statystyki

Nasze faktury i muskuły Unii. Kwieciński: Zmniejszenie dotacji nie wchodzi w grę [WYWIAD]

autor: Tomasz Żółciak08.06.2016, 07:57; Aktualizacja: 08.06.2016, 08:18
race rządu w wielu obszarach koncentrują się na przekładaniu unijnych dyrektyw na język naszej krajowej legislacji.

race rządu w wielu obszarach koncentrują się na przekładaniu unijnych dyrektyw na język naszej krajowej legislacji.źródło: ShutterStock

Pomimo napięć na linii Warszawa–Bruksela rozwiązania takie jak zmniejszenie dotacji nie wchodzą w grę – zapewnia w rozmowie z DGP wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński.

Reklama


Ile pieniędzy z poprzedniej perspektywy UE na lata 2007-2013 jest ciągle zagrożonych?

Tych, na które musimy jeszcze zebrać i przedstawić faktury jest jeszcze ok. 3 mld zł, do certyfikacji do Komisji Europejskiej jest jeszcze ok. 10 mld zł. Ale przypomnę, że startowaliśmy z zagrożonymi ok. 40 mld zł. Bardzo nam pomogły nowe, uzgodnione z Komisją Europejską instrumenty, w tym zmiany w programach operacyjnych. Chodzi m.in. o możliwość zmiany podstawy certyfikacji czy zwiększenia intensywności wsparcia dla projektów.

Do kiedy Komisja Europejska (KE) daje nam czas na rozliczenie wszystkich zaległych faktur?

Wszystkie środki musimy ostatecznie rozliczyć z KE do końca marca 2017 roku. Ale wcześniej, do końca czerwca tego roku, musimy przedstawić tzw. wnioski pośrednie, które powinny obejmować także te pieniądze, które były czy są jeszcze zagrożone. Na szczęście widzimy, że wszystkie instytucje rozliczające środki unijne wzięły się ostro do pracy, bo przedstawianych nam faktur do certyfikacji gwałtownie przybywa. Jesteśmy więc dobrej myśli, w przeciwieństwie do tego, co odczuwaliśmy pod koniec ubiegłego roku. Te zagrożone wówczas 40 mld zł wystarczyłoby na dwa lata funkcjonowania rządowego programu „500+”. Z taką skalą zagrożenia mieliśmy do czynienia obejmując rządy.

Czy mamy jakiś plan B na wypadek, gdyby nie udało się przedstawić wszystkich faktur Komisji? Szukacie jeszcze projektów, które mogłyby się „załapać” na dofinansowanie?

Mamy zakontraktowane ponad 100 proc. środków przyznanych Polsce na lata 2007-2013. Ta nadwyżka, której wysokość zależy m.in. od kształtowania się kursu złotego wobec euro, stanowi bufor bezpieczeństwa. Jeśli więc jakieś projekty nam wypadną lub pojawią się oszczędności w ostatecznych rozliczeniach, kolejne projekty będą mogły liczyć na dofinansowanie. Mówimy o projektach, które są już gotowe, a teraz możemy przedstawić na nie faktury. Chodzi o projekty, które nie były objęte pomocą publiczną np. budowa drogi. Jeśli inwestycja była na liście rankingowej, ale nie „załapała” się na wsparcie, bo wyprzedziły ją inne projekty, to teraz jest możliwe, że ze środków unijnych uda się zrefundować część poniesionych na jej realizację wydatków.

Niby Polska jest wielkim zwycięzcą unijnego rozdania na lata 2014-2020, ale jakoś do dziś ciężko to odczuć - inwestycje przyhamowały, samorządy wstrzymały się z wydatkami, narzekają też przedsiębiorcy. Kiedy zaczniemy wreszcie czuć efekty płynących pieniędzy z Brukseli?

Uruchamiamy falę konkursów. Do tej pory złożono wnioski na ok. 106 mld zł. Podpisanych umów nie mamy jeszcze zbyt wiele, bo na kwotę prawie 23 mld zł. Ale to oznacza, że zaczyna się ruch w gospodarce. Uważam, że odczuwalny wpływ funduszy unijnych na gospodarkę nastąpi na przełomie trzeciego i czwartego kwartału tego roku.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama