statystyki

W niedziele markety będą zamknięte? "Cios w polski handel"

autor: Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki27.01.2016, 07:43; Aktualizacja: 27.01.2016, 08:55
wózek-market-handel

Przedstawiciele konkretnych firm na razie unikają odpowiedzi na pytanie, czy i w jaki sposób nowy podatek wpłynie na ich biznes. źródło: ShutterStock

Nikt z branży handlowej, poza zwolnionymi z podatku handlowego, nie jest zadowolony z propozycji Ministerstwa Finansów. Proponuje ono, by nową daninę płaciły wszystkie firmy, które przekroczą próg obrotów 1,5 mln zł miesięcznie. W takim przypadku w weekendy i święta zapłacą stawkę podatku 1,9 proc. od obrotów, a za obrót w pozostałe dni 0,7 proc. lub 1,3 proc. od nadwyżki ponad 300 mln zł miesięcznie. Plany resortu krytykują zarówno przedstawiciele krajowego małego i średniego handlu (w tym spółdzielczego), jak i reprezentanci handlu wielkopowierzchniowego z zagranicznym kapitałem.

Reklama


Reklama


– Nie wierzę, że podatek zostanie uchwalony w tym kształcie. Bo to cios w polski handel, zwłaszcza w ten średni – ocenia Ryszard Jaśkowski, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców „Społem”. Według niego krajowi handlowcy są rozżaleni, bo liczyli na preferencyjne potraktowanie. A dokładniej na wyrównanie szans między nimi a handlem wielkopowierzchniowym prowadzonym przez zagraniczny kapitał.

– Pomysły takie jak opodatkowanie handlu w sobotę i niedzielę są z innego świata. Zagraniczne sieci handlowe utrzymają otwarte sklepy w weekendy, za to my – średni handel spółdzielczy czy średnie sieci handlowe – będziemy musieli zamknąć sklepy w niedziele. To pogorszy naszą konkurencyjność – mówi Jaśkowski. Liczy, że projekt zostanie zmieniony w czasie prac rządowych i potem w parlamencie. – Będziemy proponować, żeby zwolnione z podatku były obroty rzędu 100 mln zł miesięcznie – dodaje.

Propozycje MF nie wzbudziły entuzjazmu wśród przedstawicieli największych sieci. Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, nazywa pomysł wprowadzenia podatku weekendowego „szalonym”. Obroty w weekendy to w przypadku sklepów wielkopowierzchniowych ok. 30 proc. wyniku z całego tygodnia. – Nastąpi zmiana strategii marketingowej, bo podatek weekendowy stawia pod dużym znakiem zapytania np. kampanie sobotnio-niedzielne. Na zasadzie: im więcej sprzedasz, tym więcej ci zabiorą – ocenia dyrektor Faliński. Dodaje, że gdyby wprowadzić podatek tak, jak chce tego MF, to nie dałoby się uniknąć zjawiska kompensacji, czyli przerzucania kosztów na kontrahentów lub klientów.

– Najwięksi przerzucą koszty na dostawców. To może pomóc w utrzymaniu niskich cen i przyciągnięciu klienta. Natomiast ci, którzy zostaną obłożeni podatkiem, ale ich pozycja jest zbyt słaba, by przenieść koszt na dostawców, będą musieli podnieść ceny – twierdzi Faliński. Jego zdaniem na firmach wymusi to zmianę strategii sprzedażowej. Przykładowo zacznie rosnąć udział produktów tańszych, sprzedawanych pod własnymi markami sieci. Bo tam jest największa marża. – Polski handel charakteryzuje się dziś wysokim udziałem produktów premium, prawie 20-proc. w podaży. I to się zacznie zmieniać. Powstanie też ogromna nadwyżka produktów, które znikną z półek wielkich sklepów – one trafią do małych sieci i tradycyjnych hurtowni. Co skończy się nadpodażą – ocenia dyrektor POHiD.

Przedstawiciele konkretnych firm na razie unikają odpowiedzi na pytanie, czy i w jaki sposób nowy podatek wpłynie na ich biznes. – Czekamy na projekt ustawy, dopiero po zapoznaniu się z nim możemy zabrać głos – ucina Michał Mystowski, rzecznik Media Ekspert. Identycznie zachowują się największe sieci, jak np. Biedronka.

Resort finansów wysłał projekt do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i czeka na decyzję premier Beaty Szydło, w jakim trybie ma być procedowany. Być może projekt ujrzymy dziś.

Na to, że na razie jest więcej pytań niż odpowiedzi, zwracają też uwagę eksperci podatkowi. Mówią o całej liście potencjalnych problemów związanych z opodatkowaniem handlu w weekendy. – Będzie to dodatkowe obciążenie administracyjne. Podatek będzie płacony miesięcznie, ale do jego prawidłowej kalkulacji potrzebna będzie bieżąca ewidencja sprzedaży. Ewidencja VAT-owska może być punktem wyjścia do zbierania takich danych, ale to może nie wystarczyć. Będzie to wymagało dostosowań w systemach finansowo-księgowych podatników, co może być kolejnym kłopotem – ocenia Mieczysław Gonta z firmy doradczej PwC.

Inny wątek to np. zwolnienie z podatku dla posiłków przygotowywanych przez zbywcę. – Jak będzie definiowana ta kategoria towarów? Czy zwolnieniu będą podlegały tylko posiłki przygotowywane na terenie sklepu, czy też np. w innym punkcie będącym własnością danego podatnika? Co będzie oznaczało „przygotowywanie”: podgrzewanie, łączenie składników czy wystarczy tylko rozlewanie lub pakowanie? – zastanawia się ekspert.

Wiele pułapek związanych z nowym podatkiem czyha też na e-handel. Problematyczny może być sposób określenia podstawy opodatkowania: jeśli będzie to obrót pomniejszony o zwrot towarów, bieżące rozliczenia podatku będą dla sklepów internetowych bardzo trudne. – Dokonanie zwrotu przy umowie zawartej na odległość jest możliwe w ciągu 14 dni. Jeśli sprzedaż nastąpi 28. dnia miesiąca, sklep uwzględni ją w swojej deklaracji i zapłaci podatek, a 10. dnia kolejnego miesiąca nastąpi zwrot – czy wówczas trzeba będzie korygować rozliczenie? Może to wywoływać konieczność dziesiątek czy nawet setek korekt – ocenia Mieczysław Gonta. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Ted(2016-01-27 09:59) Odpowiedz 139

    Kościół rękami pisu chce przez ten podatek zamknąć wszystkie markety w niedzielę. Rząd strzela sobie w stopę ,bo zamknięte markety nie dają wpływu do budżetu a bezrobocie się zwiększy.

  • Pracownik etatowy (2016-01-27 15:56) Odpowiedz 92

    Sobota to jedyny dzień kiedy można zrobić na spokojnie zakupy jak w tygodniu się pracuje. Znów Ci co pracują będą płacić więcej. W tygodniu w ciągu dnia hipermarkety odwiedzają głównie emeryci, bezrobotni, matki na macierzyńskim, uczniowie itp. Pracujący człowiek będzie musiał brać wolne by zaopatrzyć tanio rodzinę. Absurd!

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • 666(2016-01-27 20:22) Odpowiedz 51

    Znowu ,,KLECHY ,, rękoma PISlamistów rządzą się w tym kraju i osiągają swoje cele !!!! Ale to dopiero początek będzie jeszcze gorzej . Na dni młodzieży mieli dostać 100 mil złotych a dostali 150 !!!

  • to jest absurd(2016-01-27 16:31) Odpowiedz 25

    Nic złego by się nie stało, a wpływy do budżetu nie będą niższe, no chyba, że są tacy co to z nudów w niedziele spacerują po sklepach i coś tam kupią. To co mają kupić to kupią a sporo ludzi będzie miało w niedzielę rodzinę w całości.

  • ZENEK(2016-01-28 17:54) Odpowiedz 21

    TYLKO U NAS SA W NIEDZIELE CZYNNNE SKLEPY A DLACZEGO JEST WYJATEK TAM TEZ SA LUDZIE I CHCA BYC W DOMU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • nina(2016-01-28 08:52) Odpowiedz 10

    coś mi ta demokracja zaczyna śmierdzieć na każdym kroku podwyżki, totalna inwigilacja ( nowa ustawa o policji) co już zdaje się zahaczać o Orwella zakupy tylko w wyznaczone dni tygodnia sądzę że PIS to dopiero jest zdziwiony stanem finansów po poprzedniej ekipie 9ustawa o policji

  • daniella(2016-01-28 18:00) Odpowiedz 01

    A co do podatkow to placa na calym swiecie wiec co za larmo .Dlaczego mamy wyjezdzac z swojego kraju i szukac pracy w innym kraju placic podatki..Male sklepy upadaja polskie a chulaja markety i nie placa podatkow a i nasi pracownicy zarabiaja psie pieniadte dlaczego nie takie jak np.w niemczech w markecie.MUSI SPRAWIEDLIWOSC BYC I ROWNOSC CO DO ZASADY A NIE WYZYSK.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama