W ubiegłym roku kontrahenci naszych przedsiębiorców kupili o ponad połowę więcej raportów o nich. M.in. z powodu problemów ze ściąganiem należności.
Według firmy Bisnode, wywiadowni gospodarczej o globalnym zasięgu, w 2016 r. zagraniczne podmioty zamówiły 328,9 tys. raportów prześwietlających finanse przedsiębiorców z Polski. To aż o 64 proc. więcej niż rok wcześniej. W ciągu ostatnich dwóch lat sprzedaż takich informacji podwoiła się.
Tomasz Starzyk, analityk Bisnode, tłumaczy ten wzrost rosnącym zainteresowaniem inwestycjami w Polsce. Firmy z zagranicy, wchodząc na nasz rynek, sprawdzają potencjalnych kontrahentów. Z zestawienia wywiadowni wynika, że najbardziej „ciekawscy” są Amerykanie. W 2016 r. poprosili o 194,3 tys. raportów dotyczących polskich firm – o 105 proc. więcej niż rok wcześniej.
To zbieżne z danymi Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych o bezpośrednich inwestycjach. W ubiegłym roku prym wiodły na tym polu przedsiębiorstwa z USA. To stamtąd pochodziło najwięcej, bo aż 16 nowych „BIZ-ów”. Kolejne dwa miejsca zajmowały Francja i Niemcy.
Jednak nie tylko chęć inwestowania była impulsem do sprawdzania polskich przedsiębiorców. Drugim była współpraca handlowa i chęć zabezpieczenia płatności za dostawy towarów i usług do Polski. To zapewne dlatego ponad 32 tys. raportów zamówiły w Bisnode firmy z Wielkiej Brytanii (drugie miejsce). Więcej zapytań napłynęło w minionym roku też z Hiszpanii, Kanady, Holandii, Włoch, Danii, Szwajcarii czy Belgii. Większość z nich plasuje się w pierwszej dziesiątce państw, z których najchętniej importujemy. Liderem na tej liście są Niemcy (w 2016 r. kupiliśmy od nich towary za prawie 220 mld zł), ale w piątce znalazły się też Holandia (46,5 mld zł) i Włochy (prawie 41 mld zł).