● Żądając zawieszenia obrotu akcjami AD Drągowski, KNF sugerowała jednocześnie GPW zmianę warunków dopuszczenia spółek do obrotu. Czy coś zmieni się w tych przepisach?

– Wprowadzimy dwie zmiany, ale trudno uznać, że są one adresowane do przypadku tej spółki, mają bardziej uniwersalne zastosowanie. Firmy będą musiały spełniać łącznie dwa z istniejących warunków dotyczących akcji wprowadzanych do obrotu, a nie alternatywnie jeden z nich. Chodzi o zapisy, które obecnie stanowią, że z akcji objętych wnioskiem o dopuszczenie do obrotu co najmniej 15 proc. lub 100 tysięcy, o wartości co najmniej 1 mln euro, musi znajdować się w rękach akcjonariuszy mających prawo do mniej niż 5 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Nałożyliśmy połączone warunki na historię debiutów z ostatniego roku, szczególnie przyglądając się mniejszym podmiotom. Z analiz wynika, że w nielicznych przypadkach firmy miałyby kłopoty z dopuszczeniem do obrotu na nowych zasadach. W drugiej zmianie bierzemy pod uwagę ściśle podmiotowe rozproszenie akcjonariatu. Akcje miałyby być dopuszczane do obrotu, jeżeli znajdują się w posiadaniu takiej liczby akcjonariuszy, która stwarza podstawę do kształtowania się płynnego obrotu giełdowego.

● Czy będzie minimalny wymóg co do liczby akcjonariuszy?

– Nie określamy, ilu powinno ich być. Byłoby to dowodem pewnego rodzaju naiwności u wprowadzających takie wymagania, bo żadna liczba, 10, 50, 100 czy nawet kilkuset akcjonariuszy nie przesądza o tym, że potem w obrocie nie będzie pewnych problematycznych sytuacji na tle płynności. Zresztą to jest liczba aktualna, w granicach, w jakich w ogóle możemy ją znać, tylko na moment dopuszczenia. Potem wszystko może się zmienić i zmienia się. Oceniając ten element, będziemy brali pod uwagę m.in. czynniki czysto arytmetyczne, jak kapitalizację, liczbę akcji w rękach mniejszościowych akcjonariuszy, czyli free float i jego stosunek do liczby akcji wprowadzanych do obrotu. Możemy też dla porównania przyjrzeć się notowaniom podobnych spółek z tej samej branży obecnych na parkiecie. Zmiany nie będą wielkie. Dobrze oceniamy obowiązujące przepisy. Pamiętajmy, że rynek to nie matematyka, i wraz z dopuszczeniem nikt nie dostaje żadnej gwarancji.

● KNF sugerowała jednak, aby GPW rozpatrzyła odniesienie wymaganego 15 proc. free floatu do wszystkich akcji spółki, a nie tylko dopuszczanych do obrotu.

– Nie jest moim zwyczajem prowadzić dyskusję z nadzorem poprzez media, dlatego powiem tylko, że to rozwiązanie sprawdziłoby się w jakimś stopniu w przypadku spółek o dużej kapitalizacji, które i tak z reguły nie tworzą problemu, jeżeli chodzi o wielkość free floatu. Przy spółkach o małej kapitalizacji 15 proc. liczone nawet od całości akcji wcale nie jest warunkiem, który pozwoli myśleć spokojnie o przyszłej płynności obrotu.

● Ale jednocześnie na Listę Alertów mają trafiać nie tylko tzw. spółki groszowe, ale też te o dużej zmienności kursu.

– Lista Alertów i ostatnie zmiany w przepisach mają głównie działać na świadomość i praktykę zarządów spółek, które powinny interesować się jakością obrotu i płynnością akcji. Jeżeli będziemy kierować spółki na Listę Alertów, to na pewno dokładnie tak jak dotychczas z uzasadnionej przyczyny. Uchwała nie daje dokładnych wskazówek, w jakim przypadku pojawi się taka możliwość, np. skali wahań kursu, ale o to nam chodziło. Błędem profesjonalnym jest wyłączenie oceny i wartościowania. Zresztą od dawna regulacje rynku kapitałowego są na tym oparte, a wiele przykładów można znaleźć np. w regulaminie giełdy. Gdyby były jawne, pojawiłaby się na przykład groźba celowych działań, które miałyby doprowadzić do przeniesienia spółki na Listę. W tej chwili mogę powiedzieć, że nie ma spółki niegroszowej, co do której jestem zdecydowany, że trafi na Listę. Będziemy monitorować rynek. Zapewne z reguły będzie się okazywać, że problemem są spółki o zbyt niskiej kapitalizacji i rozproszeniu akcji. Wykluczenie z rynku będzie środkiem absolutnie ostatecznym.

● LUDWIK SOBOLEWSKI

prezes GPW od 28 czerwca 2006 r. W latach 1994–2006 wiceprezes KDPW