypłaty dywidendy, bo firma może dystrybuować zyski, których nie podzieliła w poprzednich latach. I KGHM z takiej możliwości skorzystał. W zeszłym roku zapłacił 1,5 zł na akcję, teraz obniżył wypłatę o jedną trzecią. Spółka przyznała dywidendę po raz 13. z rzędu i w tym czasie nigdy nie była ona niższa.
Mniejszą wypłatę otrzymają także posiadacze akcji PZU. W poprzednich latach największy krajowy ubezpieczyciel wypłacał niemal wszystkie zyski, ale teraz spółka zastrzegła, że potrzebuje pieniędzy na rozwój organiczny i innowacje. Jednocześnie nadwyżkę kapitału, z której inwestycje mogła finansować, wydała na zakup 20 proc. akcji Pekao od włoskiej grupy UniCredit. Realizując tym samym, kosztem 6,5 mld zł, nakreśloną przez polityków wizję repolonizacji sektora bankowego. Akcjonariusze PZU muszą liczyć się z tym, że w kolejnych latach na dywidendę spółka będzie przeznaczała jedynie połowę wypracowywanych zysków.
Drugi rok z rzędu dywidendy nie wypłaci PKO BP. Mimo że aktualizując strategię pod koniec zeszłego roku, największy polski bank założył, że do 2020 r. będzie co roku dzielił się zyskiem z akcjonariuszami. Jeszcze w marcu prezes Zbigniew Jagiełło deklarował, że mogą oni liczyć na wypłatę. Ostatecznie jednak ugiął się pod naciskiem Komisji Nadzoru Finansowego. Nadzorca rynku zalecił bankowi, w którego aktywach znajdują się kredyty udzielone w szwajcarskich frankach, żeby cały zeszłoroczny zysk (2,8 mld zł) przeznaczył na zwiększenie swoich kapitałów.
Budżet dostanie mniej, bo nie potrzebuje
Ale też nie wszystkie firmy zmniejszyły wypłaty dla akcjonariuszy. O 10 proc. wyższą niż przed rokiem dywidendę wypłaci PGNiG. W grupie spółek kontrolowanych przez państwo dominująca na rynku gazowym firma wyróżnia się regularnością wyników finansowych. Z posiadaczami akcji zyskiem podzieli się po raz 12. z rzędu. W tym roku wypłaci im niemal połowę z 2,4 mld zł zeszłorocznego zysku. Zdaniem analityków bez uszczerbku dla swojej kondycji finansowej mogłaby płacić więcej, ale firmę obowiązują wytyczne Ministerstwa Energii. Resort, który prócz spółek energetycznych nadzoruje także m.in. PGNiG, KGHM oraz koncerny paliwowe, zalecił, żeby akcjonariuszom wypłacić nie więcej niż połowę zeszłorocznego zysku.
Na znacznie wyższe dywidendy mogły sobie pozwolić także PKN Orlen i Lotos. Obydwie spółki miały najwyższe zyski w historii, a wyniki pierwszego kwartału tego roku sugerują, że to osiągnięcie uda się jeszcze poprawić. Mimo tego Orlen na dywidendę przeznaczył mniej niż jedną czwartą zeszłorocznego zysku. Co i tak pozwoliło wypłacić rekordowe 3 zł na akcję. Lotos podzielił się z akcjonariuszami zyskiem po raz pierwszy od 10 lat, ale w tym wypadku wskaźnik wypłaty był jeszcze niższy i wyniósł 10 proc.
Kontrolowane przez państwo spółki wypłacą skromne dywidendy także dlatego, że w tym roku budżet nie potrzebuje pilnie pieniędzy z tego źródła. Po pięciu miesiącach deficyt wyniósł jedynie 200 mln zł, czyli 0,3 proc. rocznego planu. W ustawie budżetowej zaplanowano 2,4 mld zł wpływów z dywidend i wypłat z zysków od kontrolowanych przez państwo firm. To o połowę mniej niż rok wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że nawet tej kwoty nie uda się zebrać. Nie tylko niższe są dywidendy od spółek giełdowych, lecz także pozostałe firmy znajdujące się pod kontrolą Skarbu Państwa odprowadzą mniej do budżetu. Na przykład w Totalizatorze Sportowym dywidenda jest niższa niż przed rokiem o 60 proc., a Gaz-System nie wypłaci jej wcale. Wypłaty z zysku nie będzie w tym roku także w Banku Gospodarstwa Krajowego.
Enea zwiększyła dywidendę, ale przed rokiem nie płaciła jej wcale