Klienci piętnastokrotnie częściej skarżą się do rzecznika finansowego na banki niż na firmy pożyczkowe. W okresie od października 2015 r. do lutego 2017 r. na te pierwsze wpłynęło bowiem aż 3800 skarg. Na mniejszy biznes udzielający pożyczek – 250.
Obecna sytuacja na rynku jest jeszcze lepsza, co jest efektem obowiązującej od roku tzw. ustawy antylichwiarskiej, czyli nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2015 r. poz. 1357).
– Wśród skarg na instytucje pożyczkowe zdecydowana większość dotyczy działań opartych na przepisach sprzed noweli. Od chwili wejścia w życie nowelizacji, tj. od marca 2016 r., tylko 12 skarg dotyczyło działań z zakresu funkcjonowania tej ustawy – informowała na niedawnym posiedzeniu sejmowej komisji finansów publicznych rzecznik finansowy Aleksandra Wiktorow.
Reklama
Dodatkowo, jak wynika z jej obserwacji, problem wysokich kosztów pozaodsetkowych, które stanowią większość opłat ponoszonych przez konsumentów, dotyczy głównie banków oraz tych instytucji pożyczkowych, które oferują pożyczki na dłuższe okresy. Innymi słowy, wbrew powszechnie panującej opinii, przedsiębiorcy oferujący chwilówki nie łamią obecnie prawa na masową skalę.
Czy to oznacza, że nie ma już żadnych problemów? Niestety są. Część branży próbuje bowiem obchodzić obowiązujące regulacje.

Reklama
Po pierwsze, od czasu uchwalenia ustawy antylichwiarskiej wzrosła rola pośredników, którzy udzielają kredytów. Rzecz w tym, że umowa o pośrednictwo często ma charakter pozorny. Wówczas konsument zawiera dwie umowy. Jedna dotyczy kredytu i zawierana jest z instytucją pożyczkową, a druga dotyczy usług pośrednictwa.
– W takiej sytuacji umowa zawarta z pośrednikiem z reguły nie będzie objęta limitem kosztów pozaodsetkowych – podkreślała w Sejmie Aleksandra Wiktorow.
Biuro Rzecznika Finansowego dostrzega także zwiększające się ryzyko unikania przez przedsiębiorców stosowania restrykcyjnych przepisów ustawy o kredycie konsumenckim. Pojawiają się bowiem sprawy klientów, którzy przekonani, że zawierają umowę pożyczki, w rzeczywistości dokonali sprzedaży nieruchomości z zastrzeżeniem prawa odkupu. W efekcie konsument sprzedawał nieruchomość, a w zamian otrzymywał pieniądze. Ich zwrot warunkował odzyskanie nieruchomości.
– Prawo odkupu w dużej mierze było iluzoryczne – na przykład z uwagi na zbyt krótki termin, w którym można było nieruchomość odkupić – zwracała uwagę Aleksandra Wiktorow.
Takim właśnie patologiom chce przeciwdziałać Ministerstwo Sprawiedliwości. Pracuje ono obecnie nad nowelizacją kodeksu karnego i ustawy o kredycie konsumenckim, które wprowadzą realną odpowiedzialność za lichwę. Branża pożyczkowa pomysł karania za ten proceder chwali. Sprzeciwia się jednak innej propozycji, a mianowicie obniżeniu limitów kosztów pozaodsetkowych. Jak przekonuje, w połączeniu z istnieniem programu 500+ spowoduje to, że przedsiębiorcy udzielający kredytu konsumenckiego znikną z rynku. A to – w ocenie ich przedstawicieli – spowoduje rozkwit szarej strefy, nad którą państwo nie będzie miało żadnej kontroli.