Resort finansów jest gotowy, by wypełnić jedno z założeń planu wspierania oszczędności autorstwa wicepremiera Morawieckiego – ofertę detalicznych obligacji premiowych. Ale sprzedać je nie będzie łatwo.
Nowy, specjalny typ obligacji, który sprawdził się w innych krajach, mógłby zostać opracowany nawet w ciągu kilku tygodniu. Wiceminister finansów Piotr Nowak mówił przed świętami w wywiadzie dla DGP, że obligacje premiowe mogłyby trafić do sprzedaży już w połowie roku.
Reklama
Resort dużą wagę przykłada do dopracowania szczegółów tak, by oferta była zrozumiała dla klientów, a do samej emisji nie trzeba byłoby zbyt dużo dokładać.

Reklama
Detaliczna obligacja premiowa Skarbu Państwa byłaby absolutną nowością na polskim rynku. Wzorem mają być sprzedawane w Wielkiej Brytanii obligacje loteryjne. To ciekawy instrument cieszący się dużym powodzeniem. Od 1956 r. sprzedaje go państwowy bank National Savings and Investments. Obligacja przypomina bon kupiony na loterii: główną wygraną może być milion funtów, przy czym minimalna wartość inwestycji to 100 funtów. W grudniowym losowaniu jeden milion zgarnęła inwestorka, która ulokowała w obligacjach premiowych niewiele ponad tysiąc funtów, drugi – mężczyzna, który kupił papiery za ponad 9 tys. Wygrane są losowane z puli, w której są dwie nagrody po milionie, trzy po 100 tys. funtów, pięć po 50 tys., 12 po 25 tys. i tak dalej aż do ponad 2 mln nagród po 25 funtów. Łączna wartość nagród to kilkadziesiąt milionów funtów, dla przykładu w styczniu to prawie 68 mln.
Choć wygląda to atrakcyjnie, z zaszczepieniem pomysłu na polskim rynku może być jednak kłopot. National Savings and Investments jasno określa, kto nie powinien kupować jego obligacji premiowych. To nie jest produkt dla tych, którzy szukają stałego dochodu z inwestycji. Ani również dla tych, którzy oczekują jakiejś gwarantowanej stopy zwrotu. Obligacji premiowych nie powinni nabywać także ci, którzy boją się inflacji, bo stałego oprocentowania też nie ma.
Tak się składa, że większość wymienionych cech to przeciwieństwa tych, które ma typowy klient kupujący obligacje detaliczne w naszym kraju. Zwykle oczekuje on stałego gwarantowanego zysku i bardzo nie lubi ryzyka (za gwarancję Skarbu Państwa jest skłonny zgodzić się na mniejsze oprocentowanie). Struktura wiekowa kupujących obligacje detaliczne wyraźnie wskazuje, że obecną ofertą MF interesują się raczej konserwatywni inwestorzy. Aż trzy czwarte z nich to osoby powyżej 50. roku życia.
Z naszych informacji wynika, że to główny powód, dla którego resort finansów bardzo ostrożnie zabiera się do prac nad ofertą obligacji premiowych. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że z dużymi oporami idzie sprzedaż innej, dopiero co zaprezentowanej nowinki, czyli obligacji 500 plus. To specjalne papiery przeznaczone dla uczestników programu „Rodzina 500 plus”. Resort sprzedaje je w dwóch seriach (6- i 12-letniej). W pierwszych dwóch miesiącach inwestorzy wydali na nie (łącznie) ponad 2 mln zł. Dla porównania tylko listopadowa sprzedaż standardowej obligacji dwuletniej wyniosła 214,6 mln zł. Ewidentnie oszczędzający, którzy zazwyczaj korzystają z oferty MF, niechętnie sięgają po nowe papiery i resort zastanawia się, na czym polega problem: czy to kwestia złego skonstruowania parametrów, czy raczej ograniczonej z góry grupy nabywców. Na drugą wpadkę nie chce sobie pozwolić, a ryzyko jest duże, bo obligacja premiowa bardziej przypomina kupon na loterii niż typowy papier oszczędnościowy.
Jarosław Sadowski, analityk firmy Expander, uważa, że może być problem ze sprzedażą obligacji premiowych, zwłaszcza na początku oferty. – Oczywiście wszystko zależy od dokładnych parametrów oferty i tego, jak ona będzie promowana, ale realnie patrząc, przy tym typie klienta na duży sukces bym nie liczył. Choćby dlatego, że to będzie produkt mało znany – mówi Sadowski. Nie wyklucza jednak, że z czasem może on być coraz bardziej popularny, ale to będzie zależało od wielu czynników – np. zysków z innych form oszczędzania. Wraz ze wzrostem stóp bardziej opłacalne może być lokowanie pieniędzy w bankach.
Według Sadowskiego MF powinno sobie odpowiedzieć na pytanie, w jakim kierunku ma iść rynek obligacji detalicznych. Z doświadczeń ostatnich lat wynika, że sprzedają się głównie krótkoterminowe, ale szansą dla MF może być plan budowy oszczędności krajowych w oparciu o III filar systemu ubezpieczeń. – Skoro udział w III filarze ma być domyślny, to może jest to szansa na rozwój tego rynku. Może MF powinno raczej dopasowywać ofertę w kierunku budowy długoterminowych oszczędności emerytalnych. Coś z tym rynkiem trzeba zrobić, ale na pewno z niego nie rezygnować, bo ma on swoje zalety, np. taką, że umożliwia akumulowanie polskiego kapitału, co może działać stabilizująco w przypadku jakichś napięć na rynkach – mówi analityk.
4,3 mld zł to wartość sprzedaży obligacji detalicznych w 2016 r. (dane na koniec listopada)
77,5 proc. taki odsetek kupujących obligacje detaliczne to osoby powyżej 50. roku życia