Nasz świat istnieje w swej obecnej postaci dzięki nowoczesnym, tętniącym życiem rynkom finansowym. Kwestią fundamentalną jest umiejętność odnajdywania się i efektywnego działania w centrach finansowych świata. Niezbędne dla takiej twórczej obecności jest swego rodzaju ciągłe wymyślanie siebie na nowo. To rodzaj kreatywnej destrukcji dającej zdolność przystosowywania do zmian. Leży ona u podstaw sukcesu każdej organizacji, każdego społeczeństwa i kraju.

W ramach debaty na temat aspiracji Warszawy do roli przyszłego centrum finansowego warto zastanowić się nad naszą, jako społeczeństwa i kraju, zdolnością do wspomnianego wymyślania siebie samych na nowo. Czy zdolni jesteśmy rzucić wyzwanie zastanemu status quo?

Minęło już 8 lat od czasu, gdy Daniel Kahneman otrzymał Nagrodę Nobla za badania nad ekonomią behawioralną. Behawiorystyczne postrzeganie świata wpłynęło przemożnie na współczesną naukę, literaturę, stało się obecne we wszystkich aspektach ludzkiego życia. Nie dotyczy to jednak systemu edukacji. To powód do niepokoju. Potrzeba bowiem wykształcić nowe umiejętności w pokoleniach wchodzących w dorosłe życie. Olbrzymi postęp dokonałby się, jeśliby szkoła wprowadzała w zrozumienie technik behawioralnych, tak by stały się one częścią postrzegania świata społecznego, międzyludzkich relacji, aby możliwe były praktyczne zastosowania tej wiedzy.

Należy skoncentrować się na nauce postaw, a nie na zdobywaniu konkretnych kwalifikacji. Większość spraw, z jakimi mamy do czynienia na co dzień, dotyczy bowiem ludzi, a nie zagadnień technicznych czy umiejętności liczenia. Dotyczy to także naszych pracowników. Zapytajmy więc, czy potrafimy wspierać ich umiejętnie, oceniać i promować ich talenty?

Ważną motywacją jest wynagrodzenie. W ten sposób można skłonić zarządzających do pójścia krok dalej. Da to im potrzebną odwagę, by przeciwstawić się utartym schematom myślowym. Potrzeba ukształtować i pozyskać nowe pokolenie liderów, którzy przejmą stery polskich przedsiębiorstw.

Wróćmy jednak do pytania, czy już teraz możemy nazwać Warszawę centrum finansowym? Otóż jakieś miejsce staje się takim centrum w następstwie wielu procesów, jednak samo z siebie nie jest katalizatorem takich procesów (przyciąganie kapitału, debiuty giełdowe, wielkość obrotu). Jestem jednak głęboko przekonany, że podążamy właściwą drogą.

Przypomnijmy więc raz jeszcze na koniec, tym razem w formie anegdoty: To nie najmocniejsze gatunki przetrwają ani nie te najbardziej inteligentne, ale te, które najlepiej przystosowują się do zmian...