statystyki

Biznes na garnuszku rodziców: Wygodny, ale krótkotrwały

autor: Joanna Pasztelańska29.11.2015, 16:00
Dorosłe dzieci nieustannie oglądają się na rodziców nie tylko z braku podstawowej wiedzy i przygotowania, ale też dlatego, że tak właśnie zostały wychowane

Dorosłe dzieci nieustannie oglądają się na rodziców nie tylko z braku podstawowej wiedzy i przygotowania, ale też dlatego, że tak właśnie zostały wychowaneźródło: ShutterStock

Kochane pieniążki przyślijcie rodzice. A jeszcze lepiej wpłaćcie je na moje firmowe konto, bo tym razem mam pomysł na naprawdę świetny biznes. Przecież jak nie wypali, to darujecie, prawda? Przecież mamie czy tacie zwracać nie trzeba.

Reklama


Reklama


Dwudziestosiedmioletnia Marta z Warszawy wraz z młodszą o dwa lata siostrą próbowała już szczęścia w trzech branżach. Była gastronomia, potem inwestycja w fotobudkę, aż w końcu branża cukiernicza i produkcja ciast i ciasteczek. – Pomysłów było wiele, ale nie wszystkie wypalały. Pierwszy w ogóle nie przeszedł do realizacji, ponieważ otwarcie kawiarni nad jeziorem, o czym marzyłyśmy, przerasta niestety rodzinne możliwości finansowe. Drugi pomysł poniósł klęskę już w pierwszym roku działalności. Za samą fotobudkę zapłaciłyśmy 20 tys. zł. Trzy czwarte podarowali nam rodzice. Szybko okazało się jednak, że i w tej branży jest już spora konkurencja, a klientów chętnych na płacenie 10–20 zł za kilka pamiątkowych zdjęć wcale nie ma tak wielu jak chociażby w Stanach – wspomina.

Fotobudka stoi więc zakurzona w garażu rodziców, wyciągana kilka razy w roku na rodzinne uroczystości. Raz na jakiś czas Marta wystawia ją na sprzedaż, ale chętnych brak.

Po dwóch biznesowych wpadkach cztery miesiące temu stanęło na produkcji ciast i ciasteczek rozprowadzanych po zaprzyjaźnionych kawiarniach.

– Czujemy, że to w końcu strzał w dziesiątkę – zapewnia Marta. – Rodzice od początku nas wspierają, podpowiadają też lepsze rozwiązania. Nie oczekują, że od razu osiągniemy sukces. Dostajemy wsparcie, nie jesteśmy pod presją. Tata wynajął nam mały lokal u swojego znajomego po preferencyjnych stawkach, pomógł kupić sprzęt i załatwił wszystkie zezwolenia. Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie same sfinansować takiej inwestycji. Staranie się o dotacje zbyt długo trwa, zresztą podobnych wniosków jest wiele, a tylko niektóre wygrywają. Wsparcie rodziców jest więc naturalne. Dzięki temu przez pierwsze lata nie musimy się zamartwiać, czy stać nas na opłacenie prądu lub kupno dobrych składników do produkcji wyrobów, tylko możemy doskonalić się w robieniu słodkości.

Miesięczne utrzymanie pracowni ciast i ciasteczek to plus minus około 3 tys. zł plus koszt wynajmu lokalu 1,5 tys. zł. Na razie firma nie zaczęła jeszcze na siebie zarabiać. Ale Marty i jej siostry za bardzo to nie martwi.

Czas to pieniądz


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama