statystyki

Poczta kontra PGP. Drugie starcie walki o korespondencję z sądów

autor: Sławomir Wikariak12.06.2015, 07:00; Aktualizacja: 12.06.2015, 07:59
Ten przetarg zdecyduje, czy od nowego roku korespondencję z sądów będziemy odbierać tak jak teraz w placówkach InPostu, kioskach Ruchu i innych punktach, czy jak za dawnych czasów na Poczcie Polskiej.

Ten przetarg zdecyduje, czy od nowego roku korespondencję z sądów będziemy odbierać tak jak teraz w placówkach InPostu, kioskach Ruchu i innych punktach, czy jak za dawnych czasów na Poczcie Polskiej.źródło: ShutterStock

PGP: Promowanie zatrudnienia na etat uniemożliwia konkurencję. Poczta Polska: Stosujecie wobec pracowników system sankcyjno-represyjny

reklama


reklama


Ten przetarg zdecyduje, czy od nowego roku korespondencję z sądów będziemy odbierać tak jak teraz w placówkach InPostu, kioskach Ruchu i innych punktach, czy jak za dawnych czasów na Poczcie Polskiej. Tym razem kontrakt ma być zawarty na trzy lata, a więc jego wartość będzie większa. Szacuje się, że może chodzić nawet o 700 mln zł.

Zadecyduje nie tylko cena

Zadecyduje nie tylko cena

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tak duża kwota budzi emocje. Nie brakowało ich też na środowej rozprawie przed Krajową Izbą Odwoławczą, która bada odwołania dotyczące specyfikacji przetargowej. Obydwaj operatorzy domagają się zmiany wielu jej postanowień, niemniej jednak kluczowe dla wyników przetargu są dwa. PGP domaga się zmiany jednego z kryteriów oceny oferty – tego promującego zatrudnienie na etat. Jej zdaniem sprawia ono, że przetarg wygrać może tylko Poczta Polska. Ta z kolei kwestionuje termin na wdrożenie tzw. elektronicznego potwierdzenia odbioru (EPO). PGP ma już działający system, a Poczta będzie musiała tworzyć go od zera.

Nie tylko cena

Drugim najważniejszym po cenie kryterium oceny oferty jest kryterium społeczne. Za zatrudnianie na etat doręczycieli i osób wydających przesyłki w placówkach można dostać 15 proc. wszystkich punktów. Nie jest tajemnicą, że w przypadku Poczty Polskiej regułą są umowy o pracę, a w PGP umowy-zlecenia. Przedstawiciele prywatnego operatora twierdzą, że o ile w innych przetargach takie kryterium nie uniemożliwia konkurencji, to w tym – ze względu na jego skalę – już tak.

– Różnice w cenach proponowanych przez Pocztę Polską i alternatywnych operatorów w ostatnich przetargach są zaledwie kilkuprocentowe. Utrzymanie kryterium społecznego na poziomie 15 proc. oznacza, że przetarg może wygrać jedynie Poczta Polska. Operatorzy prywatni nie są w stanie aż tak bardzo zejść z ceny, zwłaszcza że odbiłoby się to na wynagrodzeniach pracujących dla nich doręczycieli – mówił radca prawny i jednocześnie członek zarządu InPostu Krystian Szostak.

Przedstawiciele Poczty przekonywali z kolei, że jest dokładnie na odwrót. Ich zdaniem kryterium społeczne tak naprawdę umożliwia prawdziwą konkurencję.

– Etaty z oczywistych względów wiążą się z wyższymi kosztami. Dlatego właśnie dzięki klauzulom społecznym firmy zatrudniające na podstawie umów o pracę mogą konkurować z tymi, które stosują inne, bez wątpienia gorsze dla pracowników formy zatrudnienia – argumentowała na rozprawie radca prawny Marzena Jaworska z reprezentującej Pocztę Polską kancelarii Pieróg i Partnerzy.

Organizator przetargu, czyli krakowskie Centrum Zakupów dla Sądownictwa, uważa, że zastosowane przez niego kryterium nie zachwieje konkurencją. A tłumaczy je prosto – chęcią dbania o prawa pracowników.

– Jako instytucja publiczna stoimy na stanowisku, że zamówienia publiczne nie służą tylko oszczędnemu wydaniu publicznych pieniędzy czy zapewnieniu konkurencyjności na rynku. Uważamy, że muszą one służyć także celom społecznym. Jest to zresztą wyraźnie akcentowane w nowej dyrektywie unijnej oraz ostatniej nowelizacji polskich przepisów – wyjaśniała przedstawicielka CZdS.

W październiku 2014 r. weszła w życie nowelizacja ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. 2013 r. poz. 907 ze zm.) wprowadzająca art. 29 ust. 4 pkt 4, zgodnie z którym zamawiający może uwzględnić w specyfikacji wymóg zatrudniania na etat pracowników, którzy będą realizować zamówienie, „jeżeli jest to uzasadnione przedmiotem lub charakterem tych czynności”.

Zagubione listy

Specyfikacja przewiduje wysokie kary umowne. Za zgubienie jednego listu wykonawca ma płacić równowartość minimalnej pensji krajowej (według planu rządu ma w przyszłym roku wynosić 1850 zł). To 15 razy więcej, niż wynosiła dotychczasowa kara. PGP nie kwestionuje jej wysokości. Uważa natomiast, że jest ona kolejnym argumentem za tym, by zatrudniać doręczycieli na podstawie umów cywilnoprawnych.

– Tak jak zamawiający od nas, tak my od naszych doręczycieli oczekujemy wysokiej jakości. Zatrudniając ich na etat, nie będziemy jednak mogli nałożyć adekwatnych kar w przypadku zgubienia, dajmy na to, 10 listów – zauważał Krystian Szostak, przypominając, że maksymalna kara finansowa dla pracownika to trzykrotność jego wynagrodzenia.

– W tej sytuacji konsekwencje będzie musiał ponieść wykonawca, szukając na to pieniędzy być może także w środkach przeznaczanych na wypłaty dla wszystkich pracowników. A to oznacza odpowiedzialność zbiorową – argumentował.

Ze strony Poczty Polskiej ripostowała Marzena Jaworska.

– Taki system trudno nazwać inaczej niż sankcyjno-represyjnym. Mam wrażenie, że chyba jednak nie tak należy motywować swoich – w cudzysłowie – pracowników. Przerzucanie kar na tych nieszczęsnych doręczycieli oznacza, że operator nie ponosi żadnego ryzyka gospodarczego. A skoro tak, to zastanawiające jest, dlaczego składa tak zbliżone do naszych ceny w ofertach – mówiła.

Krystian Szostak zaprotestował przeciwko takiemu stawianiu sprawy. – Niepotrzebnie demonizuje się pracę na podstawie umów-zleceń. To sposób zatrudniania, który pozwala nagradzać za efekty i karać za nieprawidłowości. Czyli to dokładnie ten sam model, który zamawiający stosuje wobec wykonawców – podkreślił.

Co ciekawe, wysokość kar umownych zakwestionowała Poczta Polska. Uważa bowiem, że można stosować wyłącznie sankcje przewidziane w ustawie – Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1529 ze zm.). A te są dużo łagodniejsze, bo np. za zgubienie listu przewidują pięćdziesięciokrotność opłaty pobranej za jej nadanie.

CZdS przekonuje, że wysokość kar umownych jest uzasadniona.

– Są one podyktowane obiektywną potrzebą nie tylko sądów, ale i obywateli. To instrument, który ma zagwarantować szybkość procedur sądowych. Kary wskazane w prawie pocztowym to jedynie pewne minimum – stwierdził adwokat Bartosz Pietrzkowski, przewodniczący komisji przetargowej.

Powaga odbioru

Wśród pozostałych zarzutów Poczty Polskiej najistotniejszy dotyczy EPO. To system, dzięki któremu sąd na bieżąco jest informowany, że przesyłka została doręczona adresatowi. Listonosz ma specjalne urządzenie do składania podpisu, informacje są przesyłane zdalnie. PGP wdrożyła EPO już w 192 sądach.

– Miała na to jednak półtora roku. My zaś musielibyśmy dysponować systemem praktycznie od razu. To ograniczenie konkurencji – przekonywał jeden z przedstawicieli Poczty Polskiej, żądając wydłużenia o trzy miesiące terminów kolejnych etapów wdrażania EPO. Zgodnie ze specyfikacją system miałby obejmować 50 proc. kodów na terenie kraju już od dnia rozpoczęcia realizacji kontraktu.

Poczcie nie podobają się też wymagania dotyczące czasu pracy placówek, w których mają być wydawane przesyłki. Ze względu na skargi odbiorców zamawiający chce, by działały we wszystkie dni robocze co najmniej po 6 godzin dziennie, w tym jeden dzień roboczy do godz. 20.00, lub w soboty co najmniej przez trzy godziny. Poczta chciałaby, aby specyfikacja wymagała jedynie pracy pięć dni w tygodniu i nie wskazywała godzin otwarcia.

Obydwaj przedsiębiorcy domagają się doprecyzowania niektórych postanowień. Jedno z nich mówi, że przesyłki mają być wydawane w osobnym stanowisku, w sposób „zapewniający powagę odbioru korespondencji sądowej”. Krystian Szostak przekonywał, że sformułowanie to można rozumieć w różny sposób.

– Być może chodzi o te osławione sklepy rybne i sex-shopy, w których zresztą żadne przesyłki nigdy nie były wydawane i był to wyłącznie fakt prasowy. Jeśli tak, to chcielibyśmy jednak to wiedzieć. Bo w tej chwili nie mamy pojęcia, co zamawiający uzna za licujące z powagą, a co nie – mówił.

Zamawiający przekonywał, że zapis ten trudno byłoby uszczegółowić.

– Nie możemy stworzyć zamkniętego katalogu działalności, które nie powinny towarzyszyć wydawaniu przesyłek sądowych. Dlatego też posłużyliśmy się bardziej ogólnym, ale jednak przez wszystkich zrozumiałym sformułowaniem – oznajmił Bartosz Pietrzkowski.

Wyrok zostanie ogłoszony w przyszłym tygodniu. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Ja ja(2015-06-13 08:46) Odpowiedz 00

    "A skoro tak, to zastanawiające jest, dlaczego składa tak zbliżone do naszych ceny w ofertach – mówiła."

    Bo u was pracownucy,poczta po lska , wynoszą wszystko z firmy, nie tylko zawartość moich paczek. Taka firma.

  • Przebiegły(2015-06-12 21:27) Odpowiedz 00

    Jestem biegłym sądowym. Odbieram papiery w kiosku. Często czekam, aż osoby przede mną kupią gazety, kremy do golenia, żyletki i aspirynę. Czasem na topie są krzyżówki - trudny wybór, bo dużo tego. Czasem przeciągane pogaduszki, dokonywanie życiowych - w czyimś rozumieniu - wyborów. Kiedy pada deszcz, to mam w ręku parasol, długopis, nieprzemakalną torbę (na akta) i pieczątkę biegłego (nie lubię podpisywać się czytelnie - a Pani twierdzi, że jest coś takiego jak podpis czytelny oraz podpis nieczytelny, do tej pory myślałem, że jest po prostu podpis). Kiedyś wiał tak silny wiatr, że za potwierdzeniami musiałem biegać po okolicy. Czasem myślę, że wolałbym odbierać w rybnym, albo w mięsnym, u fryzjera nawet - tylko nie w kiosku. Proces wydawania przesyłek trwa. Pani ręcznie wpisuje do jakiejś książki odpowiednie numerki - ja sprawdzam. Bywam w kiosku średnio 6 razy w miesiącu. Obiecałem sobie, że nic w tym kiosku już nie kupię i słowa dotrzymuję. Jestem z tego bardzo dumny, bo ciężko mi odmawiać sprzedawcom - oni też z czegoś muszą żyć. Pani w kiosku dotąd mnie nie zapamiętała (a pracownicy Poczty znali i znają mnie mnie już wręcz osobiście) - każdorazowo jestem legitymowany. Głowę muszę pochylać jak na dawnych CPN'ach do okienka. W pokorze. Tak upokorzony pewnie wyglądam za każdym razem nieco inaczej i zapewne dlatego trudno mnie zapamiętać, a może przyczyna jest taka, że w "telewizorku" objawia się Pani moja lekko zaczerwieniona gęba tylko. Nadaję zwrotnie na Poczcie, kurierem. To takie miłe momenty, w cieple, kiedy za oknem pada mokry śnieg, w świetle, kiedy za oknem ciemno. Parking bliżej niż w przypadku kiosku - bezcenne. Do kościoła nie chodzę, ale o powrót Poczty modlę się codziennie. Świadomie i podświadomie. Mam w głębokim poważaniu tych, którzy głoszą w tej sprawie opinię - a nie mają własnych doświadczeń.

  • profesorekonomii(2015-06-22 17:16) Odpowiedz 00

    Po przeczytaniu powiem tak Inpost to firma reprezentująca profesjonalizm pod każdym względem. Jest prywatna, a więc może inwestować, ponad to nie obciąż portfela obywatela. Innowacyjne myślenie, rozwój pod każdym względem, stawia na jakość obsługi klienta oraz na nowe pomysły. Rzadko spotyka się tak zmotywowaną firmę. Godne pochwały.

  • Anetaka(2015-06-22 12:44) Odpowiedz 00

    Witam wszystkich, moim zdaniem Inpost jest ok, to dobra alternatywa dla Poczty Polskiej, jest przede wszystkim taniej i szybciej. Paczkomaty to super sprawa.

  • mirek handlarz(2015-06-21 12:43) Odpowiedz 00

    Wszystko mi jedno, skąd odbiorę przesyłkę. Ważne, żeby nie zginęła i była cała i doszła na czas. Poczcie polskiej to sie zdarza, nawet jak ma swoje placowki, a Inpost moze sie wszystkiego nauczyc, trzeba dac im szanse. Zobaczcie ile sa na rynku, ile poczta - dzieki nim troche poprawily sie uslugi poczty, tak to by na nasz koszt dalej żyli i upadali. Inpost daje nowe miejsca pracy i dobre zarobki, nie wiem czemu jest tak demonizowany, chyba po prostu ktoś dużo zapłacił...

  • Kasia(2015-06-20 13:27) Odpowiedz 00

    Pamiętajcie ,że Inpost to polska firma i polski kapitał dająca zatrudnienie wielu młodym ludziom

  • inkapost(2015-06-12 23:46) Odpowiedz 00

    Listy wyślesz z Żabki? Sieć chce współpracy z Pocztą Polską
    Listy wyślesz z Żabki? Sieć chce współpracy z Pocztą Polską
    Prowadzimy rozmowy z kilkoma firmami w sprawie uruchomienia w naszych sklepach punktów odbioru i nadawania przesyłek - najbardziej zaawansowane są negocjacje z Pocztą Polską. Rozważamy też np. wejście w sprzedaż energii elektrycznej czy różnych usług przedpłaconych — mówi w "PB" Krzysztof Andrzejewski.

  • StAAbrA(2015-06-12 22:50) Odpowiedz 00

    Sądy muszą wiedzieć , czego władza oczekuje .
    Lenin .

  • tylko Poczta Polska(2015-06-12 22:33) Odpowiedz 00

    TYLKO POCZTA POLSKA!!
    Bokiem już mi wychodzą zakupy innych klientów, np. chleba, miesa, ryby, sera, gazet, kremu,itp, zanim wyda mi się list!!! To jest jakieś niedorzeczne! To jest droga przez mękę.

  • podatniczka(2015-06-12 22:21) Odpowiedz 00

    Ja, polska podatniczka twierdzę, że na doręczeniach tylko przez Pocztę Polską można liczyć. Szczególnie pism wszystkich urzędów państwowych. Reszta operatorów może nie istnieć. Tak mówi doświadczenie...

  • zwolennik zdrowej konkurencji(2015-06-12 22:08) Odpowiedz 00

    Firma kurierska Tba EXPRESS we współpracy z Żabka Polska rusza z ofertą ogólnopolskiej sieci punktów odbioru przesyłek. Zakupy zrobione online klienci odbiorą w jednym z czterech tysięcy sklepów Żabka i Freshmarket na terenie Polski.
    TAK WYGLĄDA DZISIAJ ZDROWE PODEJŚCIE DO RZECZYWISTOŚCI --NIESTETY CZASY SIĘ ZMIENIAJĄ

  • zwolennik zdrowej konkurencji(2015-06-12 21:57) Odpowiedz 00

    ludzie co wy piszecie .listonosz PP nie jest żadnym urzędnikiem tylko pracownikiem PP,jak by tak było to mielibyśmy w Polsce jeszcze kilka tys,więcej urzędasów,Poczta Polska to spółka i tak samo jak InPost ma punkty odbioru i nadań są to Agencje Pocztowe które prowadzą ludzie mający działalność.gosp.tzn.np.pani Krysia która ma jeszcze sklep lub coś innego ,to nie są pracownicy PP tylko wykonują dla nich usługę a co do AVIZA to nie dokument urzędowy tylko powiadomienie zostawiają je też przecież kurierzy, a na poczcie odbierzecie list rónież bez AVIZA ,podając tylko dowód więc co to za bzdury,jak by to był dokument to bez niego ani rusz po list na pocztę i musiałby być onumerowany i księgowanyLUDZIE NIE PISZCIE BZDUR bo potem tak się właśnie tworzą niezdrowe PLOTKI propagujące nieprawdę

  • KELLY(2015-06-12 15:09) Odpowiedz 00

    OBY WYGRAŁA POCZTA POLSKA !!! DOSYĆ KPIN Z KORESPONDENCJI URZĘDOWEJ ORAZ PRAWA DO PRYWATNOŚCI ADRESATÓW. DOSYĆ WYZYSKU PRACOWNIKÓW W FIRMIE PGP/INPOST. POPIERAMY POCZTĘ NA CAŁEJ LINII !!! TO JEST NASZA NARODOWA MARKA I NALEŻY JĄ WSPIERAĆ !!!

  • o(2015-06-12 08:48) Odpowiedz 00

    trendy takie są w polityce, aby zniszczyć wszystko co polskie

  • alek(2015-06-12 15:02) Odpowiedz 00

    jezeli przetarg od poczatku ustawiony jest tylko pod jednego zwycięzcę to w pełni rozumiem, firmy konkurencyjne (prywatnych operatorów pocztowych jest w polsce 250) walczą do końca

  • czubi(2015-06-12 14:26) Odpowiedz 00

    Zgadzam się z argumentem, ze dawanie wszystkim etatu troszeczke sie nie sprawdzi w przypadku nieprawidłowosci w otrzymywaniu korespondencji. Przykład jest dobry ze za zgubienie 10 listów nie bedzie można ukarać pracownika zgodnie z ustawa bo kodeks pracy nie pozwala przekraczac w karze trzykrotnosci stawki krajowej.

  • nashor(2015-06-12 14:18) Odpowiedz 00

    dopiero konkurencja dla poczty pchnęła polski sektor pocztowy w jakimkolwiek kierunki, do tej pory wszystko było po staremu i nikomu na pocice nie chciało sie niczego upsrawniać, nagle okazało sie ze konkurencyjne firmy moga byc tansze, szybsze i wprowadzać nowości o ktorych panstwówka nie ma pojęcia.

  • Marcin(2015-06-17 11:04) Odpowiedz 00

    Nie trzeba będzie odbierać korespondencji w kiosku. InPost tworzy nowe punkty a kioski znikają od 30.06.2014.
    Korespondencję będzie można odbierać w m. in. SKOK-ach i BUP-ach. Koniec z Ruchem i sklepikami z gaciami.

  • TOBIASZ_Wyżycki(2015-06-12 14:08) Odpowiedz 00

    skończcie się czepiac, przetarg jest dziurawy jak kawałek sera bo przez lata w polsce nikogo nie obchodził rynek pocztowy bo nie bylo dla poczty zadnej konkurencji. Pojawili sie ludzie z pomysłem i poczcie sie zaczął grunt pod nogami palić. Od cała historia z przetargiem

  • jugo(2015-06-12 14:01) Odpowiedz 00

    jezeli państwo wprowadzi konieczne ziany w kodeksie pracy oraz przestanie sobie ulgi dla matek i górników rekompensowac z naszych podatkow i wprowadzi przepisy przychylne przedsiebiorcom, to moze wreszcie w tym kraju komuś będzie się opłacało zatrudniać kogokolwiek.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama