Niecałe 868 mln zł wyniósł deficyt budżetowy na koniec kwietnia. Przez ostatnie 20 lat w lepszej sytuacji budżet o tej porze roku był tylko raz.
Reklama
Wyjątkowo dobra sytuacja w budżecie / Dziennik Gazeta Prawna
W danych opublikowanych wczoraj przez resort finansów w oczy rzucają się dwie rzeczy. Pierwsza: dochody państwowej kasy wypadają nadspodziewanie dobrze. MF, rozpisując plan budżetowy na ten rok, nie przewidywał tak dobrego obrotu spraw. Zgodnie z harmonogramem na koniec kwietnia do budżetu miało trafić 110,8 mld zł. Jest ok. 117 mld zł. Prawie połowa tej kwoty to wpływy z VAT. Fiskus chwali się, że do końca kwietnia uzyskał prawie 57 mld zł z VAT, o 33,8 proc. więcej niż rok temu. W ocenie MF to zasługa poprawy ściągalności.
– Jesteśmy na dobrym kursie odzyskiwania VAT, ale też coraz skuteczniej realizujemy plan podnoszenia dochodów w podatku od zysków firm. Ostatnio udało nam się wykryć mafię, która działała w obszarze tytoniu do fajek wodnych, co dało budżetowi 100 mln zł – komentował dane o budżecie wicepremier Morawiecki.

Reklama
Politycy opozycji widzą to inaczej. Posłanka Izabela Leszczyna z PO, była wiceminister finansów, mówi, że to, co PiS nazywa uszczelnianiem, jest pogarszaniem płynności w firmach.
– Przedsiębiorca VAT musi płacić co miesiąc, a zwroty dostaje po kwartale albo dłużej. Na wynik z I kw. wpłynął też odwrócony VAT w budownictwie, bo także podatek z tej branży wpłynął wcześniej – mówi.
Jednak teorie, że za świetnymi wynikami stoją księgowe sztuczki, po wynikach kwietnia nieco się zachwiały. O ile dobre wyniki za styczeń i luty można było tłumaczyć efektem zagrywki zastosowanej przez resort (wcześniejsza wypłata zwrotów VAT w grudniu, co obciążyło wynik za 2016 r. i stworzyło zakładkę na 2017), o tyle trudno zakładać, że efekt ten działał w kwietniu. Nie potwierdza się też hipoteza, która mówiła o przesunięciu wynikającym z likwidacji rozliczeń kwartalnych VAT. To, co według starych zasad fiskus dostałby w kwietniu za całe trzy pierwsze miesiące, w tym roku dostawał po kawałku w rozliczeniach miesięcznych. Sceptycy zakładali więc, że budżet dostał pieniądze wcześniej, ale niekoniecznie więcej. Ale wyniki z kwietnia też tego bardzo nie potwierdzają, bo do kasy trafiło 14,6 mld zł. To o 17,6 proc. więcej niż w kwietniu 2016 r.
MF w wykonaniu dochodów pomogła bardzo dobra koniunktura w gospodarce. Według wstępnych danych GUS wzrost gospodarczy w I kw. wyniósł 4 proc. – To efekt ożywienia w popycie krajowym. W I kw. przyspieszyły inwestycje, były zapewne na plusie i, co ważne, przyspieszyły inwestycje publiczne, w tym samorządów. Drugi czynnik to konsumpcja – podkreśla Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Według niektórych prognoz mogła się ona zwiększyć o ponad 4,5 proc. Już pod koniec 2016 r. Polacy zaczęli więcej kupować, wtedy konsumpcja prywatna zwiększyła się o 4,2 proc. Tak mocnego przyspieszenia jak pod koniec ubiegłego i na początku tego roku nie mieliśmy od wybuchu kryzysu w 2008 r. To świetna informacja, bo im większe wydatki na zakupy, tym więcej VAT wpływa do budżetu. Proces ten wspierany jest przez wzrost cen. Inflacja szybko rosła, dziś wynosi 2 proc. O tym, jak dobre są nastroje konsumentów (co przekłada się na wielkość zakupów), świadczą opublikowane wczoraj badania koniunktury konsumenckiej – po raz pierwszy liczba optymistów przekroczyła liczbę pesymistów.
– Im więcej miesięcy upłynie od początku roku, tym łatwiej będzie ocenić wpływ na dochody budżetu działań uszczelniających, przesunięć w zwrotach VAT oraz czynników wynikających z dobrej sytuacji gospodarczej – ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. O tym, że budżetowi pomaga dobra koniunktura, świadczą też dane o innych podatkach. Z PIT fiskus ściągnął do tej pory ok. 16 mld zł (o 7,6 proc. więcej niż rok temu), z CIT 13,1 mld zł (wzrost o 15,1 proc.), natomiast z akcyzy ok. 20,5 mld zł (o 3,5 proc.).
W danych o budżecie zauważalne jest jeszcze jedno: zaciągnięty hamulec w wydatkach. Do końca kwietnia wyniosły 117,9 mld zł. To mniej, niż zakłada oficjalny harmonogram (121,2 mld zł). Przy zestawieniu z wysokimi dochodami efektem jest bardzo mały deficyt budżetu centralnego. Po czterech miesiącach wyniósł on niecałe 868 mln zł. Lepszy wynik udało się osiągnąć tylko rządowi PO–PSL w 2008 r. Wtedy, również dzięki rozpędzonej gospodarce, budżet notował nadwyżkę po kwietniu w wysokości ponad pół miliarda złotych.