„Stress test pokazuje odporność sektora bankowego Unii Europejskiej” – napisał w podsumowaniu najnowszego tzw. testu warunków skrajnych EBA – Europejski Urząd ds. Nadzoru Bankowego. W piątek wieczorem ta instytucja opublikowała długo wyczekiwane wyniki swojego badania kondycji finansowej 51 europejskich banków.

Stress testy zostały przeprowadzone na bazie wyników banków na koniec 2015 r. Zbadane instytucje miały wówczas ponad 1,2 bln euro funduszy własnych, a ich wskaźnik kapitałowy (najważniejsza miara bezpieczeństwa banków) wynosił 13,2 proc. Według EBA, gdyby zmaterializował się najgorszy wzięty pod uwagę scenariusz rozwoju sytuacji w gospodarce i na rynkach finansowych w Europie, to należałoby się liczyć ze stratami na poziomie ok. 350 mld euro z powodu niespłacanych kredytów. Do tego doszłoby ok. 200 mld euro strat związanych z ryzykiem operacyjnym i rynkowym. W sumie fundusze zbadanych banków skurczyłyby się do 970 mld euro, a wskaźnik kapitałowy – do 9,4 proc.

Komu grozi osłabienie

Komu grozi osłabienie

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Funkcjonowanie banków na Starym Kontynencie nie byłoby więc zagrożone. Urzędnikom EBA udało się jednak znaleźć kilka czarnych owiec.

Największy problem to włoski Monte Paschi di Siena (MPS). Finansiści i inwestorzy zdawali sobie z tego sprawę już od dłuższego czasu. Cena akcji tej instytucji – najstarszego działającego dotąd banku na świecie (powstał w XV w.) – w ciągu ostatnich 12 miesięcy spadła o 84 proc., a wartość rynkowa obniżyła się do niewiele ponad 900 mln euro. Według europejskiego nadzoru bank ze Sieny, którego wskaźnik kapitałowy wynosił w końcu 2015 r. 12 proc., a fundusze własne sięgały 8,5 mld euro, może zanotować takie straty, że w 2018 r. będzie miał ujemne fundusze w wysokości 1,6 mld euro, a współczynnik kapitałowy na poziomie -2,2 proc.

Na reakcję włoskiego banku nie trzeba było długo czekać. W niecałą godzinę po publikacji wyników stress testów MPS wskazywał, że dane EBA nie uwzględniają działań podejmowanych po zamknięciu 2015 r. A dwie godziny później poinformował o sprzedaży za jedną trzecią wartości 27 mld euro złych kredytów do specjalnej spółki, której papiery wartościowe obejmą akcjonariusze banku i utworzonego niedawno funduszu Atlante, który ma wspomagać instytucje w trudnej sytuacji. Prócz tego Monte dei Paschi planuje sprzedaż nowych akcji o wartości 5 mld euro. „Zakładając realizację tej transakcji, bank miałby w końcu marca wskaźniki najlepsze w swojej klasie” – stwierdził zarząd MPS.

Inne włoskie banki – o problemach instytucji finansowych z tego kraju było ostatnio najgłośniej – zanotowałyby relatywnie mniejsze straty. W przypadku UniCredit, właściciela polskiego Banku Pekao, fundusze w scenariuszu szokowym zmniejszyłyby się z 41,4 mld euro do 28,8 mld, a wskaźnik kapitałowy spadłby z 10,6 proc. do 7,1 proc.

7 proc. to zdaniem specjalistów granica bezpieczeństwa.

Z badania wynika, że mocniej niż kredytodawcy z Włoch problemami dotknięte byłyby banki z Irlandii oraz Austrii. W scenariuszu szokowym banki irlandzkie powinny liczyć się ze spadkiem wskaźnika kapitałowego do 5,2 proc. W przypadku Allied Irish Banks obniżyłby się on z 13,1 do 4,3 proc. Jeszcze kilka lat temu AIB był obecny w Polsce jako inwestor strategiczny Banku Zachodniego WBK. Musiał go sprzedać. Taka była cena zgody Komisji Europejskiej na dokapitalizowanie tej instytucji przez rząd w Dublinie po wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r.

EBA wzięła pod uwagę również wyniki naszych banków. Zdecydowana większość z nich wchodzi w skład międzynarodowych grup kapitałowych, a europejski urząd podawał wyniki właśnie na poziomie grupowym. Poznaliśmy jednak ocenę największego gracza na naszym rynku – PKO BP. W scenariuszu szokowym jego wskaźnik kapitałowy spadłby na koniec 2018 r. do 11,4 proc. z 13,4 proc. w 2015 r. Dwupunktowe pogorszenie to jeden z lepszych wyników zanotowanych przez zbadane instytucje. Lepsze pod tym względem były tylko norweski DNB (spadek o 0,01 pkt, do 14,3 proc.), duński Danske (spadek o 1,47 pkt, do 14,02 proc.) i hiszpańska Caixa (spadek o 1,84 pkt, do 7,8 proc.).

Jako scenariusz bazowy EBA wzięła aktualne prognozy Unii Europejskiej. W scenariuszu szokowym założono gwałtowny wzrost premii za ryzyko na rynkach finansowych na świecie, wpływ niskich stóp procentowych na dochodowość instytucji finansowych, problemy zadłużeniowe związane z powolnym nominalnym wzrostem gospodarczym, a także ewentualne problemy tzw. shadow-banking. Nasza Komisja Nadzoru Finansowego podkreśliła, że scenariusz negatywny jest „oparty na teoretycznych i mało prawdopodobnych czynnikach makroekonomicznych”.